niedziela, 18 grudnia 2011

sprzątanie octem cz.1 - mycie podłogi octem

Z okazji przedświątecznego sprzątania postanowiłam sprawdzić jak działa ten sławny ocet. No więc naprawdę DZIAŁA.

Wyrzucałam śmieci i coś mi przeszkadzało w równym ustawieniu kosza. Przeszkodą okazał się biedronkowy "Ocet gosposi". A że ze mnie gosposia jakich mało, a podłoga była w planach do umycia to postanowiłam zaszaleć.

Nalałam wody do zlewu, polałam trochę octu. Śmierdziało nie z tej ziemi. No to siup, sok z połowy cytryny. Dalej śmierdziało. Szukając inspiracji do zmienienia zapachu ujrzałam mandarynki, okazały się strzałem w 10. Teraz w całym domu pachnie świętami za ich sprawą.

Bałam się co ocet może zrobić z panelami, ale zaskoczyłam się wynikiem. Błyszczą!
Kafelki też. Mam co prawda jeszcze pół butelki płynu do podłóg, ale to chyba moje ostatnie pół butelki. Przestawiam się na ocet.

Mam nadzieję, że za jakiś czas pojawią się nowe wątki z octem w tle:D

sobota, 3 grudnia 2011

LISTA ZAKUPÓW

Zanim wyjdziemy na zakupy warto jest zrobić listę zakupów. A jeszcze lepiej robić ją na bieżąco, gdy w domu się coś kończy: przyczepić na lodówkę notesik z długopisem (albo zwykła kartkę), a gdy wyrzucamy puste opakowanie wpisać na listę produkt.

Warto także przed wyjściem do sklepu przejrzeć gazetki w internecie (wiem, papierkowe są lepsze, ale środowisko też trzeba oszczędzać). Wpisujemy na listę tylko te rzeczy, które zwykle używamy, a jeśli cena jest dużo niższa niż normalnie możemy pozwolić sobie na zrobienie zapasów. Jeśli zwrócimy uwagę na produkt sporo obniżony to zadajmy sobie pytanie: czy naprawdę tego potrzebuję i ewentualnie do czego tego użyję.

Przykład głupoty: kupiłam mleczko kokosowe oraz kiełki mung... nie mam zielonego pojęcia co z nimi zrobić, a większość przepisów w internecie wymaga dokupienia jeszcze kilku rzeczy wcale nie tanich. Pewnie, że kiełki mogę wrzucić do sałatki, ale wtedy raczej nie docenię ich smaku, gdzieś tam zginą. A wykwintne danie, które w sumie wyjdzie drogie może mi nie wyjść zupełnie. Uważam, że eksperymentów np. z kuchnią chińską lepiej spróbować w restauracji, a jeśli mi posmakuje to wtedy kombinować we własnej kuchni.




Jeśli mamy już listę warto zostawić w niej puste miejsce na małą zachciankę. Jedna mała rzecz w czasie tygodniowych zakupów portfela nie uszczupli, ale samopoczucie poprawi.

Będąc już w sklepie trzymajmy się ściśle listy - jeśli wcześniej przejrzeliśmy gazetki żadna mega promocja nie powinna robić już na nas wrażenia:) Przecież w domu już sobie to krótko przemyśliliśmy (hihih), okazało się zbędne więc spokojnie idziemy zgodnie z listą.

Dlaczego warto robić zakupy z listą?
- oszczędność czasu
- oszczędność pieniędzy
- uodparniamy się na chwyty marketingowe
- oszczędzamy miejsce w domu nie kupując niepotrzebnych rzeczy