wtorek, 14 sierpnia 2012

Miejsce pracy...

...jak nie znajdę pracy po studiach ;)

Wczoraj wzbogaciliśmy się o kilka drobiazgów do domku: garnki, talerze i porządną patelnię. A dziś kupiłam w końcu chochelkę. Nie wiem jak Wam, ale mi takie rzeczy sprawiają wielką przyjemność. Z prawie każdą rzeczą jaką mamy wiąże się jakaś historia, zwykle jest to: "kochanie, no nie mogłam się powstrzymać i kupiłam x, zobacz jakie ładne", ja nie potrafię tak po prostu pójść do sklepu typu 1001 drobiazgów i kupić to, co potrzebuję. Ja WSZYSTKO muszę pooglądać, poślinić się do przyprawników, koszyczków i innych gadżetów. P. się chyba z tego śmieje, ale na każdym kroku dziękuję mu za zdrowy rozsądek :) 

Dziś zrobiłam małe przemeblowanie no i posprzątałam. Mogę się chwalić swoim królestwem:


P.S. Spostrzegawczy zobaczą szatana na zdjęciu ;)

3 komentarze:

  1. Nawet spora ta Twoja kuchnia ;) Fajny fotel. Kiedyś miałem identyczny, ale błękitny. Wygodnie się w takim rozsiąść i np. czytać jakąś książkę. Pozdrawiam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A że zajmuje mnóstwo miejsca to taki tam nieistotny szczegół;)

      Usuń
  2. bardzo ładnie to teraz wygląda, tak praktycznie :)http://mama-laurki-testuje.bloog.pl

    OdpowiedzUsuń