poniedziałek, 28 maja 2012

Bioactive Herbata zielona z kawałkami opuncji

Piszę z nad filiżanki tego wspaniałego trunku:)



Bioactive Herbata zielona z kawałkami opuncji
Pierwszą zaletą herbaty jest oczywiście to, że jest liściasta. Widzę, że dostaję pełnowartościowy produkt, a nie odpadki zapakowane w torebki.
Po drugie, herbata jest niezwykle aramtyczna. To co w kubku na górze to tylko płaska łyżeczka, a smak jest bardzo wyraźny, na pewno czuć pigwę, taki kwaskowy posmak.
Po trzecie: po wypiciu naprawdę mam wrażenie oczyszczenia, herbata jest moczopędna;)

W tekturowym opakowaniu znajduje się foliowy woreczek, a w nim 100g herbaty. Dla porównania w torebkach jest po ok. 2g. Herbata Bioactive kosztuje ok. 6zł, jest jeszcze kilka wariantów smakowych.

Naprawdę polecam zamianę torebkowych zieleniaków na liściaste. Nawet najtańsza jest lepsza jakościowo od najdroższych torebek.

wtorek, 15 maja 2012

rurki waflowe Armand - ciasteczka z Biedronki

Bez dwóch zdań moje ulubione ciastka.


Kruche rurki waflowe oblane mleczną czekoladą... wszystko co moje ulubione zawarte w jednym ciastku. Rurki są naprawdę kruche, takie wesoło trzaskające przy ugryzieniu. A czekolada rozpływająca się w ustach. Ja niestety nie znam umiaru w pałaszowaniu tych ciasteczek i zauważyłam, że po dziesiątej rurce są już mdlące (co oczywiście nie przeszkadza mi w dalszym jedzeniu:P) i wyczuwalny jest ten tłuszcz, którego mają dość dużo, niestety.

Ciastka są też niestety kaloryczne, więc nie radzę otwierać ich samej dla siebie bo są niebezpiecznie wciągające. Ale do kawy/herbaty dla gości jak znalazł. Nie znam osoby, która nie zapytałaby gdzie je można kupić bo są taaaakie pyszne:) Jest też wersja w gorzkiej czekoladzie, ale u mnie nie przechodzi.

W opakowaniu (150 gram) znajduje się około 20 rureczek :) A kosztuje tylko 2,91. Nie wiem skąd ta cena, tzn. ten grosz na końcu O.o Kiedyś kosztowały 3.99, a tu nagle obniżyli na 2.91. Dla portfela dobrze, dla tyłka niekoniecznie.

O taka piękna i apetyczna rureczka:)


*niestety rurek nie ma już w Biedronce, ale niezły zamiennik jest w Lidlu:)

piątek, 11 maja 2012

Delia Mineral Velvet-Skin

Delia Mineral Velvet-Skin - Mineralny fluid trwale matujący


Od jakiegoś czasu szukam dobrego podkładu, tzn. szukałam teoretycznie czytając to tu to tam. Jestem bladziochem, czasem zdażą mi się jakieś niespodzianki i nie lubię jak czuję, że mam coś na sobie. W opisach podkładów zawsze znalazło się coś, co mi przeszkadzało, więc klnąc pod nosem wykańczałam Stay Matte Rimmela. Nie wiem co za diabeł mnie na niego namówił.

Będąc w Carrefour (a chodzę tam wyjątkowo rzadko) obchodziłam każdą półkę po kolei aż tu patrze: szafa Delii! Nie znam za bardzo firmy, wiem tylko, że jest polska:) Ale z tego zaskoczenia obejrzałam w niej wszystko po kolei - dużo lakierów i odżywek do paznokci w całkiem przystępnych cenach. I coś mnie podkusiło (no dobra, chyba cena), żeby spróbować podkładu. Kosztował tylko 9,99!


Od producenta:
 Mineral Velvet-Skin to mineralny, trwale matujący fluid o lekkiej konsystencji, po rozprowadzeniu na skórze zmieniający się w aksamitnie matujący puder.
Innowacyjna formuła fluidu absorbuje nadmiar sebum, przywraca skórze równowagę wodno-tłuszczową zapobiegając jej błyszczeniu się. Idealnie maskuje zmęczenie i stres, zachowując jednocześnie naturalny i matowy wygląd skóry. Opracowany został na bazie naturalnych minerałów - aktywnych krzemianów, fosforanów sodu i wapnia, które optycznie spłycają i wyrównują drobne zmarszczki, korygują przebarwienia i idealnie wyrównują koloryt skóry. Fluid został wzbogacony o Velvet Skin Complex gwarantujący doskonałe właściwości sensoryczne:
  • matowa, welwetowa skóra
  • brak efektu "maski"
  • redukcja oznak zmęczenia i stresu
  • komfortowa aplikacja



Moja opinia:
Jestem nim zachwycona! Ma konsystencję musu, doskonale się rozprowadza i wygładza skórę. Co prawda mam go dopiero od dwóch tygodni, ale żaden kosmetyk jeszcze mnie tak nie zachwycił. Testowałam go w tych upałach, mat idealny! Mam kolor nr 31, jasny beż, który też okazał się strzałem w 10. Podkład spokojnie matowi na kilkanaście godzin. Nawet krycie mnie zadowala.
Opakowanie naśladuje wysokopółkowe produkty, jednak różnica jest zauważalna. Niemniej jednak jest to wygodny pojemnik z pompką, w którym dokładnie widać ile produktu pozostało. Pompka działaniem przypomina pomadkę, więc mam nadzieję, że podkład spokojnie będzie można wykorzystać do samego końca.
Wydajność oceniam na trzy z plusem, ale przy tej cenie to można jak wodę zużywać. Pojemność opakowania to 35 ml:)

Na koniec jeszcze porównanie ze Stay Matte 103 true ivory (po prawej delia)


wtorek, 8 maja 2012

Kawa z Biedronki - Cafe d'or

 Kawa rozpuszczalna Cafe d'or liofilizowana

Wyjątkowo aromatyczna i delikatna kawa dla prawdziwych smakoszy. W składzie mamy 100% rozpuszczanej kawy liofilizowanej.
Waga: 200 g
Cena: 13,49

Bardzo pyszna kawa. W smaku przypomina mi Jacobs Gold, może jest troszkę bardziej wyrazista. Nie jest kwaśna, wyśmienicie nadaje się do latte, kawy mrożonej i zwykłej z mlekiem. Jest liofilizowana czyli ma postać brązowo-złotych "kryształków", które zmieniają się czarną smołę po zalaniu wodą. Wyśmienicie smakuję z przyprawą do kawy. A jak już będziecie w biedronce to proponuję wziąć te ciastka:)

Polecam:)
A wy ją piłyście?


niedziela, 6 maja 2012

King's Crown Stawberry Cheesecake - ROSSMANN

Herbata owocowa aromatyzowana o smaku truskawek i sernika.

Skusiłam się na tą herbatę podczas wizyty w Rossmanie bo akurat była promocja. Pamiętam, że inne smaki z King's Crown bardzo mi smakowały, a że lubię nowości to wzięłam taką z apetycznym sernikiem na opakowaniu. Oj poleciała mi ślinka... 




 Skład wygląda obiecująco: jabłka, dzika róża, hibiskus, słodkie liście jeżyn, aromat, burak czerwony, truskawki.
W opakowaniu znajdziemy 25 torebek po 2g, pakowane oddzielnie, ze sznureczkiem, bez zszywki ;)
Przepis: zalać gotującą się wodą i parzyć 5-8 minut.

Niestety, ale rozczarowałam się tym smakiem. Zaryzykuję nawet stwierdzenie, że jest sianowata. Wersja bananowo-wiśniowa i waniliowo-truskawkowa były pyszne, aromatyczne. Ta wersja to pomyłka. Herbata pachnie ślicznie w torebce, miałam nadzieję na ucztę dla podniebienia, a tu klops. Zero smaku, aromat też gdzieś uleciał.

Amerykańskiego ciasteczka nie polecam, pozostałe smaki są o niebo lepsze!

sobota, 5 maja 2012

Miss sporty Smoky Eyes Shadows 403 For Brown Eyes

Mój pierwszy swatch, moje must have i KWC. Przedstawiam wszem i wobec mój ulubiony cień - Miss Sporty 403. W kwadratowym pudełeczku otrzymujemy rozjaśniacz i trzy odcienie brązu, z których można wyczarować brązowe Smoky Eyes.
Co prawda nie mam brązowych oczu, ale w brązach czuję się najlepiej więc wybór spośród kilku czteropaków nie był dla mnie trudny.
No to się teraz pozachwycam: cienie są bardzo trwałe, nie używam bazy, a spokojnie wytrzymują cały dzień na uczelni. Po nałożeniu odrobinę się osypują, ale później leżą idealnie. Nie lubię też cieni perłowych, ale te mają tak malutkie drobinki, że aż je polubiłam. Rozświetlają oko, ale swoim rozmiarem nie przyciągają uwagi.


Moje opakowanie ma na pewno ponad rok, chyba nawet bliżej mu do drugich urodzin niż do pierwszych. Termin ważności to 30M więc na pewno zdążę zużyć (to chyba pierwsza kolorówką, którą zużyję zdatną). Cienie troszkę mi się pokruszyły, ale były ze mną wszędzie i często traktowałam je po macoszemu, ale jak widać opakowanie żadnych defektów w plastiku nie ma. Podoba mi się, że wieczko jest na zawiasach, swoją drogą bardzo porządnych.
Nie pamiętam dokładnie ile kosztowały, ale coś w okolicach 8-10zł w Rossmanie.