poniedziałek, 29 października 2012

Umilacze kuchenne

Dziś krótko. Jestem zwolenniczką motywatorów, więc gdzie tylko mogę umieszczam przedmioty wywołujące uśmiech, w kuchni także. Oto moja mała pozytywna kolekcja:

 Co tu mamy?
Sztućce do sałatek  kształcie kwiatków, różowe nożyczki w kwiatki, kwiatkowa foremka do jajek i szczoteczka do naczyń z uśmiechniętą rączką. Można powiedzieć, że niezły bukiecik. I powiedzcie, jak tu się nie uśmiechnąć? :)

Już kiedyś pisałam, że każdy element w domu ma swoją małą historię. Te wszystkie bibeloty tworzą  klimat, który sprawia, że aż się ciepło w środku robi. Najważniejsi są oczywiście ludzie, ale przedmiotami można sobie dopomóc. 

I wyszło, że jestem maksymalistką, ale w mój minimalizm nikt by nie uwierzył.

sobota, 27 października 2012

Mycie mikrofalówki sodą oczyszczoną

Już od jakiegoś czasu się do tego zabierałam i albo nie miałam sody, albo mi się nie chciało... i tak, zrobiłam ten eksperyment o 23.30 ;)

Do miseczki wlewamy szklankę wody i rozpuszczamy w tym dwie łyżki sody oczyszczonej. Całość wstawiamy do mikrofalówki na 5 minut. Na innych stronach podane jest, że na dwie-trzy, ale u mnie podziałało dopiero pięć. Później wycieramy do sucha ręcznikiem papierowym. A oto efekt:

Mikrofalówka przed zabiegiem:

I po zabiegu:

Po pierwsze przyznaje się bez bicia, że zapuściłam ładnie tą mikrofalówkę. Na swoją obronę mam to, że stoi na lodówce i moje oczy nie widzą co tam się dzieje ;)
Po drugie jest to niby ekologiczny sposób czyszczenia, ale z tego co wiem, mikrofalówka nieźle prądu pociągnie przez te pięć minut. Wydaje mi się, że chemiczne czyszczenie w tym wypadku nie jest jakoś szczególnie inwazyjne.

Robiliście tak kiedyś? Jak efekty?

piątek, 26 października 2012

Delia, BIO roll-on pod oczy z oliwą z oliwek

Jak zobaczyłam go na którymś z blogu to postanowiłam go zdobyć. Wiem, że dla moich przebarwień pod oczami ratunku nie ma, ale chciałam chociaż trochę wynagrodzić moim oczom długie siedzenie przed komputerem. Znalazłam go w Carrefour w szafie Delii, a jak już wcześniej pisałam ceny tam są śmiesznie niskie.



Od producenta:
Chłodząco - kojący dla zmęczonych i opuchniętych oczu, odżywia skórę pod oczami, poprawia ukrwienie i napięcie zwiotczałych powierzchni skóry, likwidując cienie i oznaki zmęczenia.
Rezultat: skuteczna redukcja opuchlizny i cieni pod oczami, redukcja oznak zmęczenia, rozświetlona i nawilżona skóra wokół oczu, Wypoczęte, jasne i promienne spojrzenie.
Bogactwo naturalnych składników:
- oliwa z oliwek – bogate źródło witamin: A, K, E oraz istotnych dla organizmu doskonale nawilżających kwasów wysokotłuszczowych,
- ekstrakt z kasztanowca – poprawia mikrokrążenie i zmniejsza obrzęki,
- kwas hialuronowy – zapewnia doskonałe nawilżenie głębokich warstw skóry,
- ekstrakt z arniki – działa kojąco i przeciwzapalnie, redukuje sińce.

Cena: 9zł/15 ml (Carrefour)

Moja opinia:
Oczywiście spodobało mi się minimalistyczne opakowanie samego roll-on - proste, biało-zielone. Dodatkowo zapakowane jest w kartonik no i tam to już producent poleciał po bandzie co to cudo nie robi. Jak już wspomniałam chodziło mi głównie o neutralizację zmęczenia i może jeszcze o efekt chłodzenia, a na resztę przymknęłam oko.

Roll-on jest bardzo wygodny w aplikacji, metalowa kulka roluje bez zastrzeżeń i oczywiście dzięki niej mamy też efekt chłodzenia na zadowalającym poziomie. Skóra po użyciu nie jest ściągnięta, czuję nawet że jest odprężona. Raz miałam okazję użyć go na spuchnięte oczy - coś tam na nie poradził. 

Byłby to całkiem przyjemny kosmetyk i używałabym go z przyjemnością, gdyby nie to, że op aplikacji strasznie szczypią mnie oczy! Nigdy nie miałam takiej sytuacji, co w tym składzie mogłoby mnie uczulać? Roll-on chyba pójdzie w obieg...

czwartek, 25 października 2012

Dramers, Odżywka Conditioner intensywna regeneracja hair expert prowitamina B5 & jedwab

Uff... koniec nazwy. 
Jak pewnie większość z Was lubię testować nowe kosmetyki, a jeśli są one z najniższej półki to już wcale się nie mogę powstrzymać. Wierzę, że odnajdę "tanie i dobre" perełki. 



Od producenta: 
Hair Expert odżywka regenerująca została opracowana z myślą o włosach suchych i zniszczonych, które wymagają intensywnej pielęgnacji. Zawarta w odżywce prowitamina B5 regeneruje włosy nadając im blask i zdrowy wygląd, a ekstrakt z jedwabiu ułatwia rozczesywanie, wygładza oraz zapobiega elektryzowaniu się włosów. Lekka konsystencja odżywki nie obciąża delikatnych włosów

Cena: 9,99/900ml (real)

Moja opinia:
Za niewielkie pieniądze dostajemy porządną butle z dozownikiem. Etykieta jest minimalistyczna, co bardzo mi się podoba i nawet kojarzy z profesjonalnymi produktami. Odżywka ma lekką konsystencję, jest dosyć rzadka, ale dzięki temu bardzo łatwo rozprowadzić ją na włosach. Działaniem byłam pozytywnie zaskoczona, choć patrząc na skład to był tylko "zewnętrzny" efekt. Włosy łatwo się rozczesały, mogę się nawet pokusić o stwierdzenie, że były wygładzone. Ze względu na ten alkohol w składzie używam tej odżywki jako bazę do własnych mikstur na włosy. A to zmieszam z żółtkiem, a to dodam trochę piwa czy drożdży. I w tej roli sprawdza się świetnie. Samej użyłam tylko kilka razy więc nie powiem czy wysusza włosy, ale jako bazę naprawdę polecam!

środa, 24 października 2012

Tartaletki truskawkowe, dr Gerard

Przy okazji kawowo-herbacianej gazetki tematycznej w Biedronce wpadły do koszyka ciastka. Nie mogłam przejść obok nich obojętnie bo mój P. takie uwielbia. Ale ja chyba za dobra dla niego jestem i kupuję takie smakołyki.

Paczka zawiera 300  (32 ciastka) i kosztuję 4,49 zł, dostępne są także w wersji cytrynowej.




Moja opinia:

Smakują tak pysznie jak wyglądają. Nadzienie ma konsystencję pomiędzy dżemem a galaretką, a w smaku przypomina taki domowy dżem truskawkowy. Samo ciastko jest idealnie kruche, wszystko razem dobrze współgra. Zdecydowanie polecam!:)


wtorek, 23 października 2012

Marion Natural Styl - miedziana elmirka :)

Nic mnie tak nie wkurza jak odrosty. Ostatnio jednak nie miałam ani ochoty ani czasu latać po sklepach w poszukiwaniu farby, a do Rossmana nie chciałam wchodzić, żeby nie złamać swojej obietnicy. Wczoraj wpełzłam jednak do Natury bo w gazetce akurat jest promocja na Palette Rubinowa Czerwień - czyli ta farba do której zawsze wracam.  

Ale Elmirka to nie jest ktoś kto postępuje rozsądnie. I tym razem wyszło mi to na dobre ;) Stojąc przed półką z farbami mój wzrok padł na marionową miedź no i się zakochałam od pierwszego wejrzenia. Portfel też się uśmiechnął widząc regularną cenę: 5,99 zł. Owszem, bałam się ją nakładać na głowę, ale jak Palette mnie nie zabija to i ta nie mogła zrobić mi krzywdy.


Od producenta:

Zalety produktu Natura Styl:

  • Trwały efekt
  • Doskonałe pokrycie siwych włosów
  • Naturalne składniki: proteiny ryżu i jedwabiu chronią i odżywiają włosy
  • Butelka z aplikatorem - łatwość i wygoda użycia
  • Innowacyjna formuła
Proteiny jedwabiu odżywią i wzmocnią strukturę włosów oraz nadadzą im olśniewający połysk. Proteiny ryżu działają łagodząco i zmiękczająco oraz doskonale nawilżają i odżywiają. Posiadają właściwości ochronne. Ponadto poprawiają mikrokrążenie podskórne, redukują rozkład kolagenu oraz spowalniają starzenie się skóry. Specjalnie opracowane receptury farb zostały dodatkowo wzbogacone gliceryną, która posiada właściwości zmiękczające i nabłyszczające włos.

Produkt składa się z :

  • Farby w saszetce (nr 1) - 40 ml,
  • Utrwalacza w wygodnej buteleczce z aplikatorem (nr 2) –  40 ml,
  • Rękawiczek
Moja opinia:
Pierwszy plus za opakowanie, lubię ten sposób aplikacji, nie muszę się bawić w miseczki i szukanie plastikowych łyżeczek. Po drugie farba jest niesamowicie wydajna! Jak widać mam gęste włosy sięgające do łopatek i ZAWSZE bez względu na firmę i rodzaj aplikacji zużywam dwa opakowania. A tu miłe zaskoczenie - spokojnie wystarczyłaby mi jedna, trochę dodałam drugiej, ale tylko dlatego, że miałam ją już rozrobioną i szkoda mi było wyrzucać. 

Farba jest dość rzadka, łatwo się rozprowadza na włosach i troszkę pieni. Zawsze jak farbuje włosy widać to w całej łazience przez kilka dni - a tu kolejna niespodzianka - nawet jak gdzieś mi skapnęła to nie farbowała od razu i spokojnie zdążyłam wszystko pościerać. Nawet się trochę wystraszyłam, że moich włosów nie chwyci.

Zmywanie farby to mały koszmar. W myślach żegnałam się już z moimi włosami bo czułam jakbym miała na głowie hełm, tak mi poplątała włosy, w dodatku były strasznie szorstkie. Nie czekałam nawet aż woda straci kolor tylko praktycznie od razu umyłam je szamponem. Na szczęście po myciu były już całkiem fajne w dotyku. Nałożyłam jeszcze balsam Mrs. Potters na 15 minut i jak go spłukałam to już byłam zachwycona miękkością włosów. 

Zwykle jak farbuje włosy to odrosty są idealnego koloru jaki ma farba, a reszta oczywiście ciemniejsza. I tu mnie Marion najbardziej zachwycił: włosy na całej długości są tego samego koloru! Mam wrażenie, że barwniki są troszkę słabsze niż w pozostałych farbach, ale dla mnie to oczywiście plus. I jeszcze dodam, że ta farba praktycznie nie śmierdzi. 

Ja jestem jak najbardziej zadowolona z efektu, zobaczymy jak kolor się będzie spłukiwać.


Przed i po :) Włosy na pierwszym zdjęciu to wiem, że tragedia... ale naprawdę nie miałam do nich siły. O kształcie fryzury też się nie wypowiadam bo to taki stan przejściowy. 

Farbowanie włosów niestety sprzyja ich wypadaniu, więc może przydać się Novoxidyl.

wtorek, 16 października 2012

Sernik na zimno Castello (Lidl)

Wczoraj na zakupach P. zrobił drgającą wargę ze wskazaniem na ten właśnie wynalazek. Na początku byłam sceptyczna bo nie przepadam za gotowymi ciastami, a poza tym jestem zakochana w serniku jego mamy. Ale czego się nie robi dla Ukochanego ;)

Czego potrzebujemy?

 Jak robimy? I trzeba wziąć naprawdę spory wysoki garnek bo mój standardowy do mleka okazał się za mały. Ogólnie przygotowanie dziecinnie proste. Po zmiksowaniu wszystkiego otrzymujemy bardzo gęstą masę.



A oto efekt: 


Nie mam talentu chyba do fotografii, ale powoli się uczę ;) Jak dla mnie ten deser ma mało wspólnego ze smakiem prawdziwego sernika, ale P. jadł aż mu się uszy trzęsły (reaguje tak na wszystko co zawiera galaretkę).

Robi się go w miarę szybko, myślę że od czasu do czasu będę kupować w razie zapowiedzianych/niezapowiedzianych gości, no i oczywiście dla P. jak sobie zasłuży. Tylko następnym razem dam dwie galaretki:)

Koszt tego sernika z pozostałymi produktami to ok. 7-8 zł. Niestety nie powiem dokładnie bo wyrzuciłam paragon. Wszystkie produkty oczywiście dostępne w Lidlu ;)

poniedziałek, 15 października 2012

Marion, Natura Silk, Błyskawiczna Odżywka do włosów łamliwych i z rozdwojonymi końcówkami

Z racji przystąpienia do projektu denko powoli zużywam zapasy, m.in. tą odżywkę. Wcześniej rzadko ją używałam bo po balsamie Mrs. Potters włosy łatwo się rozczesywały, a tylko do tej czynności używam odżywek w spray'u. 

  
Skład:

Od producenta:
Specjalnie opracowana formuła zapobiegająca łamaniu i rozdwajaniu się włosów. Zawiera jedwab i kompleks multiwitaminowy: A, E, H, F i prowitaminę B5, które pomagają zapobiegać rozdwajaniu i łamaniu się włosów, wygładzają i odżywiają włosy bez ich obciążania, ułatwiają rozczesywanie i układnie oraz zapobiegają elektryzowaniu się włosów. Zabezpieczają także przed promieniowaniem UV i wysoką temperaturą, nadają zdrowy wygląd, jedwabistą miękkość i blask, zapewniają skuteczna ochronę przez działaniem czynników zewnętrznych.

Dodatkowo odżywka wzbogacona została w proteiny ryżowe, które przywracają włosom miękkość i piękny połysk oraz wzmacniają i regenerują wewnetrzną strukturę włosów, dzięki czemu są one mocniejsze i bardziej odporne na uszkodzenia.

Cena: ok. 8 zł (Intermarche)

Moja opinia:
Opakowanie odzywki to wygodna buteleczka z atomizerem. Bardzo fajny w użyciu, rozpyla cienką mgiełkę i łatwo pokryć nią całe włosy. Sama odżywka to taka dwufazówka, pomarańczowy płyn z białą pianką. Pachnie brzoskwiniami więc wszystko jest ze sobą odpowiednio skomponowane. Przyczepię się znowu do srebrnych napisów -  niech tanie kosmetyki nie udają ekskluzywnych bo im to nie wychodzi. Działanie, hm... Te wszystkie efekty, które zachwala producent to zasługa silikonów, więc powiedzmy że na krótką metę wydaje się być całkiem ok. Witaminy są w niej w śladowych ilościach i nie zauważyłam, żeby moje włosy faktycznie się odbudowały. Rozdwojone końcówki pomijam bo nie wierze, że jakiś kosmetyk potrafi je naprawić. Mam wrażenie, że ta odżywka lekko przesusza włosy, ale tragedii z nimi nie zrobi. Włosy baaardzo łatwo się po niej rozczesują, ale to znowu zasługa silikonów. Kupiłam, zużyję i zapomnę.

niedziela, 14 października 2012

Delia, Mineral Velvet Skin, Korektor do twarzy żółty

Na początek małe ogłoszenie: jeśli chcecie poczytać o mnie, moim życiu i sposobach na to życie to zapraszam TUTAJ :)   A tego bloga poświęcę na recenzje. Mam nadzieję, że uda mi się tak ułożyć plan dnia, żeby skrobnąć tu chociaż jedną krótką recenzję dziennie.

Dzisiejszym bohaterem jest mój ulubieniec: żółty korektor Delii na przebarwienia pod oczami.


 A tu skład:



Od producenta: 
Mineralny korektor o żółtym odcieniu tuszuje cienie pod oczami, ujędrnia i zwiększa naprężenie zwiotczałych powierzchni skóry. Przy regularnym stosowaniu cienie i worki pod oczami stają się coraz mniejsze a skóra bardziej jędrna.
Składniki aktywne:
- ekstrakt z arniki działa przeciwzapalnie i przeciwobrzękowo, wzmacnia ściany naczyń krwionośnych, poprawia krążenie krwi,
- kofeina poprawia ukrwienie skóry i mikrocyrkulację, przywraca zdrowy koloryt.

Cena: 4,99 zł/10 ml (Carrefour)

Moja opinia:
Korektor znajduje się w bardzo wygodnej tubce, która zapakowana jest dodatkowo w kartonik. Jak dla mnie na kartoniku znajduje się zbyt wiele informacji, a tubka jest złota - trąci kiczem. I to chyba koniec minusów tego produktu. Korektor posiada bardzo malutki otworek co umożliwia bardzo precyzyjną aplikację.  Ma konsystencję lekkiego musu, fajnie się rozprowadza i szybko stapia ze skórą.
Moje cienie pod oczami są zdecydowanie sprawką matki natury i skończyłam marzyć już o ich rozjaśnieniu. Jedyne co mi pozostaje to je tuszować i ten korektor nadaje się do tego idealnie. Nie zaobserwowałam, żeby się rolował, u mnie spokojnie wytrzymuje co najmniej 6h.


Aktualnie jestem w trakcie poszukiwania moich ulubionych produktów: chemii gospodarczej, spożywki i oczywiście kosmetyków więc cieszę się, że odkryłam kolejny niedrogi polski produkt, który spełnia moje oczekiwania.

środa, 10 października 2012

Krem do rąk Sweet Fantasy kokos od Joanny

Jesień to ta pora roku, kiedy zmieniam zapachy na słodsze. Tyczy się to głównie żeli pod prysznic, kremów do rąk i balsamów. I o ile jesienią ładny zapach mi wystarczy to zimą wymagam od kosmetyku przede wszystkim dobrego nawilżania.

Ten krem mam jeszcze z ubiegłego roku bo niestety nadaje się tylko na jesień.



Od producenta:
Sweet Fantasy do idealne połączenie zabiegu pielęgnacji ciała ze słodką ucztą dla zmysłów. Kremy o apetycznych zapachach czekolady, wanilii lub kokosu doskonale zadbają o skórę dłoni i uczynią rytuał ich pielęgnacji nadzwyczaj przyjemnym. Kosmetyki zmniejszają uczucie suchości skóry rąk i sprawiają, że staje się ona gładka i miła w dotyku.

Moja opinia:
Krem znajduje się w klasycznej tubce o pojemności 75 ml - dla mnie jest ona zbyt sztywna, już w połowie opakowania ciężko coś z niego wydobyć. Krem ma dosyć gęstą konsystencję i dobrze się wchłania pozostawiając na dłoniach bardzo przyjemny zapach. Coś tam kokosem czuć, ale to nie jest ani świeże mleczko kokosowe, ani zapach który znamy z innych kosmetyków. Dobrym nawilżaczem niestety nie jest, ale zapach to poprawiacz humoru.

Nie pamiętam ile za niego zapłaciłam, ale coś w okolicach 6zł. Mam jeszcze wersję czekoladową, ale jej jeszcze nie "smakowałam".

Polecicie mi może coś w takich słodkich zapachach, ale o naprawdę dobrym działaniu?

piątek, 5 października 2012

Osłoda jesieni

Prezenty można też robić samej sobie - super sposób na poprawę humoru. Wczoraj już się żaliłam jaki to Rossman jest zły, że takie promocje robi... i oto moje zdobycze z tego tygodnia:


1. Biżuteria 4,99 zł/komplet. Trafiłam na wyprzedaż, zdziwiła mnie ta cena, ale wybrałam sobie dwa komplety i w kasie okazało się, że to naprawdę tyle kosztują. Najbardziej podoba mi się bransoletka, urzekła mnie w jakiś sposób - a to dosyć niespotykane bo nie przepadam za brzęczącymi. 


2. Woda brzozowa ISANA 4,99zł/500ml. Jakaś tajemnicza siła wepchnęła mi ją do koszyka bo zupełnie nie mam na nią pomysłu. Komentarza P. nie przytoczę bo jest niepoprawny politycznie ;)

3. Eliksir ziołowy do włosów łamliwych, zniszczonych oraz farbowanych Green Pharmacy. Moja enta odżywka do włosów, ehh. 7,99zł/250ml


4. Balsam do ust Cherry W7. No jak miałam się oprzeć TAKIEMU opakowaniu?! Jestem bardzo zadowolona z zakupu, błyszczyk przyjemnie pachnie i nienachalnie wygląda na ustach - daje efekt zwilżenia. 6,59zł/7g Nooo i to metalowe opakowanie <3

Rozgrzeszy mnie ktoś z tych zakupów? :)

P.S. Wczorajsze postanowienie o zakazie kosmetycznych zakupów oczywiście dalej aktualne.

czwartek, 4 października 2012

Cetaphil - niespodzianka od kuriera

Zaczął się rok akademicki to postanowiłam zrobić sobie kilka prezentów. Niestety gazetka kosmetyczna  w Biedronce i promocje w Rossmanie doprowadziły do tego, że skończyło mi się miejsce na kosmetyki. I to chyba jakiś rodzaj uzależnienia bo sama przed sobą się wstydzę tych zakupów ;)

Dzisiaj, po odkryciu wieeelkiego Rossmana w Kaskadzie (i zakupach w nim) obiecałam sobie, że przez miesiąc nie kupię ŻADNEGO kosmetyku. Trzymajcie kciuki. W domu przeżyłam oczywiście kaca moralnego, a tu dzwonek do drzwi i kurier. Z emulsją Cetaphil do przetestowania od wizaż.pl ;) Ja naprawdę nie mam już gdzie tego upychać! Nie żebym się tym martwiła, ale człowiek chce dobrze, jakieś postanowienia, a tu takie coś :D



Chyba dołączę do projektu denko. Czuje potrzebę ekshibicjonizmu moich zużyć...

środa, 3 października 2012

PryncyPałki truflowe z Biedronki

Skusiłam się na produkt dnia w Biedronce. Nie przepadam za smakiem trufli, ale jako "ciastka dla gości"* nadają się idealnie.

PryncyPałki to wafelki przekładane kremem i oblane czekoladą. Dostępne są klasyczne - czekoladowe, truflowe oraz o smaku cappuccino.



* ciastka dla gości to takie coś co kupuje się podczas każdych zakupów i zjada jak przychodzi ochota na słodkie. A jak się goście pojawią to i tak trzeba lecieć do sklepu ;)

wtorek, 2 października 2012

Serum wygładzająco - regenerujące do końcówek włosów Joanna

Moje KWC jeśli chodzi o zabezpieczanie końcówek. To już trzecia zużyta tubka więc muszę kochać ten kosmetyk miłością bezgraniczną.


Od producenta:
Serum wygładzajaco - regenerujące dzięki zawartości składników naturalnych i pielęgnujących wyjątkowo skutecznie wygładza zniszczone końcówki włosów.
W rezultacie otrzymasz:
 -  zregenerowane i mocniejsze końcówki włosów
 -  włosy bardziej lśniące i miłe w dotyku
 -  gładsze, o zdrowym wyglądzie

Skład:
aqua, cyclopentasiloxane, cyclomethicone, isopropyl myristate, propylene glycol, dimethiconol, polyquaternium-37, phenyl trimethicone, propylene glycol dicaprylate/dicaprate, polyquaternium-10, ppg-1 trideceth-6, mel extract, hydrolyzed milk protein, panthenol, hydroxyethylcellulose, triethanolamine, disodium edta, parfum, coumarin, dmdm hydantoin, methylchloroisothiazolino le, methylisothiazolinole.

Moja opinia:
Nie traktuję tego serum jako element pielęgnacji, ale jako ratunek dla moich niesfornych włosów, gdy nijak ich nie mogę ułożyć. Wspaniale wygładza odstające włoski i ujarzmia końcówki, które przy moich gęstych włosach wyglądają jak pędzelek. Do tego ma cudowny zapach, naprawdę jak gorące mleko z miodem. Miałam jeszcze balsam z tej serii, ale nie przypadł mi do gustu.

Sprawy techniczne:
 - wygodna tubka 50 ml
- cena to ok. 6,50 zł
- ciężko wydobyć końcówkę, trzeba rozcinać opakowanie
- piękny zapach
- nie obciąża włosów
- zawiera sylikony
- lekka konsystencja
- średnio wydajny

A może ktoś zainteresuje się kuracją wspomagającą wzrost włosów? O szczegółach można poczytać na http://www.novoxidyl.pl/.


poniedziałek, 1 października 2012

Zakupy #9 Rossman

Mnie też dopadła Rossmanomania. Swoją drogą niezłą reklamę robią bloggerzy tej sieci - gdzie nie spojrzę tam nowe łupy. Brawo za dobry marketing!

1. Synergen soft-peeling. Niezły zdzierak, mam pierwszy raz, ale chyba się polubimy:) 3,99zł/100ml

2. Isana Med - krem do rąk. Pierwsze wrażenia pozytywne, szczególnie spodobała mi się sama tubka bo jest bardzo miękka. 3,99zł/100ml

3. Chusteczki DOMOL do prania. Podobno wyłapują kolor z farbujących rzeczy i cząsteczki brudu powodujące, że ubrania stają się szare. Jeśli zadziałają to będą moim hitem. 5,99zł/15 szt.

4. Zapas mydła w płynie ISANA mango i pomarańcza. Pachnie cudownie! 2,99zł/500ml

5. Masło do stóp Fuss-wohl. Przyjemne opakowanie, ale zapach trochę mnie odrzucił. Zobaczymy jak się nam będzie współpracować. Ok. 9zł/200 ml