poniedziałek, 14 stycznia 2013

Nie taki diabeł straszny czyli chemia spożywcza :)

Na początek zaznaczam, że jest to moja opinia i nie wszyscy muszą (ba! nawet nie powinni) się z nią zgadzać. 

Jestem inżynierem biotechnologii (niedługo magistrem;P) wiem co nieco o biochemii, o metabolizmie człowieka, mutagenach i karcerogenach. Oprócz tego jestem świadomym konsumentem, mniej więcej znającym skład tego co jem - niekoniecznie go czytając. I wierzcie lub nie, ale większość "chemii" z produktów spożywczych po prostu przez nas przelatuje - organizm człowieka jest tak genialnym urządzeniem, że przyswaja tylko to, co jest mu potrzebne. 

Ale dzieje się tak TYLKO w normalnie funkcjonującym organizmie. Jeśli dostarczamy do niego wszystkie potrzebne mu składniki odżywcze to on nie będzie tracił energii na przyswajanie nienaturalnych związków. Inna sprawa, jak dostarczamy mu samej chemii - po jakimś czasie się przyzwyczaja i próbuje sobie coś wykombinować z tych śmieci - wtedy pojawiają się problemy. 

Należy jeszcze zwrócić uwagę, że ulepszacze typu glutaminian sodu pozwoliły odkryć nowy smak tzw. umami. Wcześniej nie zwrócono na niego uwagi bo bodźce naturalne były zbyt słabe. Osoby spożywające nadmiar takich substancji mogą mieć zaburzenia w odczuwaniu innych smaków - wszystko dosalają, pieprzą, a czekolada wydaje im się mało słodka. 

Żyję w utwierdzeniu, że ludzie odżywiający się normalnie (piramida zdrowia, 5 posiłków dziennie) zapewniają swojemu organizmowi wszystkiego w odpowiednich proporcjach. Jeśli mają ochotę na czekoladę to bez wyrzutów sumienia mogą ją zjeść - widocznie organizm potrzebuje solidnej porcji cukru. Chipsy do filmu? Żaden problem, byleby nie były zamiast kolacji. 

Nie jestem na diecie odchudzającej więc nie zwracam uwagi na każdą spożywaną przeze mnie kalorię. Ufam swojemu organizmowi - jeśli przy drugim ciastku do kawy czuję się zasłodzona to po prostu resztę odkładam. I nie obchodzi mnie ile ono ma źródeł cukru. 

Dla mnie większym zagrożeniem dla organizmu są np. leki. Weźmy takie tabletki antykoncepcyjne - SZTUCZNIE sterujemy swoim organizmem. Hormony to naprawdę potężne oręże, w organizmie praktycznie wszystko od nich zależy. Łykając tabsy oszukujemy organizm, że jesteśmy w ciąży - dla niego to znak do zmian - m.in. większego przyswajania. Tak, wiem - współczesne tabletki zawierają bardzo małe ilości hormonów, są przebadane itd., ale substancje dopuszczone do stosowania w przemyśle spożywczym też podobno takie są:)
Rutinoskorbiny i inne takie pomijam...




4 komentarze:

  1. czuję tu małą odpowiedź na mój post i komentarz hehehe ;) i dobrze. wiesz, tak naprawdę od kiedy zwracam uwagę na to co jest w składzie, co ma ile cukru, ile soli i innych spulchniaczy zapomniałam co to są wzdęcia i inne dolegliwości żołądkowe, co to jest świecąca cera i wypryski na twarzy. :) żyje mi się lżej ;) i kiedy wpałaszuję paczkę chipsów mój żołądek szybko pokaże mi,że wcale tego "występku" nie przegapił. Wtedy męcząc się znów obiecuje sobie że nie będę sobie szkodzić.
    a co do ciastek to nawet jeśli dwa ciastka mnie zasłodzą to ciężko mi odsunąć resztę stąd wole ich w ogóle nie kupować ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już dawno we mnie siedziało i dzisiaj po prostu pękłam :D Co do dolegliwości typu wzdęcia, zgagi, wysyp na cerze (po słodyczach) to ja ich nigdy nie miałam - takie jestem dziecko szczęścia:) Mnie po prostu ostatnio denerwuje, że nagle wszyscy zaczęli się zdrowo odżywiać i co druga przeczytana/spotkana osoba to ekspert-dietetyk. I jak jem raz na ruski rok hotdoga to chciałabym usłyszeć czasem smacznego zamiast opisu technologicznego produkcji parówek.
      Niedługo kolejny wpis tego rodzaju, tym razem o GMO:D

      Usuń
  2. Oj to prawda. W koło znajomi w pracy, w domu gderają o zdrowiu odżywianiu... O telewizji już nie wspominając. Masakra! Ja tam uważam na to co jem (z racji ogólnej tendencji do tycia), ale pod kątem zdrowia, dobrego samopoczucia i utrzymywania sylwetki. Czytam etykiety by kupować mądrze, nie jadam zbyt dużo mięsa wieprzowego, wołowego (wolę kuraka i indziora), jem słodycze w weekend... Moda jest na zdrowe odżywianie, ćwiczenia i diety. Ja tego nie kupuję... Bardzo mądrze to ujęłaś w tym tekście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to:) Teraz gotowanie w tv to co drugi program;) Pozdrawiam:)

      Usuń