Marcowe denko

Ostatnio jakoś nie po drodze mi do tego bloga, ale projekt jest projektem. Puste opakowania zalegają w szufladzie, więc już pora, żeby im zrobić grupowe zdjęcie:


1. Isana, odżywka do włosów farbowanych. Odżywki do włosów zużywam litrami, więc zawsze mam zapas tych z dolnej półki do robienia własnych mieszanek. Isanowska jest naprawdę ok, jedyne co mi w niej nie pasuje to różany zapach, ale da się przeżyć. W promocji można dorwać za ok. 4 zł za 300ml.

2. Mrs. Potters, Balsam odbudowa i nawilżanie z aloesem. Mój KWC jeśli chodzi o codzienne odżywki. Można nią myć włosy, można dodawać do żelatyny, genialna. W realu kupuję ją za ok. 7 zł za 500 ml.

3. Isana, zielony zmywacz do paznokci. Najlepszy zmywacz, jaki miałam. Przy najbliższej okazji zrobię zapas.

4. Sernikowy balsam, niestety już wycofany.

5. Imbirowy żel pod prysznic, zapach cudowny, ale to jakaś bardzo stara limitka.

6. Marion, Mgiełka termoochronna. Nie wiem czy spełniała swoją funkcję, ale pachniała genialnie! Zapach długo utrzymywał się na włosach, dlatego pewnie kupię ponownie ;)

7. Acne Line, krem - fajny, szybko się wchłaniał, ale na rynku już go nie ma.

8. Colodent, superświeżość. Jakością nie powala, wracam do blend-med.

9. Eveline, odżywka do paznokci 8w1. U mnie sprawdziła się doskonale, od liceum walczę z rozdwajającymi się paznokciami, które w ogóle nie chcą rosnąć. Po tygodniu stosowania odżywki przeraziłam się ich długością i twardością, ale znając opinie z internetu robiłam przerwy i żaden problem się nie pojawił. Na pewno jeszcze kiedyś do niej wrócę.

10. Nivea, błyszcząca owocowa pomadka. Zapach cudowny, ale... nie jest bezbarwna. Z moim kolorem ust musiałam ją aplikować z lusterkiem, żeby sobie krzywdy nie zrobić.

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz