Nowości w mojej kuchni

To chyba jakiś nałóg, ale całkiem przyjemny - ja po prostu muszę ciągle coś nowego kupować do mojego królestwa zwanego kuchnią. Praktycznie już wszystko mam, więc nowe zakupy trafiają się coraz rzadziej, ale czasem coś tam się uda upolować. 

Na pierwszy ogień idzie zestaw do sprzątania. Długo czaiłam się na tą silikonową miotłę widząc w niej zbawienie - kocia jasna sierść na ciemnych kafelkach to moja zmora. Muszę przyznać, że radzi sobie o wiele lepiej niż klasyczna szczotka. Dodatkowym plusem jest to, że łatwo utrzymać ją w porządku, można po prostu wyszorować pod kranem. Silikonowa szczotka bez kija kosztowała 15 zł, więc tragedii nie ma. Obok, jej młodsze siostry: szufelka i zmiotełka (6 zł). Zestaw cieszy oko, ale w swojej roli też spisuje się znakomicie. Może nie wygląda, ale naprawdę jest poręczny:) 


Na zwijarkę do sushi polowałam chyba ze dwa lata. Cena 50 zł skutecznie mnie odstraszała, ale jak zobaczyłam ją za 24 zł... to chyba nie muszę mówić, co zrobiłam. Produkt jeszcze nie testowany, ale już go kocham (w końcu to coś związane z sushi). Dołączona była mini książeczka z przepisami, więc może nauczę się czegoś nowego :)


I ostatnią rzeczą na dziś jest łopatka do ciast/zapiekanek/lasagne. Jest bardzo wygodna, jeden brzeg ma zaostrzony jak nóż (jest z plastiku), a drugi brzeg jest ząbkowany. Bardzo łatwo coś ukroić/przekroić i wyjąć z naczynia żaroodpornego. Cena to ok. 10 zł. 


Coś Wam się spodobało? :) Polecacie coś, co KONIECZNIE powinno znaleźć się w mojej kuchni?:P



Share this:

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Emilko!
    Ty szalona kobieto!
    Najbardziej zachwyciła mnie łopatka, chociaż ja akurat za kuchennymi akcesoriami nie przepadam.

    Lasubmrsion.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń