środa, 7 sierpnia 2013

Fiskars - najlepsze noże ever

P. jest nożomanen. Naprawdę nie chce wiedzieć, ile on w swoim życiu wydał na te cacka... ale jak to w życiu bywa szewc bez butów chodzi. Bagnety, maczety, "nie bierz tego do ręki, bo sobie krzywdę zrobisz". multitool, a w kuchni same tępaki. Żeby było jeszcze śmieszniej, to kupione w Biedronce za 13 zł i nie dla noży, tylko dla listwy z magnesem.

Emilka wzięła sprawy w swoje ręce i zamiast czekać kolejne lata, aż P. znajdzie noże idealne do naszej kuchni, za radą i praktyką mamy kupiłam noże Fiskarsa. Długo debatowałam nad tym, czy kupić zestaw 5 w bloku, czy tylko dwa. Minimalizm wygrał, bo po zrobieniu ankiety wśród innych prawie perfekcyjnych pań domu przekonałam się, że naprawdę używa się właśnie tych dwóch wielkości - 21 cm i 11 cm. Reszta leży w szufladzie albo stoi i się kurzy. Mówię tu oczywiście o przeciętnej kuchni, a nie takiej w której urzędują fanki Magdy G.



 Noże są bardzo dobrej jakości, bardzo ostre (aż dziw, że się jeszcze nimi nie skaleczyłam), ale P. zdążył już mnie nauczyć, że podstawą w używaniu noży jest ostrzenie. Kupiłam więc zestaw z ostrzałką, za wszystko na all zapłaciłam 53 zł (razem z przesyłką).

Po miesiącu użytkowania nie chcę już żadnych innych. P. - nożownik też jest zadowolony, więc sprawa noży w naszym domu jest już załatwiona.

Fiskars ma oczywiście w swojej ofercie dużo innych fajnych rzeczy, od grabi do ogrodu aż do artykułów papierniczych, więc podejrzewam, że jeszcze coś do naszego domu trafi:D Aaa, zapomniałabym - brat jest wielkim entuzjastą fiskarowskich siekier ;)


4 komentarze:

  1. Ja mam widła z fiskarsa i bardzo fajnie się nimi przerzuca obornik :)

    OdpowiedzUsuń
  2. a ja za numer jeden uważam noże Gerlacha...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie miałam okazji spróbować, ale chyba to jest trochę wyższa półka cenowa :)

      Usuń