Kawa z pianką - nowa wersja znanego peelingu z kawą

Chyba każdy słyszał o kawowym peelingu. Taniutki i bardzo skuteczny, kofeina naprawdę działa cuda, skóra po takim peelingu jest niesamowicie gładka. Wcześniej nie pijałam kawy sypanej, więc rzadko go robiłam, ale od kiedy mam kafetierkę, to mam i fusy ;) 

Lubię takie rozwiązania, kiedy mogę upiec dwie pieczenie na jednym ogniu. Na początku peeling robiłam mieszając fusy z żelem pod prysznic (do ciała), albo z żelem do mycia twarzy (na buźkę). Zalet nie muszę chyba wymieniać, ale były też wady: peeling trudno się rozprowadzał, spływał zanim zdążyłam go wmasować. Kilka dni temu dostałam olśnienia: pianka!




Kawowe fusy zmieszałam z pianką do mycia twarzy Lirene i... wyglądało to tak, że miałam ochotę ten mus zjeść ;) Po nałożeniu na całe ciało też się miło zaskoczyłam, bo nic nie spłynęło, a masaż był samą przyjemnością.

Jeśli przeszkadzała Wam konsystencja peelingu kawowego z żelem pod prysznic, to z całego serca polecam piankę :) Myślę, że taka do golenia też się sprawdzi, ale raczej tylko do ciała;)

Share this:

CONVERSATION

5 komentarze:

  1. całkiem fajny pomysł ale pianki nie posiadam ;) mnie konsystencja nigdy nie wadziła, zawsze więcej kawy niż balsamu i jest ok ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja taka ciapa jestem, że mi zawsze coś spływało:D

      Usuń
  2. Fajna alternatywa ;) Może kiedyś się skuszę, ale na razie obstaję przy starej wersji ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli działa i pasuje, to nie ma co zmieniać:)

      Usuń
  3. No, no Fajny pomysł. Nie wpadłabym na to sama :)

    OdpowiedzUsuń