piątek, 4 października 2013

Domowe musli

Jakiś czas temu przeczytałam, że kupne musli jest bardzo kaloryczne. Szczerze mówiąc, to się zdziwiłam - no jak to?! Szybko się jednak okazało, że to co inni nazywają musli, to nie wiele ma z nim wspólnego. Jak można sądzić, że płatek oblany białym, słodkim ulepkiem jest fit? Po prostu marketing na piątkę.

Zwykle kupujemy gotowe musli w Lidlu, kilogramowa paka za 8 zł. Żadnego dosładzania, sama natura.  Przeglądając moje cudowne pojemniki (kupiłaś coś dziwnego - tak włóż to właśnie we mnie!) pomyślałam, że można z tego zrobić fajną mieszankę i jeść z mlekiem/jogurtem. Jak Emilka pomyślała tak zrobiła.

No to co? Zaczynamy! Znajdujemy w odmętach TEJ szafki (każda z Nas taką ma) płatki owsiane, kukurydziane i bakalie.

 Teraz dokonujemy aktu wymieszania i... możemy się cieszyć samodzielnie skomponowanym musli ;)


SMACZNEGO!!!

P.S. Ameryki nie odkryłam, ale wypiłam już pół różowej kadarki i czuję się prawdziwą blogerką ;)
 








1 komentarz:

  1. Można też suszone jabłka dodać :) też pycha ;)

    OdpowiedzUsuń