środa, 13 listopada 2013

Najlepszy płyn do płukania - Lenor Summer

Nie wyobrażam sobie prania bez tego typu produktu. Kij tam ze zmiękczaniem, liczy się przyjemność wyjmowania z pralki czystego, pachnącego prania. X lat temu, w sumie jeszcze w domu rodzinnym, a potem u P. używaliśmy czarnego Lenora. Nie wiem, czy coś zmienili w składzie, czy może się przyzwyczailiśmy, ale pranie zamiast pachnieć, to śmierdziało. 

No i się zaczęło eksperymentowanie... Lenora odrzuciłam kompletnie, ale było i E i K, Silany i pewnie inne też. Ale wszystko to były jednobutelkowe akcje. Na dłużej zatrzymałam się przy Biedronkowym Edenie (KLIK!), ale siostra poleciła mi żółty Lenor - zachęciła mnie głównie tym, że zapach unosi się w całym domu. Kupiłam i nie żałuję!


Zapachu niestety nie opiszę, ale z wakacjami mi się chyba nie kojarzy. Z praniem jak najbardziej  - świeżość w najlepszym wydaniu. Pranie pachnie nim nie tylko podczas wyjmowania z pralki, ale nawet podczas zdejmowania z suszarki i... otwierania szafki z ubraniami. Nigdy wcześniej takiego efektu nie zauważyłam. Po tej butelce na pewno spróbuję innych kolorów (macie jakieś Lenorowe hity?), ale do żółtego będę wracać regularnie. Dodatkowym plusem jest oczywiście też większa wydajność - na jedno pranie używam zdecydowanie mniej niż Edenu. 

Normalna cena w Realu to chyba 16 zł, ostatnio były w promocji po 10.99 :) A w Tesco zawsze cena 12,99 zł. 


3 komentarze:

  1. Ja równiez bardzo lubię Lenora ale wersję niebieską bodajże spring.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wąchałam u mamy ostatnio, jak dokończę żółty, to się skuszę na niebieski:)

      Usuń
  2. a ja wlasnie go nie lubię, pranie wg mnie potem śmierdzi, a najgorzej jest z zaduszonymi tymi zapachem swetrami. Robi sie jakiś taki zatęchły i duszny. Inne lenory też mają tę wadę. Odrzuca mnie po nich od szalików, czapek , swetrów...własnie mam pół dużej butli i oddam go chyba teściowej. Teraz zaczynam używać E i jakieś takie tanie Softiny i inne. Po lenorach i silanach mam mdłości

    OdpowiedzUsuń