wtorek, 5 listopada 2013

Pielęgnacja włosów wysokoporowatych z tendencją do puszenia się #2

Jakiś czas temu pisałam o tym, jak pielęgnuję swoje włosy - TU! Dziś natomiast chciałabym napisać o produktach, które kompletnie NIE SPRAWDZAJĄ się na włosach wysokoporowatych. Zaznaczam, że piszę na podstawie własnych doświadczeń.

No to lecimy po kolei.

1. Perłowe szampony - nie trafiłam jeszcze na żaden, który nie powodowałby u mnie szybszego niż normalnie przetłuszczania. Niechlubne rekordy biły szampony Syoss, ale Timotei z różą z jerycha depcze mu po piętach. Już nigdy nie kupię perłowego szamponu. W ogóle mam wrażenie, że te zwykłe ziołowe oczyszczają włosy o niebo lepiej.

2. Odżywki bez silikonów - męczyłam się ze dwa miesiące z takimi i jedyne co zmieniło się w moich włosach to ich ilość - rwałam je sobie garściami przy rozczesywaniu. Nawet wtedy, gdy używałam Tangle Teezer.

3. Olej kokosowy - ma naprawdę fajne właściwości, ale do włosów wysokoporowatych się niestety nie nadaje. Zamiast pięknych, zdrowych włosów mamy wysuszone i matowe. Zdecydowanie lepiej sprawdza się zwykła oliwa z oliwek.

A teraz konkretne produkty:

4. Maska Alterra - wiem, wszyscy ją chwalą, ale mi od samego początku nie przypadła do gustu. Zaczynając od dziwnej konsystencji na zapachu farby akrylowej skończywszy. Włosy miałam po niej gumowate, zupełnie bez życia. Winę za to wszystko biorę na siebie, a konkretnie na strukturę mojego włosa.


5. Szampon Babydream - pierwotnie kupiłam P., a nóż widelec pomogłoby na jego suchą skórę głowy, w końcu jest bardzo delikatny. Guzik! Powędrował więc na moje włosy... NIGDY nie straciłam tyle włosów, co po próbach rozczesania po nim włosów. Kilkakrotnie próbowałam z różnymi odżywkami do spłukiwania i niestety efekt ten sam. Do moich włosów się niestety nie nadaje, ale do mycia pędzli owszem. 

6. Puder go2be - dawno, dawno temu wygrałam go w jakimś konkursie, ale do dzisiaj nie mogę zapomnieć, jaką masakrę zrobił na moich włosach. Plastelina to przy nich ideał konsystencji. Sztywne, klejące... lakier do włosów z lat 80 robił chyba mniejszą szkodę włosom niż ten ulepek. 

*zdjęcia pochodzą z serwisu wizaż.pl, bo na szczęście żaden z tych produktów się u mnie nie uchował ;)

Na dzisiaj to koniec, w razie potrzeb będę uzupełniała listę w kolejne koszmarki. Mam jednak nadzieję, że takowych nie będzie dużo. 

A jeśli macie problem z wypadaniem włosów, to może warto poczytać o Novoxidyl?

7 komentarzy:

  1. Co do szamponu BD to się zgadzam, przez kilka miesięcy katowałam włosy tym szamponem i to był najgorszy pomysł na jaki mogłam wpaść. Używam go jedynie do zmywania włosów po olejowaniu, żeby uniknąć obciążenia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mamy nauczkę: ufać swoim włosom, a nie popularności szamponu:)

      Usuń
  2. Aż chce się napisać 'dobrze gada, polać jej!' :p Normalnie, jakbym o sobie czytała... olej kokosowy - koszmarek (wykorzystałam do pieczenia naleśników ;p), BD na siłę próbuję zużyć, ale bez napaciapania odżywki z silikonami nie rozczeszę włosów, ogólnie odżywki z silikonami to mój must have. Także łączę się w bólu ;p

    OdpowiedzUsuń
  3. Właśnie doszłam do wniosku, ze chyba mam włosy wysokoporowate i chyba źle je pielęgnuję. Zmyliło mnie ich szybkie przetłuszczanie się.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem dlaczego piszesz o odżywkach z silikonami... Wydaje mi się, że wysokoporowate trzeba traktować łagodnie, a nie 'oszukiwac' ładnym wyglądem po silikonie, kiedy włosy pozostają w marnej kondycji (po zmyciu tego silikonu). Próbowałaś Wax z Pilomaxa nakładać po umyciu? Wg mnie najlepsza na świecie maska/ wosk , a dodam, że włosy mam b.wysokoporowate

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piszę, bo takie się u mnie sprawdzają najlepiej. Włosy włosom nierówne...

      Usuń