poniedziałek, 4 listopada 2013

Przyjrzyj się swoim rurkom... Hydrauliku, ratuj!

Dziś pojawiam się tu z małą przestrogą, bo ostatnio spotkały nas dwie, niezbyt miłe sytuacje. "Mieszkanie na swoim" ma oczywiście więcej plusów niż minusów, ale nagle okazuje się, że jest mnóstwo rzeczy do ogarnięcia. Nasze gniazdko ma dopiero cztery lata, wszystko było nowiutkie, więc jakoś nie przyjmowaliśmy do wiadomości, że coś by się mogło schrzanić. A jednak...

SILIKON W ŁAZIENCE
Jakiś czas temu wyjmowałam z szafy zimowe ubrania i wszystkie śmierdziały mi stęchlizną. Pomyślałam, że skoro leżały tam całe lato, to mają prawo nie pachnieć fiołkami. Z przerażeniem odkryłam, że powodem zapaszku była pleśń! Super, szafa ma dopiero dwa lata ;/ Co się okazało? Po drugiej stronie mamy prysznic, a w brodziku ledwie zauważalnie odkleił się silikon. I tak sobie podciekało, że nawet gumowa powłoczka na ścianie niewiele pomogła. Wymieniliśmy silikon, ale przez kilka dni walczyliśmy z odgrzybianiem ściany. Niefajne to było. 


I teraz uwaga, znajomy fachowiec polecił nam wymianę silikonu w brodziku raz na rok! Właśnie ze względu na takie mikroodklejenia i grzybki... Nie widać, a są :/ Może to jest dla niektórych z Was normalna kolej rzeczy, ale dla mnie było dość dużym zaskoczeniem. Ok, ruszajcie do łazienek sprawdzić stan waszych uszczelnień, bo wierzcie mi, odgrzybiacz to nie perfumy...

RURKI OD WODY
Druga sprawa, mniej brzemienna w skutkach, bo awaria trwała góra 10 minut. O piątej nad ranem obudził nas gwiżdżący i szumiący świst. Jestem przekonana, że tak właśnie brzmi koniec świata. Ja spanikowałam, ale Mężczyzna zachował spokój i szybko zdiagnozował problem: woda! Zakręcamy główny zawór, wpadamy do kuchni, a tam zalana podłoga. Okazało się, że pękła rurka od baterii... O tak ładnie wyglądała:


Co było powodem? Lekko ruszająca się (nie dokręcona) bateria... Skończyło się na wymianie całej baterii, bo nijak nie dało się wykręcić śruby ze starej :/ Nawet nie chce myśleć, co by było, gdyby nie było nas w domu. I naprawdę doceniłam to, że P. przy każdym wyjeździe robi obchód domu i zakręca wszelkie możliwe zawory. Pędźcie więc do kuchni sprawdzić stan waszych rurek (a może macie to szczęście i macie je w murze?), bo zalane mieszkanie to chyba nie jest wasze marzenie...


2 komentarze:

  1. Mieliśmy podobną sytuację w mieszkaniu - z tym, że z winy "fachowca". Po prostu nie uszczelnił kawałka prysznica, a my, nie znając się na tym kompletnie, nie zauważyliśmy tego. Szafka do wyrzucenia, ściany do wysuszenia i malowania, a kolejne dni spędziliśmy na użeraniu się z panem, który więcej czasu spędzał na przerwach niż pracy. Ręce opadają.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zazdroszczę... My też się kompletnie na tym nie znaliśmy, ale mój P. kombinował, bo fachowiec był chwilowo nieosiągalny i w sumie sam załatwił sprawę:) Teraz nawet ja jestem "specjalistką":D

      Usuń