czwartek, 26 września 2013

5 posiłków na 5 dni #2

Wspominałam ostatnio, że co tydzień planujemy jadłospis, postanowiłam się więc nimi z Wami dzielić :) Nie jest to żadna dieta odchudzająca, ani też bio eko zdrowa, po prostu staram się, żebyśmy jedli różnorodnie. 

ŚNIADANIE: jajka sadzone + bułka
II ŚNIADANIE: kaszka manna + gruszka
OBIAD: zapiekanka (makaron+brokuł+kurczak)
PODWIECZOREK: paszteciki z ciasta francuskiego
KOLACJA: kefir

ŚNIADANIE: bułki
II ŚNIADANIE: mozzarella z pomidorem
OBIAD: warzywa na patelnie z ryżem
PODWIECZOREK: zupa ogórkowa
KOLACJA: serek wiejski

ŚNIADANIE: budyń
II ŚNIADANIE: owsianka
OBIAD: kotlety sojowe
PODWIECZOREK: naleśniki
KOLACJA: kefir

ŚNIADANIE: bułki
II ŚNIADANIE: bułki
OBIAD: kurczak z fasolką szparagową
PODWIECZOREK: kukurydza gotowana
KOLACJA: serek wiejski

ŚNIADANIE: musli
II ŚNIADANIE: owoce
OBIAD: ryba z frytkami <3
PODWIECZOREK: makrela
KOLACJA: gofry

 Mam nadzieję, że komuś się przyda taka rozpiska;)

poniedziałek, 23 września 2013

Pielęgnacja włosów wysokoporowatych z tendencją do puchu

Włosy - moja duma i utrapienie. Ok, fajnie jest słyszeć komplementy, jakie to one gęste, jakie grube... ale tylko ja wiem, ile się muszę namęczyć, żeby one jakoś wyglądały ;)

Nie jestem specjalistką w tej dziedzinie (jeszcze!), ale metodą prób i błędów doszłam do pewnych wniosków.
Po pierwsze moje włosy kochają silikony, nie tylko do zabezpieczania końcówek, ale na całości (no dobra, skalp odpuszczam).
Lubią suszarkę, jeśli wysuszę włosy od razu, oczywiście strumień powietrza z góry, to dają się jakoś ułożyć.
Kochają szczotkę Tangle Teezer - moja najlepsza inwestycja włosowa.
Lubią kuchenne oleje.
Nie potrafią żyć bez SLS i SLES - próbowałam odstawić i niestety, ale bardziej je chyba zniszczyłam szorowaniem i późniejszym rozczesywaniem niż te związki zdążyłyby nabroić podczas mycia.

A teraz krótki przegląd mojej aktualnej pielęgnacji:

Szampony:
Tania (dorwałam w Netto) i Timotei Jericho Rose Wyrazisty Kolor. Pierwszy to najzwyklejszy szampon ziołowy i właśnie takie najbardziej lubię. Na szczególną uwagę zasługują szampony Pati, bo jak na ziołowe, to pienią się szaleńczo:) Timotei to hmmm... jestem średnio zadowolona.


Odżywki do spłukiwania:
Stosuję po każdym myciu, bo moje włosy uwielbiają być dociążone. Wszystkie poza odżywką Timotei mogę polecić z czystym sumieniem. Aktualnie moją ulubioną jest chyba H&S, ale używam ich wszystkich na zmianę.


Odżywki bez spłukiwania:
Używam bardzo rzadko, np. na wyjazdach, albo jak nie mam czasu na nałożenie tych powyżej:) Rosa uratowała mi kiedyś końcówki, ale teraz nie ma już takiej potrzeby.


Wcierkopodobne:
Muszę się przyznać, że używam od wielkiego dzwonu. Bardziej niż na zagęszczeniu zależy mi na połysku, ale nie będę kłamać, że używam systematycznie ;)


Oleje:
Najciemniej pod latarnią ;) Szukałam idealnego oleju i znalazłam go w kuchni. Genialnie na moich włosach sprawdza się olej lniany, ale oliwa doskonale go uzupełnia. Do tej pory stosowałam oddzielnie, ale właśnie wpadłam na pomysł ich połączenia :)


Jak widać moja pielęgnacja nie jest zbyt wyszukana, ale skoro się sprawdza, to po co kombinować?:) A może jednak macie jakieś perełki dla puszących się, wysokoporowatych włosów?
 

 


sobota, 21 września 2013

Obiady bezmięsne...

...czyli to, czego mój mężczyzna nie lubi. Ale ja lubię, czasem nawet bardziej niż mięcho.Poniżej propozycje znane każdemu, bez zbytnich udziwnień:)

Zupy:
  • pomidorowa
  • ogórkowa
  • grzybowa
  • botwinka
Drugie dania:
  • jajko sadzone
  • pierogi (ruskie, z kapustą i grzybami, leniwe)
  • kopytka 
  • kotlety sojowe
  • kluski  śląskie
  • warzywa na patelnię z ryżem
  • placki ziemniaczane
  • naleśniki
  • racuchy
  • spaghetti ze szpinakiem i fetą
 

czwartek, 19 września 2013

Uroda, Melisa - krem silnie nawilżający

Kremy to moja słaba strona, jakoś nie mam serca i cierpliwości do tego, żeby wybrać dla siebie idealnie dopasowany. Z systematycznym wklepywaniem też miewam problemy <wstydniś>, bo zawsze za długo się wchłaniają i nie mogę od razu po kąpieli rozpuścić włosów (a właściwie grzywki).

Jakiś czas temu załapałam się do testów na SampleCity, wyjadaczką blogową nie jestem, więc mnie to bardzo ucieszyło:) A jeszcze bardziej ucieszyło mnie, że dzięki temu znalazłam idealny krem dla siebie. Ufff...


Uroda Melisa - krem silnie nawilżający do cery delikatnej - nawilża i łagodzi

Od producenta:
Zawiera specjalnie dobrane składniki aktywne: wyciąg z melisy, wyciąg z zielonej herbaty, prowitaminę B5, alantoinę i kwas hialuronowy. Krem ma lekką konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko wchłania. Pozostawia skórę zdrową i zadbaną.

Skład:
Aqua, Caprylic/Capric Triglyceride, Sorbitol, Isopropyl Palmitate, Glyceryl Stearate, Cetyl Alcohol, Ceteareth-25, Petrolatum Sodium Hyaluronate, Sodium Acrylates Copolymer, Allantoin, Parfum, Camellia Sinensis Leaf Extract, Melissa OfficinalisLeaf Extract, Panthenol, Glycerin Butylene Glycol, Disodium Edta, Bht, Dmdm Hydantion Iodopropynyl Butylcarbamate, Citral Eugenol, Hydroxycitronellal, Hydroxyisonexyl 3-Cyclohexene Carboxaldehyde, Butylphenyl Methylpropional, Linalool, Citronellol, Hexyl Cinnamal, Limonene.
 
Opakowanie:
Minimalistyczny do granic możliwości plastikowy słoiczek (50 ml) - żadne tam przekręty z podwójnym dnem. Szata graficzna - idealna! Naprawdę, nie widziałam ładniejszej! Ale ja to z tych, co jak widzą jakiekolwiek złoto, to uciekam. 
 


 
 
Moja opinia:
Pierwsze co się rzuca w oczy, a raczej w nos, to zapach - lekko ziołowy, ale bardzo przyjemny. Krem ma bardzo lekką konsystencję, która wchłania się ekspresowo - można powiedzieć, że to kremowy sprinter. Producent nazwał ten produkt silnie nawilżający, niestety nie mogę się z nim zgodzić. Moja skóra nie jest sucha, a niestety na noc niezbyt się nadał. Za to pod makijaż jest całkiem dobry. Mnie ani nie podrażnił, ani nie zapchał - chwała mu za to! Pobawiłam się nawet w analizę składu i całkiem pozytywnie się zaskoczyłam, bo dopiero pod koniec pojawiają się niefajne konserwanty. 
 
Krem kosztuję ok. 5 zł - nie wierzyłam, jak zobaczyłam tą cenę. U mnie jako krem na dzień sprawdził się idealnie, z pewnością zagości w mojej łazience na dłużej. A na noc jeszcze czegoś poszukam:) 
 
 

poniedziałek, 9 września 2013

Jadłospis (5 posiłków) na tydzień

Od jakiegoś czasu układamy sobie jadłospisy i według nich listę zakupów. Nie jest to jakaś super dieta, nie zawsze jadamy zdrowo, ale się staramy. Podstawowa zasada to pięć posiłków dziennie, a na kolację tylko produkty bogate w białko.

PONIEDZIAŁEK:
śniadanie (Ś): kanapki*
II śniadanie (II Ś): ciasto ze śliwkami
obiad (O): stek z tuńczyka z warzywami
podwieczorek (P): warzywa z ryżem
K: kefir**

WTOREK:
Ś: jajka sadzone
II Ś: tosty
O: kurczak pieczony z kuskusem
P: pierogi z mięsem
K: kefir

ŚRODA:
Ś: tosty
II Ś: kasza manna
O: kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem
P: naleśniki z dżemem
K: serek wiejski

CZWARTEK:
Ś: jajecznica
II Ś: sałatka z pomidorem i piersią z kurczaka
O: spaghetti
P: fasolka szparagowa z bułką tartą
K: kefir

PIĄTEK:
Ś: kanapki
II Ś: ciasto
O: ryba z ziemniakami
P: kurczak pieczony
K: omlet

Kalorii nie liczę, ale rzadko chyba przekraczamy 2000. Wydaje mi się, że jadamy w miarę różnorodnie, ciągle kombinuje z podwieczorkami i drugimi śniadaniami - pomysłów czasem brak, albo raczej czasu.

*staramy się jeść ciemne pieczywo, ale pszenne bułeczki są taaaakie pyszne ;)
** dietetyk spotkany na woodstocku doradził nam, żeby do kefirów/jogurtów naturalnych itp. dodawać troszkę cynamonu/imbiru. Podobno działa rozgrzewająco, przez co bardziej stymuluje pracę układu pokarmowego i minimalizuje późniejsze problemy z wątrobą (które występują często po Dukanie).

środa, 4 września 2013

Pomysły na obiad

Za każdym razem kiedy układam jadłospis mam problem pt. "co na obiad". W sumie to i tak najłatwiejszy posiłek, ale kombinuję, coby się niczym za szybko nie znudzić ;) Obiad dla mojego samca musi składać się z mięsa, więc dzisiaj będą tylko dania mięsne:


  • KURCZAK - można robić na milion różnych sposobów i u nas chyba nigdy się nie znudzi. Najczęściej po prostu piekę, ale czasem szalejemy i robimy po hawajsku (a ananasem), albo po prowansalsku. Piekielne skrzydełka też lubimy.
  • KOTLETY - mielone, schabowe, drobiowe. Najlepiej w panierce. Czasem zdarza nam się upiec karkówkę na grillu, ale ja nie przepadam za tak tłustym mięsem. Na uwagę zasługują też cevapcici - czyli mielone na ostro.
  • SPAGHETTI u nas króluje z sosem bolońskim. I wersja ze szpinakiem, ale to akurat jarska potrawa.
  • PIEROGI z mięsem oczywiście ;)
  • PODROBY - uwielbiamy wątróbkę drobiową z cebulką i gulasz z serc - mniam! Anemio żegnaj ;)
  • CHILI CON CARNE - mogłabym jeść codziennie. Oboje lubimy na ostro, ostatnio nawet zdarzyło się że doprawiliśmy dwa razy - w tajemnicy przed tym drugim. Wyszło iście piekielne. 
  • GULASZ - nie przepadam, ale czasem popełniam. 
  • RYBY* - pieczony łosoś/pstrąg z masełkiem i czosnkiem, ach! Ewentualnie panierowane mrożonki. W ostateczności paluszki rybne. 
  • LECZO - trzeba tylko pamiętać, żeby dać dobrą kiełbaskę ;)
  • KIEŁBASA - kiedy nie ma czasu, a mięsa się chce.

Lista w miarę pomysłów będzie uzupełniana;)

*rybę wrzucam do jednego worka z mięsem ;)


 

poniedziałek, 2 września 2013

E-tesco w Szczecinie

Kilka miesięcy temu przeczytałam o e-tesco na http://prowadzimydom.blogspot.com/ i pierwsze co zrobiłam, to sprawdziłam czy działa to w Szczecinie. Niestety nie działało. Potem widziałam, jak przez moje osiedle (co oni tu robili to pojęcia zielonego nie mam) przejechały trzy nowiutkie samochodo-chłodziarki e-tesco. Czekałam na jakąkolwiek informację, aż w końcu się doczytałam na Szczecinblog, że już działa!

Trochę mi zajęło zanim zrobiłam zakupy... Ale w końcu to ogarnęłam :) Filozofii wielkiej w tym nie ma, e-tesco działa jak każdy sklep internetowy: klik i do koszyka. W przypadku produktów na wagę wpisujemy dokładną ilość, a dla ułatwienia podane są średnie wagi poszczególnych produktów - na pewno przy wędlinach i kurczaku, przy warzywach brak. 


Spodobała mi się też zakładka "Promocje", przeglądanie gazetki nabrało nowego wymiaru:D W wyszukiwarce produktów możemy też posegregować produkty według ceny - bingo. Oprócz ceny jednostkowej są przeliczenia na kilogramy. 

W podsumowaniu koszyka podana jest cena orientacyjna. Czyli zabezpieczają się przed zmianą cen gazetkowych, różnicami wagowymi i... jeśli nie ma produktu, który zamówiliśmy, to wkładają podobny o podobnej cenie. 

Tyle teorii, a jak to wygląda w praktyce?

Zrobiłam zakupy, wybrałam termin dostawy (mamy przedziały dwugodzinne od 8 do 20) i... poszłam spać:D Wybrałam dostawę pomiędzy 10 a 12, a swoje zakupy dostałam o 11.45 (wczoraj dość późno rezerwowałam, więc się nie dziwiłam). Bardzo miły pan przyjechał z wózeczkiem, na nim skrzyneczki z zakupami. Zamieniono tylko jeden produkt, ale dostawca powiedział, że nie ma żadnego problemu z wycofaniem go z paragonu. Wszystkie zakupy były popakowane w jednorazówki, z każdego działu osobno. Wyglądało to tak:


Rejestrując się w serwisie można wpisać numer clubcard, żeby naliczać sobie punkty. Dostawa teraz kosztuje 0,98 zł, ale to pewnie promocyjna cena na początek. W innych miastach dochodzi do 10 zł - co przy genialności usługi jestem jeszcze w stanie przeżyć. 

Naprawdę polecam!

P.S. Rzodkiewka, ogórki i ziemniaki w stanie idealnym :) A.. i znaczki Angry Birds też dodają:)