piątek, 27 grudnia 2013

Uff, udało się!

Teraz mogę się już nazywać prawdziwą kurą domową - organizację świąt w Naszym Gniazdku mam już za sobą. Było miło i chyba tak, jak powinno być - żadnych niezręcznych sytuacji ani nic w tym stylu. Tak się z A. zorganizowałyśmy, że przed kolacją wigilijną miałyśmy kilka godzin luzu - dla mnie to nowość, bo z mamą ledwo wyrabiałyśmy się na czas ;) 

Jedynym zmartwieniem tych kilku dni była praca P. Niestety miał nocki, ale pracował zdalnie z domu, więc chociaż tyle dobrego. Rozwaliło to nam wszelakie normy godzinowe dla snu i zwykle połowa spała, a połowa jadła :D Na szczęście na wspólne spędzanie czasu też znalazło się miejsce :)

No to teraz trochę zdjęć ;)

1. Nie ma jak robienie sernika w warsztacie P. na maszynce do mięsa odziedziczonej od jego prababci ^.^

2. W tym roku chyba wszyscy byliśmy bardzo grzeczni ^.^ Co do choinki, to stało się już tradycją, że wybieramy tą najmniej urodziwą - żeby czasem nie spędziła Wigilii jako ta niechciana ;) Ubieranie oczywiście w wigilijny poranek i to tak, żeby żadna gałązka nie była smutna! ;)


3. Świąteczne układanie puzzli, jupi! Miałyśmy układać je całą noc, ale koło drugiej wymiękłyśmy... Dokończyłyśmy na drugi dzień. 


4. Aaa ozdabianie pierniczków i nasz zmysł artystyczny. Pleśnie, autyzmy i niebiesko-zielone palce ;) No powiedzcie, że śliczne ;)


5. I na koniec coś, co jest rzadkim widokiem: ciastka w puszce od ciastek! Mi i reszcie zgromadzonych kojarzyły się tylko z przyborami do szycia ;)


Także tego... Fajnie było! :) A jutro jadę na powtórkę ze świąt do rodziców - znowu zajdę w ciążę spożywczą ;)

A jak tam u Was minęły święta? Może ktoś z Was urządzał je też pierwszy raz? Nie powiem, troszkę się tym faktem stresowałam ;)

piątek, 20 grudnia 2013

Przedświąteczny brak czasu

Tak jak myślałam... W ostatnim wpisie było o tym, że do Wigilii mamy jeszcze 10 dni, a teraz zostało już tylko cztery. Aaa, ratujcie! Pomysłów na notki oczywiście od groma, ale z realizacją ciężko. Próbując ogarnąć wszystko to co się wokół dzieje, zrobiłam sobie mały przedświąteczny planner - tabelka na każdy dzień z podpunktami i po kolei skreślam.

Dzisiaj bawiłam się w lepienie pierogów - jedna potrawa już gotowa ;)

Trochę polatałam po sklepach za świątecznymi specjałami, dzisiaj część zakupów przywiózł miły Pan z Tesco (chwała temu, kto wymyślił zakupy spożywki on-line), tu część mojej kolekcji:


Pierogi już zjedzone, jeśli ktoś się zastanawia czy dobre, to ja zdecydowanie polecam. Następnym razem kupię gotowe zamiast klnąć pod nosem, że moje nie chcą się sklejać:D

A! Jeśli już mówiłam o Tesco, to odebrałam patelnię Fisslera za naklejki. Pewnie wkrótce pojawi się recenzja ;) Idą jak świeże bułeczki, więc radzę się spieszyć, bo jest genialna.

Dobra, lecę - noc jeszcze młoda, zdążę coś sprzątnąć:D

sobota, 14 grudnia 2013

Menu na Wigilię - zostało tylko 10 dni!

Jakiś tydzień temu dowiedziałam się, że urządzam w Naszym Gniazdku Wigilię. Pierwsza myśl: super! Kolejne... Huszi, wiesz w ogóle od czego zacząć?! Niby to tylko kolacja na cztery osoby, a mamie P. daleko do stereotypowej teściowej, ale chyba zaczynam się powoli stresować. Wiem, że wszystko wyjdzie fajnie i miło, ale przede mną dziesięć dni dylematów typu kolor obrusu, wkładać sianko czy nie? W sumie to mnie to kręci ;)

Usiedliśmy dzisiaj i zrobiliśmy spis 12 potraw. Wygląda to naprawdę smacznie i już cieszę się na te chwile w kuchni, kiedy "ciacho w piekarniku", a ja kleję pierogi. Podejrzewam, że za tydzień nie będzie mi już tak wesoło.

Ta daaaam! Oto plackowa lista potraw na Wigilię:

  • śledzie pod pierzynką*
  • zupa śledziowa + ziemniak* (P. gada mi o tej zupie od kilku lat, wiecie może co to takiego?!)
  • ryba po grecku
  • ryba w galarecie
  • ryba smażona
  • koreczki śledziowe
  • pierogi ruskie
  • barszcz z uszkami
  • kluski z makiem*
  • sałatka jarzynowa*
  • krokiety*
  • pieczone pierożki
*te dania mam zrobić własnoręcznie - P. zagroził, że jak je kupię, to będzie eksmisja na balkon:D

A teraz mięcho na pierwszy dzień świąt:
  • bigos*
  • skrzydełka + udka z kurczaka
  • pieczeń
  • gyros
I trochę słodyczy:
  • domek baby jagi - sernik z herbatnikami
  • śmietanowiec
  • muffinki
  • cukierki czekoladowe
  • ciastka
  • owoce
Uff, wyobrażacie sobie ile to roboty? Pewnie nie będę tego wszystkiego robiła sama, ale i tak mnie to przeraża :) Robienie listy zakupów zostawiam sobie na jutro. 

A jak tam u Was przygotowania? Idziecie do rodziców, czy urządzacie u siebie? ;)

P.S. Po świętach postaram się wrzucić zdjęcia wszystkich tych pyszność:)

czwartek, 12 grudnia 2013

Trójwarstwowa kawa wg Huszi

Zastanawiałam się, czy to caffee macchiato, czy inny wytwór... Szczerze nienawidzę tych wszystkich wymyślnych nazw kaw i potraw. Dla mnie istnieje kawa, kawa z mlekiem, kawa z pianką, ewentualnie z jakimś alkoholem. No! A ta jest po prostu trójwarstwowa i tak wygląda:


Co nam będzie potrzebne?
  • kawa (u mnie biedronkowa)
  • mleko (koniecznie 3,2% albo bardziej tłuste)
  • opcjonalnie śmietanka 12%
  • sosy do deserów (najlepiej czekoladowy)
  • spieniacz do mleka (na all za ok. 30zł*)
  • coś z dziubkiem, dzbaneczek, konewka coś w tym stylu, u mnie mlecznik ;)
  • szklanki
Jak robimy?
  1. Na początek robimy mocną kawę ("esspresso") - u mnie to trzy płaskie łyżeczki kawy na 250 ml wody.
  2. Później wlewamy zimne mleko do szklanki, tak mniej więcej do 1/4 (w porywach do 1/3) szklanki
  3.  Spieniamy mleko - ja ubijam piankę na najmniejszym gazie, podobno ciepłe ubija się lepiej/szybciej. Mleko dla baristów ma chyba 4% tłuszczu, więc ja swoje 3,2% ulepszam śmietanką - tyle ile mi się uleje. Spienionym mlekiem uzupełniamy szklaneczki. 
  4. Zaparzoną kawę wlewamy do pojemniczka z dziubkiem i powoli wlewamy do mleka - czary mary, robią się śliczne trzy warstwy: na dole mleko, potem kawa, na górze pianka. 
  5. A teraz wzorek... Sosem do deserów robimy kółeczka, mogą być różne kolory.
  6. Wykałaczką robimy wzorek rysując promienie przechodzące przez kolejne kółeczka (no inaczej tego wytłumaczyć nie potrafię). I wychodzi taka gwiazdka:
Przede mną eksperymentowanie z innymi zdobieniami, efektami na pewno się pochwalę;) 

*jedyne zastrzeżenie do mojego spieniacza - bardzo niskiej jakości plastik, ma taki swój specyficzny zapach, którego pozbyć się nie mogę;/ 

To kto wpada do mnie na kawę? ;)

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Cebulki Zapiekane Stanhal-Eco-Food

Dawno, dawno temu pisałam o zapiekanej cebulce Culineo z Biedronki - KLIK!. Po jakimś czasie dostałam za tą recenzję podziękowania od jej producenta - calutki karton pysznej, chrupiącej cebulki! Dzisiaj otworzyłam ostatnią już paczuszkę i... z zawstydzeniem przypomniałam sobie, że nie napisałam jeszcze recenzji na blogu. Moja wina. 


Jest to identyczny produkt jak w Biedronce, tyle że w oryginalnym opakowaniu. Producent (http://www.stanhal.pl/) zapewnia, że cebulka nie jest smażona, tylko prażona - dzięki temu nie muszą być dodawane do niej żadne ulepszacze: skład to tylko cebula, olej i mąka. 

Cebulkę można stosować praktycznie do wszystkiego, do zup, domowych hamburgerów i hot-dogów, ale najlepsze rozwiązanie moim zdaniem to posypanie nią pierogów ruskich <3. (Informacje o tym, że zjadłam połowę paczki łyżką prosto z opakowania pominiemy). O i jeszcze moja mama piekła z tą cebulką chleb cebulowy - zjadaliśmy zanim ostygł. 


A teraz pędźcie do Biedronki, !nie paczcie na ilość kalorii! - i kupujcie. W święta na pewno się przyda :) <chrup, chrup>

niedziela, 8 grudnia 2013

Tydzień w zdjęciach

Przez ostatnie kilka dni nie byłam sobą, widmo nauki chyba na mnie źle podziałał. Stąd właśnie taki mały zastój na blogu, ale od jutra obiecuję się poprawić. Chcecie recenzję pysznych herbatek czy może szamponu BingoSpa? 

Ok, a teraz żeby nie było, że nic nie robiłam:

1. Rastuśka - "a świeć sobie tą lampą, mnie to nie rusza"
2. Prezenty od Mikołaja - urocza szkatułka (napatrzeć się nie mogę) i cieplutkie skarpetki z motywem świątecznym ^.^
3. Osiołek! W sobotę byliśmy na planszówkach, a potem na jarmarku świątecznym. Niestety renifery do zdjęć się nie załapały. 
4. Grad, koty nie ogarnęły ;) Chwilę później spadł śnieg - luuuubię to! (pomijam, że nie mam butów na zimę:D)
5. Rachunkowość finansowa - zaliczone na 4, ale nie polubiłyśmy się jeszcze... Poczekaj ty, jeszcze cię rozgryzę!
6. Nowy monitor - Placki zdecydowanie to lubią! :) 
7. Karton, najlepszy przyjaciel kota. Dziś mieliśmy okazję widzieć galopujący karton.
8. Kanapeczki dla P. - trzeba dokarmiać samca, co by przed nowym monitorem nie umarł z głodu. 
9. Łiiii, osiedle poczuło święta - ślicznie to wszystko wygląda :)

A Wam jak tydzień minął? Ksawery Was nie porwał?

środa, 4 grudnia 2013

Wyprzedaż i promocja w Realu

Nie znalazłam nigdzie oficjalnej informacji o dokładnej dacie przekształcenia się hipermarketów Real w Auchan, ale na sklepie można wyczuć, że coś się szykuje. Między innymi trafiłam na wyprzedaż kosmetyków. Nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie wyszperała ;)

Część wyprzedaży stała na kartonowych stojakach, a kolorówka była w małych koszyczkach. Jak się można domyślić, to wszystko było zmacane... 



1. Miss Sporty, Kohl Kajal eye pencil, 020 sapphire - miękka kredka w ciekawym kolorze. Trwałość średnia, ale dla mnie wystarczająca. Zmacaną końcówkę po prostu zatemperowałam. Kosztowała aż 1 zł ;)

2. Meybelline, Colorsensational Lip Liner 440 Coral Fire - stosuję do oczu, trochę twardsza i trwalsza niż Miss Sporty. 3 zł.

3. Kleenex, balsam soothing nose & balm - Trochę się zawiodłam, bo okazało się, że to zwykła wazelina. Nie wiem czemu, ale miałam nadzieję na coś mentolowego. Ok, 2 zł nie majątek, a produkt się przyda. Zapakowany był, więc zmacanie niemożliwe ;)

4. La Chinata Lip Balm SPF 8 - Zapach i smak identyczny jak tych wszystkich błyszczyków dodawanych do gazet typu Bravo, przypomniały się szczeniackie lata ;) Skład oparty na wazelinie, działanie niezłe. Balsam kosztował 1 zł ;)

5. Head&Shoulders, Odżywka przeciwłupieżowa jedwabista miękkość. Jej siostra (KLIK) przypadła mi do gustu :) 360ml za 7 zł.

Oprócz tego w Realu dostępnych jest mnóstwo zestawów prezentowych, skusiłam się na Tutti Frutti od Faramony. Za masło (275ml), peeling (120ml) i olejek do kąpieli (500ml) zapłaciłam tylko 15,99 zł! Jeżyna&malina pachnie malinową mambą, po jakimś czasie jakaś jeżyna też się wybija. Pewnie kiedyś będzie recenzja.


A Wy wiecie może co z przemianą Real-Auchan?:> 

wtorek, 3 grudnia 2013

-25% na kawy w Biedronce

Te kilkudniowe obniżki cen w biedronce jakoś mnie nie rajcowały. Czasem coś wpadało, ale nie w ilościach "zapasy na koniec świata". No to dzisiaj zaszalałam z kawami! Oto moja skromna kolekcja:


1. Cafe d'or Gold - dla mnie to biedronkowy odpowiednik złotego jacobsa (od niedawna też dostępnego w B.) 200g za 9,74 zł

2. O Poranku - w sumie to po nią głównie się wybrałam. Z opisu wynika, że to połączenie 70% kawy zbożowej z 30% kawy instant - super rozwiązanie. Próbuję ograniczyć ilość kawy (tak, wiem, widać to po załączonym obrazku;) więc jak podejdzie mi smakowo, to zostanie z nami na dłużej. Słoik 300g za 6,74 zł.

3. Nescafe Classic - wiem, że nie każdemu ona smakuje, ale dla mnie może być :) Puszka 240 g za 12,36 zł

4. Douwe Egberts Caramel - mały słoik na spróbowanie :) Kawę z lidlowskim syropem karmelowym uwielbiam, mam nadzieję że wyjdzie coś podobnego:) 95g za 8,99 zł.

5. La movida Cappuccino - orzechowe i z magnezem. W sumie nie pijam, ale może kiedyś zrobię jakieś ciasto, albo goście sobie zażyczą - za tą cenę grzech było nie wziąć :D Podobno w smaku identyczne jak Mokate (ten sam producent) 130g za 1,71 zł. 

Oprócz tego w domu mam jeszcze Jacobs Velvet, sypaną MK Premium no i ziarnistą. Jeśli tej zimy nastąpi jakiś armagedon to mam pewność, że kawy mi nie zabraknie :D 


P.S. Od czwartku promocja na czekolady. Od miesiąca nie jem słodyczy, ale może jakaś wpadnie jako dodatek do prezentów;) Rzuciła mi się dzisiaj w oczy Lindt Pistacjowa z migdałami - musi być boska! ;)

niedziela, 1 grudnia 2013

Duuuuże denko - listopad 2013

Jestem z siebie dumna, wykończyłam zalegające od dawna resztki kosmetyków i teraz mogę pochwalić się denkiem ;) No to lecimy:

PRODUKTY DO WŁOSÓW


1. Tania Naturals - zwykły pokrzywowy szampon, szału nie robił. 

2. Timotei with Jericho Rose Wyrazisty Kolor - nie, nie, nie. Nigdy więcej perłowych szamponów. Moje włosy ich zdecydowanie nie lubią. 

3. Head&Shoulders - odżywka przeciwłupieżowa do codziennej pielęgnacji - recenzja TUTAJ

4. Garnier Ultra Doux - awokado i masło karite - wszyscy ją znają, u mnie sprawdza się idealnie :)

5. Nivea, Diamond Gloss - chyba się nie polubiłyśmy, przy okazji wypróbuję sławną Long Repaire, jeśli ona też się nie sprawdzi, to daję sobie spokój z tą firmą.

6. Loton, Jedwab do włosów - odżywka w sprayu. To moje trzecie opakowanie, wcześniej się sprawdzała, a teraz jakoś średnio. Może kiedyś wrócę.

7. Szczotka do włosów - nadszedł jej czas. Aktualnie używam TT, ale do robienia kucyków się nie nadaje, więc zwykłą też mam zawsze pod ręką ;)

PIELĘGNACJA CIAŁA

8. Original Source Plum&Maple Syrup - limitka z zeszłego roku. Zapach fajny, ale zaczynam mieć wątpliwości, co do innych właściwości żelu. Jakiś taki niewydajny, zapach szybko się ulatnia... Mam jeszcze jedną wersję, no ale kokosowa też mnie kusi:D

9. Isana Dusch Peeling - nigdy więcej. Recenzja TUTAJ.

10. Ziaja, Pomarańczowe mleczko do ciała, Energia Pomarańczy - Fajny, lekki balsam. Zapach idealny na lato, na pewno kiedyś wrócę. Wielki plus za pompkę - fantastyczne rozwiązanie.

11. Ziaja Intima - bardzo mi podpasował :) Duży, wydajny i w całkiem przyjemnej cenie - czego chcieć więcej?

12. Dove, żel pod prysznic - miniaturka. Nigdy Dove nie miałam, ale przy najbliżej okazji to zmienię :)

POZOSTAŁE:


13. Listerine Fresh Burnt - nasz ulubiony, któraś butelka z rzędu :) Polecam :)

14. Rijana Face, tonik alkoholowy. Wykończyłam, ufff ;)

15. Wibo, eyliner - klasyk. Zanim nauczyłam się nim malować zdążył się zepsuć - teraz kupiłam brąowo-złoty :)

16. Avon, sztyft na wypryski - skończone i nie chcę mieć z nim więcej nic wspólnego:D

17. Ziaja, krem witaminowy nawilżający - lekki, szybko się wchłaniał i był całkiem ok. Znalazłam lepszy (Uroda Melisa), więc ten zużyłam jako balsam - w tej wersji sprawdzał się idealnie, nigdy nie miałam takiej gładkiej skóry ;)

18. Be4Me - woda toaletowa z Biedronki. Pachnie ogórkami, mówili mi, że identycznie jak zielony jabłuszko DKNY. Nie wiem, bo oryginału nie wąchałam. A te biedronkowe okazały się mega trwale;)

PRÓBKI

Żadna mnie nie zachwyciła, ale po użyciu podkładu Estee Lauder mój P. stwierdził, że "pachnę" Bondem...

Uff, to już wszystko. Prawda, że ładnie się w tym miesiącu spisałam?:D A jak Wasze zużycia?