Sterylizacja Gizmelli

Decyzję odwlekaliśmy ponad rok, zawsze coś wypadało, ale dzisiaj już po wszystkim. Kocią babcią nie zostanę. Już kilka godzin po zabiegu, Gizmelka chodzi prawie prosto, ale serce mi się kraja jak tęsknie spogląda w stronę misek. Jutro dostanie same delicje :) 


Pozdrawiamy,
zmartwiona "mamusia" i obolała Gizmella

P S Jak tylko kotka wydobrzeję, to zrobię dokładną notkę jak to wszystko wygląda od strony technicznej i finansowej. Bo jak sama szukałam info, to niewiele znalazłam rzetelnych informacji o sterylizacji i tylko przeżywałam czytając jak to kotka sąsiada kuzyna babci się nie wybudziła. 

Share this:

CONVERSATION

7 komentarze:

  1. Świetna decyzja! Zdrówka dla Gizmelli ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Po 3 sterylizowanych kotkach (w tym jedna z ropomaciczem :( )i 1 kocurku stwierdzam, że o wiele prościej przebiega kastracja kocurka - jeden dzień przespany i po sprawie :) . Przy kotkach serce się kraja, zwłaszcza tuż po narkozie, jak chodzą w tym kubraczku. Na szczęście po 2 tygodniach jest OK.
    Pozdrawiam i życzę zdrowia miśkowi! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starsza była sterylizowana kilka lat temu, to mniej więcej wiem czego się spodziewać :) Ech... kobietom zawsze pod górkę... Dziękujemy i też pozdrawiamy:)

      Usuń
  3. Nasza kicie przeszła to 5 lat temu :-))) nic się nie zmieniła i dalej jest kochana :-)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Starszą sterylizowaliśmy 3 lata temu, z szoguna stała się spokojną i puszystą kotką - takie 4,5 kg szczęścia :) Mam nadzieję, że młoda też się uspokoi i przestanie traktować firanki jak skałkę wspinaczkową:D

      Usuń
  4. Teraz będzie juz lepiej. A czasami trzeba podjąc taka odważną decyzję.

    OdpowiedzUsuń