piątek, 10 stycznia 2014

Zwierzenia Kury Domowej (KD) cz. I


Dzień dobry, nazywam się Emilka, mam 24 lata, skończyłam studia i też nie mam pracy. Wróć… ja jej jeszcze nie szukałam. Tak, jestem na utrzymaniu mojego mężczyzny, który nawet nie jest moim mężem i raczej nigdy nim nie zostanie. I teraz najgorsze: taki układ nam obojgu pasuje. Ja zajmuję się domowymi obowiązkami (i kotami oczywiście!), on pracuje. Żadne z Nas nie czuje się w żaden sposób wykorzystywane, a dzięki takiej sytuacji oboje mamy więcej czasu na swoje zainteresowania.

Stereotypy mówią, że taka sytuacja jest całkiem ok. Chłop w pracy, kobieta w domu. Nic bardzo mylnego... Teraz takie czasy, że "każdy musi pracować". Najlepiej za minimalną krajową, żeby miał na co narzekać. Często muszę się tłumaczyć z tego, że pracy nie szukam. No bo jak to tak?! To po co te studia kończyłaś?! Już wyjaśniam.

Kura domowa to nie jest głupia gęś. Mam dużą potrzebę samorealizacji i studia m. in. właśnie do tego mi służyły. Chyba na drugim roku dotarło do mnie, że studiuję w celach rekreacyjnych. Jak już je skończyłam, to nie byłam zdziwiona jak 3/4 magistrów, że pracy po naszym kierunku nie ma. Ja wiedziałam to od dawna i nie obwiniałam za to Tuska. Z drugiej strony uważam, że jak ktoś chciałby znaleźć pracę choć trochę związaną z biotechnologią, to by znalazł. Jest nisza, można nawet wymyślić coś swojego - wystarczy chcieć.
Teraz postanowiłam sobie zrobić technika rachunkowości i powiem szczerze, że mi się spodobała taka praca. Nie mówię więc nie i może za jakiś czas będę czegoś szukała w tym kierunku.

Ok. Wszystko ładnie i pięknie, ale jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Tak, mamy ich wystarczająco dużo, żeby pozwolić sobie na taką sytuację. Ale zapewniam, że jeśli padłabym tu konkretna kwota, wraz z kwotą raty kredytu hipotecznego i pozostałymi opłatami, to część z Was popukałaby się w czoło. Nam to jednak wystarcza i jesteśmy szczęśliwi. Sekret chyba tkwi w tym, że (uwaga, truizm!) "nie wydajemy pieniędzy których nie mamy, na rzeczy których nie potrzebujemy, by podobać się ludziom, których nie lubimy". Jakbyśmy przez cały roku sumiennie oszczędzali, to może byłoby Nas stać na urlop w Egipcie, ale... byliśmy najszczęśliwsi, kiedy wspólnie podjęliśmy decyzję, że zamiast się napinać i szukać miejsca na urlop na siłę, to zostajemy w mieście. Nie dlatego, że Nas nie stać na góry czy Mazury, my po prostu tak chcieliśmy. Nie leczymy kompleksów wydawaniem pieniędzy.


Kolejna sprawa... uwielbiam pytanie: "a co zrobisz, jak on Cie zostawi?" Hello! To może jeszcze zapytajcie co zrobię, jak będę miała raka, albo jak w ziemię uderzy asteroida. Wszystko tak samo prawdopodobne. Podstawą związku jest dla mnie zaufanie, a takie pytanie jego podważaniem. Może jestem naiwna, ale żyjąc w takim przeświadczeniu od prawie pięciu lat jestem szczęśliwa. Gdybym codziennie rozważała nasze rozstanie chyba nie byłabym w stanie cieszyć się z życia.

Muszę kończyć, bo pranie czeka ;)

16 komentarzy:

  1. Hej, jestem 5 lat od Ciebie starsza i w takiej samej sytuacji. Mam tylko problem z teściami według których wykorzystuje ich syna.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oni pewnie wiedzą najlepiej, co się u Was w domu dzieje i swojego zdania już nie zmienią... szkoda więc na nich nerwów ;) Mnie na szczęście ten problem nie dotyczy, ale w otoczeniu też mam taki przypadek;/

      Usuń
  2. Najśmieszniejsze jest to, że jeszcze nie tak w odległych czasach jak kobieta chciała iść do pracy to wszyscy pukali się w głowę, że oszalała. A teraz jak powiesz, że nie pracujesz to patrzą na Ciebie jak na UFO. I z politowaniem myślą, że jesteś niezaradna albo do niczego się nie nadajesz skoro nikt Cię nie chce zatrudnić. Coś musi być z nią nie tak, normalna kobieta powinna pracować......

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Kobieta w tych czasach to musi być jakiś cyborg: perfekcyjna pani domu, spełniona zawodowo pani dyrektor, najlepsza mama pod słońcem i jeszcze kochanka. I to jest normalne, tego za heroizm się nie uważa. Za to jak tatuś w niedziele sam wyjdzie z dzieckiem na spacer, to komentarzom "o jaki porządny mężczyzna, dba o relację z dzieckiem, żonę wyręcza" nie ma końca.

      Usuń
  3. Ludzie zawsze mają z czymś problem :) . Grunt to żyć po swojemu i w zgodzie ze sobą :)

    OdpowiedzUsuń
  4. ło matko jakbym czytał o sobie:) no prawie, bo jestem już trochę starsza, mamy papierek i "dorobiliśmy sie" jeszcze dwójki dzieci (kotów nie mamy;) ale cała reszta się zgadza. skończyłam jedne studia a teraz kończę drugie, nawet chwile pracowałam ale cierpieli na tym wszyscy więc zgodnie zdecydowaliśmy że ja dom a On praca i jest super i wcale nie chcę tego zmieniać, choć otoczenie oczywiście puka się w czoło i za plecami mi współczuje. Ale raz jedna starsza Pani, zupełnie obca, która zobaczyła nas w parku i może trochę obserwowała, podeszła i powiedziała mi że widać że jesteśmy szczęśliwą rodzinką i że dzieci to na pewno są w domu z mamą a nie gdzieś tam i mąż taki zadowolony i że widać że dobrze nam razem. i tego się trzymam:)
    ps. Twój blog odkryłam kilka dni temu i bardzo mi się podoba, tak trzymaj:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To z tymi dziećmi jesteś w trochę lepszej sytuacji, hihi :D Też tak myślałam, że jakbym poszła do pracy to z P. byśmy się tylko mijali (on pracuje zmianowo) i o wiele trudniej byłoby z dogadywaniem się i czasem dla siebie. O wojnach o sprzątanie i zakupy nie wspomnę:D Kurczę, to rzeczywiście musicie być wspaniałą rodzinką skoro obcy ludzie Wam to mówią :) Gratulacje!
      P.S. Bardzo mi miło czytać takie słowa:)

      Usuń
    2. Ja nie mam dzieci więc jestem piętnowana za brak pracy. Wydawało mi się, że dzieci to usprawiedliwienie dla otoczenia, że kobieta nie pracuje i nikt się nie czepia. Jestem zdziwiona, że bywa inaczej. Ale jak mówią, ludzie zawsze znajdą powód do krytyki i nigdy im nie dogodzi :) Pozdrawiam serdecznie wszystkie kury domowe :)

      Usuń
    3. A jednak... Kury domowe też pozdrawiają:)

      Usuń
  5. Jejku, skąd ja to znam ... Mam 31 lat, zrezygnowałam z pracy w której się męczyłam i od 3 lat zajmuję się domem. Nie mamy dzieci i to chyba wszystkich boli najbardziej. Bo jak to tak, przecież nie muszę siedzieć w domu. Finansowo sobie radzimy więc nie wiem skąd w ludziach tyle obaw, że niby nam jest źle.
    Twojego bloga czytam od dłuższego czasu. Miałaś chyba jeszcze drugiego "emillka" czy jakoś tak, ale mogło mi się coś pomylić. Bardzo mi jest bliskie twoje spojrzenie na świat, a już nie wspomnę o biedromaniactwie :D
    Co do zakupów to fajne rzeczy, ja niestety muszę się zadowolić tą golarką na baterie, bo nigdzie jakoś nie mogę trafić na tą z zasilaczem na wyprzedaży. Może w jakiejś nowej ofercie się pojawi. Mąż mi obiecał, że przerobi mi z baterii na zasilacz, ciekawa jestem czy mu się to uda:) Pozdrawiam serdecznie. Jola z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano miałam innego bloga ;) Teraz postanowiłam się skupić na tym, więc będzie tu trochę więcej o mnie. Widzę, że Twój Mężczyzna też majsterkowicz :D Jak mój mi mówi, że coś naprawi/przerobi to zaczynam czuć dziwną obawę, bo on ma skłonności do "ulepszania":D

      Taa, ludzie zawsze wiedzą, co jest dla nas lepsze - im bardziej nieszczęśliwi sami ze sobą tym bardziej wciskają swoją filozofię innym.

      Usuń
  6. Fajnie, że jesteście szczęśliwi. Ja mimo, że nie lubię mojej pracy nie wyobrażam sobie niepracowania w ogóle- paradoksalnie nie umiałabym się zorganizować... No i emerytura - wiadomo, że mam do niej bardzo daleko i nie wiadomo czy nawet jeśli przepracuję całe życie to ją dostanę, ale jednak mimo wszystko wolę mieć ją w pewien sposób zapewnioną

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na "emeryturę" są inne sposoby ;) Ja na pewno bardziej wierzę w siebie niż w ZUS czy OFE ;)

      Usuń
  7. Kura domowa pozdrawia ! Ludzie na mnie dziwnie patrzą, większość nie rozumie, myśli, że całymi dniami tylko śpię. Niech sobie myślą, nikt im nie broni;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że jeszcze myśleć potrafią - ta umiejętność już zanika :D Ja też "spię i seriale oglądam" i jeszcze "leżę i pachnę" Taa, pachnieć to ja mogę spalonym obiadem:D

      Usuń