środa, 26 lutego 2014

Mój ulubiony szampon - włosy wysokoporowate

No dobra, żeby nie było, że ja tylko sprzątam i chodzę na zakupy, to wpis będzie o szamponie. Od jakiegoś czasu szukam  idealnego i prawie go znalazłam. Prawie, bo chyba producent wycofuje go z rynku* :( 

Przedstawiam mojego ulubieńca: Garnier Fructis Vitamin force fresh, tadam!


Teraz kilka nudnych słów od producenta i "szalenie przydatny" opis używania ;)


Co mnie w nim zachwyciło?
Po pierwsze zapach - baaardzo świeży, coś z pogranicza zielonej herbaty i cytryny. 
Po drugie - myłam włosy co dwa dni, z tym że pod koniec tego drugiego dnia były już "niewyjściowe". Dzięki Garnierowi przez całe dwa dni trzymają się całkiem nieźle, a rankiem trzeciego jeszcze nie wstyd wyskoczyć w takich do sklepu.
Po trzecie - jest bardzo wydajny, bardzo mocno się pieni, co akurat dla mnie jest wielkim plusem. 
Po czwarte - nie plącze moich włosów, co ma miejsce przy wszystkich szamponach bez tego strasznego SLS. 
Po piąte - naprawdę doskonale oczyszcza, włosy po nim tak fajnie skrzypią ;)

No właśnie, szampon zawiera słabszy niż SLS detergent, a mianowicie Ammonium Lauryl Sulfate. Nie wiem, czy jest mniej czy bardziej szkodliwy, wiem tylko że moim włosom służy bardziej niż polecane Babydream, Hipp czy Facielle. Wszystkie wymienione robią mi na głowie szopę nie do ogarnięcia;/ 

Dla ciekawskich wklejam skład:


Znacie może jakieś inne szampony z Ammonium Lauryl Sulfate? Chodzi mi oczywiście o takie w rozsądnych cenach ;)


*na pewno wycofali z Rossmana, ostatnio widziałam jedną butelkę w Biedronce, ale nie miałam jak wziąć ;/ Poszukam jeszcze w innych sklepach ;)

13 komentarzy:

  1. Hm, jak wykończę moje szampony to chyba się skuszę na tego Fructisa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak gdzieś go jeszcze ujrzysz, to daj mi znać :)

      Usuń
    2. W biedronce w Trzebiatowie pułki uginają się pod jego ciężarem.

      Usuń
  2. Pierwsze słyszę o tym Fructisie, ale Twój opis brzmi zachęcająco. Ja z moimi włosami nie mogę dojść do ładu od porodu, może on pomoże:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale coś konkretnego się z nimi stało? Bo podejrzewam, że po takiej burzy hormonalnej to zwykły szampon nie pomoże:( Próbowałaś olejowania?

      Usuń
  3. Raz w życiu użyłam Fructisa i nigdy więcej. Z moich włosów leciał po prostu łupież jak śnieg w zimę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nigdy (odpukać w niemalowane ) nie miałam łupieżu, skalp mam zdrowy jak koń i nic mu nie straszne ;)

      Usuń
  4. Polecam Ci Frucht&Vitamin oraz Intensiv Pflege - ISANA (Znajdziesz to w Rossmanie). Mają w sobie Ammonium Lauryl Sulfate i moje włosy, które przy innych szamponach wytrzymywały dzień po tych dwóch wytrzymują nawet 3 dni! :) Nie umiem powiedzieć który jest lepszy, oba kocham tak samo mocno :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo, brdzo dziękuje za polecenie :) Wzbraniam się przed nieprzezroczystymi, ale za taką cenę mogę wypróbować:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Widziałam dzisiaj ten szampon w drogerii Hebe :) Może wycofali go z Ross, a w innych sklepach nadal jest dostępny.

    Pozdrawiam R.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem i taką mam nadzieję :) Martwi mnie, że zawsze był też dostępny w Biedronce, a w nowych kartonach już go nie widziałam - ale może to jakiś przypadek:)

      Usuń
  7. Niech ci BOg w dzieciach wynagrodzi dobra kobieto za ten wpis:-D ile ja sie nazastanawiałam dlaczego fructisy nie robia mi jednego kołtunu mimo braku w składzie slsu .ja tez mam bardzo wysokoporowate włosy a na składach sie nie znam (ciezko mi zapamietac co jest co:-P ) wystarczajaco mi dłucho w sklepach schodzi na czytaniu składu jedzenia:-(( aczkolwiek akurat tego fructisa nie widziałam u siebie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo, to mnie zachęciłaś do wypróbowania innych Fructisów - lista szamponów do przetestowania się wydłuża:D Też nie za bardzo znam się na składach, ale coś tam próbuję kojarzyć, ale głównie właśnie pod siebie i moje wysokoporowate włosy - będą o nich na pewno kolejne wpisy, więc zapraszam do czytania:D

      Usuń