Sterylizacja kotki

Ktoś tu mnie ponagla o posta, ale od operacji minęły tylko trzy tygodnie, więc będzie relacja "na świeżo". Zacznijmy od tego, że kotki się sterylizuje, a kocury kastruje - nie wiem czemu, ale te pojęcia są często mylone. Sterylizaca polega na usunięciu macicy oraz jajników w pełnej narkozie. No dobra, tyle teorii, a teraz jak to wygląda w praktyce?


Mamy dwie kotki, starsza już od dawna jest wysterylizowana, a z młodą trochę zwlekaliśmy... jakiś rok. Zafundowała nam tak głośną rujkę, że dłużej czekać nie mogliśmy. Dodam tylko, że to nie jest kot kanapowy, częściej można ją spotkać latającą po ścianach niż śpiącą. 

W sumie całe zamieszanie, od pierwszej wizyty do ściągnięcia szwów, trwało ok. dwóch tygodni. W tym czasie przesiedziałam kilka ładnych godzin u weta (tak to jest jak się wybiera najlepszego wetwrynarza w mieście), nasłuchałam się opowieści o kotkach i pieskach, poznałam mnóstwo dziwnych chorób i zawiązałam zwierzęce znajomości ;) Ale... warto było. 

Pierwsza wizyta polegała na zbadaniu, czy można w ogóle wykonać zabieg. Gizmelka została porządnie osłuchana, zmierzono temeraturę, zważono i zajrzano w każdą dziurkę. A na koniec dostała tabletkę na odrobaczenie. Przy okazji wzięłam też dla drugiej - za badanie, i dwie tabletki na odrobaczenie zapłaciłam 15 zł. Ustaliłyśmy też termin sterylizacji, wolne były już za trzy dni, ale nam najwygodniej było za tydzień. 

Na dwanaście godzin przed godziną zero trzeba zabrać koteckowi jedzonko i wodę - czułam się jak wyrodna matka:(



W dniu sterylizacji mieliśmy przyjść na konkretną godzinę i zostawić kotkę w transporterze. Weterynarz znowu ją zbadała, a nam wydrukowała oświadczenie, na ktorym był opis operacji i możliwe powikłania. Podpisał oczywiście P, bo ja tam już miałam łzy w oczach. Po czterech godzinach zadzwonili, że możemy już odebrać Gizmelkę. Młoda była już wybudzona, ale wyglądała jak mała ćpunka... Wet ubrała ją w specjalny kaftanik i mogliśmy ją zabrać do domu. Koszt samej sterylizacji, to 185 zł + 10 zł za ubranko. 

Po przyjściu do domu młoda pierwsze co chciała zrobić, to wskoczyć na szafę - oczywiście z mizernym skutkiem. Ogólnie chodzila do tyłu i generalnie taka zadżumiona była - wszystko to, to oczywiście normalne reakcje po narkozie. Zabawne było to, że jak się ją postawiło w jednym miejscu, to tak stała lub leżała do momentu przestawienia w inne ;) Po zabiegu mogła pić, ale znowu trzeba było czekać 12 godzin, żeby mogła coś zjeść. 

Niestety nie wzięliśmy pod uwagę tego, że do kuwety sama też nie pójdzie - zsikała się nam na łóżko... Na szczęście "zapach" był znikomy, tak jakby sama wodą. Od tamtej pory nosiliśmy ją co jakiś czas do kuwety, ale oczywiście nie uchroniło nas to przed zsikaniem się na plecak :/ Tym razem wysikała chyba wszystkie leki, bo plecak śmierdział szpitalem. 

Dwa dni po zabiegu mieliśmy wizytę kontrolną, weterynarz znowu dokładnie ją zbadała, obejrzała rankę po operacji i zrobiła dwa zatrzyki - prawdopodobnie przeciwbólowe. Wszystko było z młodą w porządku więc wyjęła jej też wenflon. Dodatkowo dała mi też w strzykawce syrop przeciwóbolowy na następny dzień, żeby wstrzyknąć do pyszczka. Koszt wizyty - 20 zł. 

Trzecia wizyta podobnie jak druga za dwa dni - badanie, dwa zastrzyki i syropek na następny dzień. Młoda przez te kilka dni apetyt miała całkiem ok, ale się nie wypróżniała. Wet wybadała, że jelita ma drożne i "kupy tam nie czuje", i jeszcze nacisnęła ją w odpowiednim miejscu i się młoda wysikała - moja mina bezcenna. Poradziła mi, żebym spróbowała zdjąć jej na chwilę kaftanik, bo mógł być przyczyną stresu, ale na szczęście obyło się bez tego i sama zrobiła do kuwety :) Koszt wizyty - 20 zł 



10 dni po sterylizacji zdejmuje się szwy. Zabieg trwa dosłownie trzy minuty i u mnie wliczony był w koszt sterylizacji. Ranka gizmelki bardzo ładnie się zagoiła, młoda ani jej nie drapała ani nie lizała. Razem ze szwami można było zdjąć kaftanik. A razem z kaftanikiem zniknęła moja grzeczna, siedząca w jednym miejscu kotka... Śmialiśmy się z P., że to był po prostu kaftan bezpieczeństwa ;) 

Po tych trzech tygodniach młoda już powrócila do formy "przed", czyli karnisze i szafa znowu w jej zasięgu. , Ani chęć do niszczenia mebli czy denerwowania starszej kotki jej nie przeszedł... a na to liczyłam. Zobaczymy za jakieś pół roku - może znormalnieje ;)

Na koniec jeszcze dodam, że jak chciałam młodą wsadzić do transportera na pierwszą kontrolną wizytę po operacji, to miała mi ochotę zniszczyć twarz pazurami... od tamtego czasu zakładałam jej luźno szelki, owijałam w kocyk i tak z nią szłam do weterynarza.

Myślę, że to już wszystko. Jeśli macie jeszcze jakieś pytania, to pytajcie w komantarzach. 

P S Jak wszystko podsumować to za sterylizację zapłaciłam 240 zł :)

Share this:

CONVERSATION

12 komentarze:

  1. Cena nie wygórowana za sterylizacje, a kota w przyszłosci bedzie zdrowsza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też wydaje mi się całkiem tanio, a weterynarze są naprawdę świetni :) Ludzie do nich z całego województwa przyjeżdżają:) No żadne choróbska "kobiece" już jej nie straszne ;)

      Usuń
  2. jak pamiętasz ja z tych anty kotowych więc sie nie wypowiem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no co Ty, najlepiej się przecież wypowiada na tematy, o których się nie ma zielonego pojęcia :D

      Usuń
  3. Bardzo dziękuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo ;) Jak chcesz coś jeszcze wiedzieć, to pytaj :)

      Usuń
  4. czy nie za późno na sterylizację...? bo marzec tuż, tuż... a ja mam kota i kotkę

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sterylizację/kastrację można wykonywać w każdym wieku, a jeśli chodzi o porę roku, to... chciałabym, żeby moja miała rujki tylko w marcu ;P Generalnie nie wykonuje się go właśnie podczas rujki (piszę o kotkach, bo tylko u nich się orientuję), a ta trwa zwykle do tygodnia, więc pora roku nie gra roli.

      Usuń
  5. Powiedz mi proszę o ten syrop w strzykawce... miałaś go na 3 doby? ja dostałam dziś strzykawkę z syropkiem dla mojej kotki ( dziś miała robiony zabieg) i mam jej dawać 3 kreski na dobę w wstrzykawce ... boję się ze złe zrozumiałam :/ myślisz że jest to ten przeciwbólowy? Nic nie zrozumiałam co do mnie mówił weterynarz bo byłam z 4-letnią Córa która płakała jak zobaczyła nasza kotkę.... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dostawałam chyba pojedyncza dawkę na dzień, bo tak się wizyty rozkładały. Najlepiej zadzwoń do weta i się jeszcze raz spytaj na spokojnie - rozwiejesz wszystkie wątpliwości :)

      Usuń
  6. Ile miesiecy musi miec kotka,zeby ja wyserylizowac?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja była dość "stara", ale z tego co pamiętam, to wet mówił, że można kiedy kotka jest w okolicach pierwszej rui, 8-10 miesięcy :) Najlepiej pójść do weta, jak zbada kotkę, to zdecyduje czy to już czas.

      Usuń