Jak cukier zrobił mnie w konia + fajna książka w tym temacie

Uważam się za świadomą konsumentkę i nawet jeśli kupuję produkt z syropem glukozowo-fruktozowym czy glutaminianem sodu to robię to całkiem świadomie. Często czytam składy, pewnych substancji (np. tych co wymieniłam) staram się unikać i nie raz i nie dwa straciłam ochotę na batonika po przeczytaniu składu. Co wcale nie znaczy, że boję się chemii spożywczej jak diabeł święconej wody - po prostu mam swój rozum. No i niestety nie śpię na pieniądzach ;) 

Pewne produkty kupuję już odruchowo i chyba za bardzo sobie ufam w pewnych przypadkach. Albo raczej temu, co producent pisze wielkimi literami na opakowaniu. Przejdźmy do sedna: chodzi o cukier. Używamy go baaaardzo mało w domu - włąściwie tylko P. słodzi kawę/herbatę jedną płaską łyżeczką i pół kilogramowe opakowanie cukru starcza na ok. 3-4 miesiące. Ja od ósmego roku życia nie słodzę herbaty, a smak słodkiej kawy znam tylko z pomyłek kubków. Zwykle kupujemy cukier trzcinowy - wiem, że jest tylko odrobinę mniej kaloryczny, ale przekonuje mnie prostszym procesem technologicznym i tym, że ma odrobinę więcej mikroelementów. 

Niedawno się skończył, więc bez spoglądania wzięłam opakowanie ze sklepowej półki:

Po otworzeniu coś mi w nim nie pasowało. Nie miał ani tego charakterystycznego zapachu, ani tej lepkości... Zerknęłam na skład i zezłościlam się na siebie, że nie sprawdziłam go w sklepie...


No super, kupiłam zabarwiony karmelem cukier. Zła mogę być tylko na siebie, bo przecież nigdzie nie było napisane, że to trzcinowy... Pomęczymy się z nim te parę miesięcy, a ja następnym razem 3 razy przeczytam skład, zamiast kupować to samo tylko ponad dwa razy drożej. No sorry, kolor dostałam ;) 

Żeby było śmieszniej parę dni przed tym zakupem dostałam książkę Kasi Bosackiej "Wiem, co kupuję" ;)


O ile w programie telewizyjnym "Wiem, co jem" nie mogłam patrzeć na to marnowane jedzenie (nawet jak było niskiej jakości, to wciąż jest jedzeniem!), tak ten poradnik bardzo mnie zaciekawił. Nie miałam jeszcze czasu dokładnie się z nim zaznajomić, ale spodziewajcie się recenzji :) Prędzej czy później na pewno będzie :)

A Wam zdarzają się takie wpadki jak moja z cukrem? 

Share this:

CONVERSATION

15 komentarze:

  1. Cukrem brązowym jest też cukier buraczany ale naturalnie brązowy,a nie najpierw oczyszczony z melasy a później zabarwiony karmelem. Cukier brązowy to nieoczyszczony/nierafinowany cukier buraczany, ale cukier trzcinowy też występuje w takiej wersji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, dobrze wiedzieć :) Zwykle kupowałam właśnie trzcinowy nierafinowany i nawet się nie zastanawiałam, że może być jakiś haczyk w nazwie ;) No cóż, człowiek całe życie się uczy :)

      Usuń
    2. Warto kupować wszystko co tylko ma dopisek nierafinowany/niefiltrowany(filtracja na zimno nie wchodzi w grę!)/nieoczyszczony

      Usuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ojej też kupiłam ten cukier w Netto i również się nacięłam :( Gdzie kupujesz trzcinowy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też kupiłam w Netto, a obok stał właśnie trzcinowy w kartonowym opakowani. Zwykle kupuję w Realu firmy Sante, ale czasem widywałam też w Biedronce.

      Usuń
  4. Chyba każdy się tak daje od czasu do czasu... Ja ostatnio kupiłam mix tłuszczów bo miało opakowanie jak masło Extra tyle, że napis na nim był jedynie "Extra", ale leżał tuż obok maseł Extra i chwyciłam nieopatrznie. Wszyscy zarabiają na naszym pośpiechu i nieuwadze... ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, przy masłach trzeba dokładnie czytać, bo można się naciąć na mniej procentowe, albo w ogóle roślinne... A już w ogóle mnie denerwuje jak są kostki 170g... Całe szczęście, że pisana jest też małymi literkami cena za kg ;P

      Usuń
  5. Cukru używam w zasadzie tylko do pieczenia, mąż słodzi herbatę i kawę :) Mam chyba jakąś starszą wersję tego poradnika konsumenta - ciekawy jest :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja to nawet rzadko piekę ;) A na poradnik muszę znaleźć chwilę czasu, żeby dokładnie sobie przejrzeć :)

      Usuń
  6. Cukier w połączeniu z książką rzeczywiście rozbawia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam oj :D Lubię sie uczyć przez doświadczenie - nawet te złe :D

      Usuń
  7. Ale wtopa! Cukier polacy karmelem czyli cukrem masakra! Ale chwyt poniżej pasa.

    OdpowiedzUsuń
  8. hahaha, miał być brązowy to był :p

    OdpowiedzUsuń