piątek, 25 kwietnia 2014

Lasagne Bolonese z Biedronki

Przeglądałam wczoraj statystyki bloga i mega zdziwiło mnie to, że 54% odwiedzających to mężczyźni ;) Hallo, czy na pokładzie są koguty domowe? ;) A drugim spostrzeżeniem jest to, czego na blogu szukacie. Najczęściej są to recenzje produktów spożywczych, pora więc do nich wrócić.

Dzisiaj będzie o lasagne z Biedronki. Kiedyś pisałam o lasagne z zamrażarek (KLIK!), a dzisiaj będzie o kilogramowej lasagne z lodówki. I ciężko mi o tym pisać, bo z prawdziwą lasagne ani jedna ani druga za wiele wspólnego nie ma. A jak jeszcze powiem, że to potrawa popisowa mojego P. - to te biedronkowe mogą się... schować :D

No ale człowiek nie robot, czasem po prostu nie ma czasu na gotowanie i chciał nie chciał trzeba kupić gotowca. No i kupiłam lasagne:


Na opakowaniu wygląda całkiem nieźle, 4 porcje to dwa obiady - są pomidorki, czosnek jest i natka - mniam! Popatrzmy na skład:



24% mięsa to nie tak źle, problem w tym, że niewiadomo jakie to mięso, bo w smaku było baaaardzo słabo wyczywalne. Na końcu mamy trochę śmieci, ale mogło być zdecydowanie gorzej. Do przygotowania użyłam piekarnika, lasagne posiedziała sobie 30 minutek "na piątce".



Lasagne wygląda całkiem nieźle, i nawet ten ser taki serowaty się wydaje ;)


A po wyjęciu prezentuje się tak ;)



No i przechodzimy do sedna, czyli moje wrażenia. 
W smaku niestety mocno średnia. Makaron to jakiś twardy ulepek, którego smak przebijał się nawet przez pomidory. Jak już wspomniałam, mięsa praktycznie nie czuć, ani w smaku ani w konsystencji. Jedyne co mnie pozytywnie zaskoczyło to sos beszamelowy, który uwielbiam, a i tu był wyczuwalny i całkiem smaczny :) Naprawdę jestem osobą mało wybredną, ale ta lasagne zupełnie mi nie podeszła. P. też odrobinę marudził. Dla małogłodnego rzeczywiście wystarczy przewidziana porcja, podejrzewam że bardzogłodny zadowoli się połową opakowania ;) 

Także tego, nie polecam - wg mnie smaczniejsza jest ta z zamrażarki, ale też niczego nie urywa ;) Dalej szukam gotowych i smacznych dań na dzień lenia ;) Bo frytek to już nikt u mnie nie zje <foch> 

cena: 11,99/1kg

Miałyście styczność z tą lasagne? A może polecacie jakieś inne danie na szybko i leniwie?

11 komentarzy:

  1. Jedliśmy ją. Dzieciakom smakowała, mnie średnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mi też nie posmakowała, ale faktycznie ma taki delikatny smak, że dzieciom może podejść:)

      Usuń
  2. teraz jak widac to lepiej pytać '' Mieliście '' zamiast " Miałyście'' :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tylko ci panowie wcale nie chcą się ujawniać:P Może faktycznie żeńska forma pytania ich zraża ;)

      Usuń
  3. A mi wyjątkowo smakuje. Jak czasem ma się ochotę kupić gotowca, to kupujemy z mamą właśnie tą lasagnę bo nam smakuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się muszę o wszystkim na własnej skórze przekonać, wszyscy mówią fuj na zamrożone zapiekanki - a dla mnie im bardziej sztuczne tym lepsze:D Grunt, że Wam smakuje;)

      Usuń
    2. już mówiąc o gotowcach to uwielbiałam lidlowe ruskie pierogi, ale coś już ich dawno nie widziałam :( a te pierogi ichnie to była jedyna rzecz która wolałam kupną od tego co moja mama gotuje :D

      Usuń
    3. Ale mrożone czy z lodówki? Zainteresowałaś mnie nimi:P

      Usuń
    4. Mrożone. Ale już od roku albo i dwóch ich wgl nie widuję, chyba wycofali ;/

      Usuń
  4. Hej :)
    Co prawda lasagne nigdy nie odważyłam się kupić, ale stale męczymy biedronkowe pierogi z lodówki - Mężul ubóstwia te z kapustą i grzybami, mi podchodzą ruskie :) A z takich bardziej 'ułatwiaczy' niż faktycznych gotowców osobiście wolę wszelkie 'fixy' - makaronowe patelnie i te sprawy :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My z kolei "męczymy" pierogi z mięsem:D Fixy... przypomniałaś mi o fixie do kurczaka po hawajsku, mniami!:)

      Usuń