Chyba chudnę :)

W końcu jestem z siebie zadowolona. Ostatni miesiąc to była wieeeelka wagowa huśtawka pomiędzy 69,1 a 66,4 kg. Teraz raczej wszystko już mi się unormowało i leci w dół. Najbardziej oczywiście cieszę się z wymiarów:


Razem -13cm choć po wadze tego nie widać :) Dumna jestem jak cholera. No dobra, to -6cm w brzuchu to bardziej zejście dziwnej opuchlizny przedokresowej, ale teraz wyglądam w lustrze o niebo lepiej niż miesiąc temu.

Co się działo w tym miesiącu?
  1. Zmieniliśmy "trochę" dietę. Większość obiadów przygotowuję na parze, nawet nie miałam pojęcia, że gotowany kurczak może być taki pyszny. 
  2. Od kilku dni staram się zapisywać dokładnie co jem, pod koniec dnia gołym okiem widać, co było zupełnie niepotrzebne.
  3. Nigdy też specjalnie nie liczyłam kalorii, ot czasem coś tam przeczytałam przy okazji studiowania składu. Dlatego byłam mega przerażona faktem, że placek tortilli ma aż 200 kcal! Przecież to tyle samo co dwa kalafiory! Powolutko zaczynam eliminować takie produkty.
  4. Aaa i jeszcze zakochałam się w zielonej soczewicy.
  5. Staram się ćwiczyć. Aktualnie jestem w trakcie poszukiwania aktywności idealnej dla mnie. Kilka dni poćwiczyłam z Mel B, trochę z Tiffany, kombinowałam z ćwiczeniami na poszczególne partie ciała - nie za dużo - jakieś 15-20 minut co trzy dni.I kilka razy poskakałam na skakance.
  6. Od tygodnia codziennie przez ok. 20 minut kręcę hula-hop. Odpalam ulubione kawałki, albo filmiki na YT i kręcę. Czasem nawet czytam książkę. Jak tylko kręcę to strasznie mi nudno:D 
  7. Dziś jest ósmy dzień wyzwania 30 dniowego i na szczęście mam REST DAY :D 

http://nsfitbitch.wordpress.com/2013/05/08/30-day-ab-challenge/


Dzisiaj też zaczęłam biegać. Skoro większość daje radę, to dlaczego ja miałabym sobie nie poradzić? Wczoraj przeczytałam TEN artykuł, a dzisiaj rano po prostu założyłam buty i poszłam biegać. Moim celem jest przebiegnięcie spokojnie 60 minut - nie wiem kiedy, ale zrobię to!

www.trenerbiegania.pl
Teoretycznie moim celem jest waga poniżej 60kg, chcę zobaczyć na wadze upragnione 59,9 :) Ale zanim to się stanie mam nadzieję, że wyrobię sobie odpowiednie nawyki żywioniowe, polubię ćwiczenia i będę tryskać energią ;) 

A za dzisiejsze bieganie kupiłam sobie prezent:

Jeszcze się nie wgłębiałam w szczegóły, ale mam nadzieję, że znajdę w niej coś fajnego :) 

A teraz powiedzcie szczerze, mam prawo być z siebie dumna, czy jeszcze na to za wcześnie? :>

Share this:

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Ja podziwiam szczególnie na bieganie. Potrafię się zmobilizować do domowych ćwiczeń, mam sporo sprzętu, ale żeby zebrać pupsko do biegania... No nie ma sił, a chciałabym!

    Co do tortilli, to ja robię sama z mąki kukurydzianej i wychodziło mi jakieś 120 na placek, także całkiem ok. Trzeba kombinować. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biegać to ja dzisiaj zaczęłam, a podejście do wczoraj miałam takie jak Ty :) Wkładaj buty i leć! To 1 minutowe przeplatanie biegu z marszem da się wytrzyać :) Razem będzie nam raźniej!;)

      Usuń
    2. Kurczę, dziś taka wyprawa mogłaby się dla mnie skończyć co najwyżej złamaniem nogi/przeziębieniem, bo leje jak z cebra. Ale jak już się przemogę, to dam znać, jak poszło. :)

      Usuń
  2. Mogłabyś wstawić w kolejnym wpisie zawartość książki ? Albo wysłać zdjęcia stron na emaila ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoko, ale jutro :) Podaj @ :)

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

      Usuń
  3. Udany miesiąc, gratuluję :) !

    OdpowiedzUsuń