piątek, 23 maja 2014

Kosmetyki na lato

Nienawidzę upałów. Zdecydowanie jestem zwierzem zimnolubnym, najlepiej mi się żyje w temperaturze ok. 20 stopni, choć przyznam że czasem mam ochotę się wygrzać tak przy max. 25. Powyżej się rozpływam. 
Niestety nie zapadam na sen letni, więc trzeba sobie jakoś radzić. Z pomocą przychodzą mi kosmetyki ;)


1. Orzeźwiające żele pod prysznic. 
W czasie upałów potrafię się myć co kilka godzin, byleby się tylko schłodzić. Nie byłaby się chyba w stanie umyć jakąś wanilią czy mlekiem i miodem - musi to być koniecznie coś cytrusowego. Tu akurat Luksja i Isana, ale z orzeżwiających zapachów dobrze sparawdzają się też żele Orgininal Source. P. ma żel Fa z efektem chłodzącym, znacie może takie dla kobiet? 


2. Balsamy o świeżym zapachu i serum chłodzące.
O i tu mamy dosyć duży wybór chłodzących - większość wyszczuplających/na celluit daje taki efekt. Smaruję się nimi w takich ilościach, że nie wiem czy coś ze mnie po lecie zostanie :D Jeśli chodzi o balsamy to ten z trawą cytrynową ma idealny na upały zapach, ale pomarańczowa Ziaja też daje radę :) 



3. Kosmetyki do/po opalaniu. 
Opalanie? Nigdy w życiu! ;) Ale żeby nie wyglądać jak blada ściana wspomagam się balsamem brązującym Ziaja Sopot. Daje bardzo fajny efekt naturalnej opalenizmy i nie idzie sobie nim chyba krzywdy zrobić (jak ja sobie nie zrobiłam, to inni tym bardziej). 
Czasem się jednak zdarzy, że spędzam na słońcu dość długo, więc smaruję się kremem z filtrem - wiem, 10 to bardzo niski, ale u mnie się sprawdza na takie sporadyczne akcje.
Kojący żel po opalaniu ratuje zawsze kark P. A i mi kiedyś rękę uratował, jak poparzyłam się wrzątkiem :) 
Krem dla dzieci z filtrem 50. Kupiłam Babydream na spróbowanie, bo był w śmiesznie niskiej cenie - niecałe 4 zł ;) Używać będę do wspomnianego karku P. no i zobaczymy czy nada się na moją twarz ;)


4. Mgiełka i płyn micelarny. 
Mgiełka Playboy raczej na upały się nie nadaje, bo zapach (jak dla mnie) ma niewakacyjny ;) Muszę się zaopatrzeć w owocowy zapach, polecacie coś? A mgiełka, bo po pefrumach mam wrażenie, że się cała kleję... 
Jak myję się kilka razy dziennie, tak twarz przecieram kilkadziesiąt... Przez ostatnie lata korzystałam z toników, ale myślę, że płyn micelarny będzie lepszy. Mam dwie butelki micela BeBeauty, więc może mi starczy do końca czerwca ;)


5. Żel na ukąszenia i chłodzący żel do stóp. 
Wyznaję zasadę, "że jak swędzi to trzeba drapać" w wyniku czego w nocy nieświadomie drapię się do krwi i budzę się ze strupkami. Dlatego zawsze pod ręką mam żel na komary. Latem wiecznie mi gorąco w stopy, więc takie żele zużywam hurtowo - po prostu nie zasnę jak się takim nie wysmaruję. Ten rossmanowski strasznie się klei, więc jak go wykończę, to zrobię zapas biedronkowego :)

Zabrakło tutaj jeszcze sprey'u na komary, bo się gdzieś zapodział ;) 

A Wy jak sobie radzicie z upałami? Macie jakieś kosmetyczne patenty?

PS Pamiętajcie, że najlepszym kosmetykiem jest po prostu szklanka wody! Może być z cytryną ;)

3 komentarze:

  1. Chłodząco działa żel arnikowy z Flosleku (nie maść), mi ostatnio uratował palca, jak wyrósł mi na nim pęcherz po oparzeniu parą wodna wielkości orzecha laskowego. Pięknie mi się zagoiło i jest 100razy lepszy niż pianki, które po chwili znikają i dalej piecze. A ten żel tworzy taką otoczkę, która się nie rozpuszcza coś ala opatrunek w żelu. Myślę, że równie dobrze poradzi sobie z miejscami po ukąszeniach.
    Natuś-77

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to muszę za nim popatrzeć :) Chociaż mam pewien uraz do flosleku - nigdy mnie tak oczy nie piekły jak po ich żelu:P

      Usuń
  2. zielony revive to mój typowo letni kosmetyk :) ze względu na zapach! mocno owocowo, aż nie chce się wychodzić spod prysznica.

    OdpowiedzUsuń