niedziela, 4 maja 2014

Lekka załamka wagowa

Jeszcze rok temu mogłam powiedzieć, że nigdy nie miałam problemów ze swoim ciałem. Albo inaczej, z jego akceptacją. Rok "siedzenia z dupą w domu" swoje zrobił, niestety. Już jakiś czas temu pisałam, że czas z tym coś zrobić i co? Nico, sami popatrzcie:


Jak tak dalej pójdzie, to bliżej mi będzie do stu, niż wymarzonych "poniżej 60". Niestety, po majówce jest jeszcze gorzej... Szczerze to naprawdę się trochę załamałam, bo w kwietniu dość dużo ćwiczyłam, kręciłam hula-hopem i nic kompletnie z tego nie wyniknęło. Ale z drugiej strony w święta sobie niczego nie żałowałam, a jak widać powinnam - metabolizm już nie ten ;) 

Teraz trzeba podnieść głowę do góry i zacząć ze zdwojoną motywacją. Co zamierzam?
  • pięć posiłków dziennie 
  • całkowite wyeliminowanie podjadania
  • jedyne dozwolone słodycze to lody
  • hula-hop 30 minut dziennie
  • przyjemne ćwiczenia ;) 
  • zamiast smażenia gotowanie na parze
  • po 21 zakaz jedzenia 
W sumie nic nowego, ale... od teraz systematycznie, bez wykręcania się i szukania wymówek. Przy okazji poeksperymentuje w kuchni. Dzisiaj np. kupiłam jarmuż i chcę zrobić chipsy:


Bardzo mało rzeczy smażyłam na tłuszczu, w sumie to tylko warzywa na patelni. Dzisiaj wyciągnęłam garnek do gotowania na parze i byłam szczerze zaskoczona smakiem warzyw - każde smakowało sobą! Mega różnica! 


Po co o tym wszystkim pisze? Żebyście kopnęły/kopnęli mnie w dupe, bo inaczej nie nabiorę rozpędu ;) Jak mnie poprzezywacie od tłustych świń, to wtedy Wam udowodnię i pokażę za kilka miesięcy to cholerne 59,9 kg na wadze! :D Oprócz wyzwisk możecie też rzucać fajnymi i zdrowymi pomysłami na jedzonko :) Liczę na Was ;)

A może ktoś się jeszcze przyłączy do chudnięcia?:>

12 komentarzy:

  1. Chyba coś się nie wyświetla...

    OdpowiedzUsuń
  2. Bo jak się kilka na łapu capu publikuj, to tak jest:D Teraz już można czytać ;)
    Pozdrawiam:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedyś ważyłam ledwie 50, teraz mam ponad 60kg, ale wzięłam się za siebie i już 5 dzień jestem na diecie :) nie głodzę się na szczęście i już widzę, że na wadze trochę ubywa. Pewnie na razie to woda, ale mam nadzieję, że będzie tylko lepiej. Kiedyś byłam ciągle w ruchu: treningi tańca, tenisa ziemnego, w-f na uczelni czy siłownia. 4 razy w tygodniu miałam wycisk, więc ciężko było mi przytyć. Teraz jak przestałam się ruszać to zaczęłam przybierać na wadze. Też kręcę hula hopem, ale z miłości do tańca uczę się na własną rękę hoop-dance :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, u mnie też chyba ten brak ruchu zawinił :/ Aleee damy radę!:)

      Usuń
  4. Kochana, nie załamuj się! Walcz o wymarzoną figurę!

    Tak samo, jak w Twoim przypadku, siedzenie w domu dało mi się nieźle we znaki: tycie i złe samopoczucie było nie do zniesienia. W końcu się zmobilizowałam i postanowiłam coś z tym zrobić. Zaczęłam od wizyty u lekarza i podstawowych badań. Wyniki były całkiem niezłe, oprócz wysokiego poziomu cholesterolu. Razem z lekarzem postanowiliśmy z tym walczyć za pomocą diety i ruchu. 1.12.2013 ważyłam 74,5 kg, teraz ważę 67,8 kg. Spadek o 6,7 kg w ciągu 5 miesięcy nie jest może rekordem świata, ale chudnę zdrowo. Podstawowe założenia mojej diety to zero słodyczy, zero wieprzowiny, ostatni posiłek o godz. 18 i więcej ruchu. W czerwcu powtórzę badania i zobaczymy, czy dało to jakieś efekty, ale jestem dobrej myśli, ponieważ czuję się o niebo lepiej :)
    Polecam przepisy z miesięcznika biedronkowego "Smaki życia" - smacznie, tanio i zdrowo :)

    Trzymam kciuki! Uda Ci się!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Jak widać ja sobie założyłam schudnąć 8 kg w 7 miesięcy, więc też zdrowo, ale teraz zrobiło się już prawie 9 kg i miesiąc mniej, ehh. I dziękuję za przypomnienie o badaniach, bo planuję, ale zawsze coś.
      Smaki życia czasem kupuję - faktycznie bardzo fajne przepisy.

      Usuń
  5. polecam odstawienie pieczywa (lub chociaż zamiana na pełnoziarniste:) i słodyczy, jogurt zamiast smietany, bez sosów, i własnie mniej smażenia a np. duszenie i pieczenie , ja tak straciłam 10 kilo powoli bo ponad pół roku ale na spokojnie,może gdymym więcej się ruszała to byłoby lepiej:) teraz mam na wadze 62 kilo i czuję się o niebo lepiej:) Tobie też się uda:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więkoszość z rad stosuję (pieczywo w zasadzie to jem góra raz w tygodniu), słodycze jadam od święta - tylko kurczę marzec i kwiecień to dla nas jedno wielkie święto - i wszystko wyszło:P Mięso zawsze robię w piekarniku albo na grillu elektrycznym. Myślę, że odżywiam się całkiem nieźle, tylko brakuje mi ruchu...

      Usuń
  6. No to się załamałam... Ty mi tu o diecie, ćwiczeniach i ruchu...a ja właśnie muffinki z brzoskwiniami z piekarnika wyciągnęłam. Fajna ta tabelka, też sobie taką zrobię i się pomierzę, zobaczę w końcu jak to ze mną jest. Myślę, że taka kartka w zeszycie może być bardzo motywująca. Życzę Ci wytrwałości w postanowieniu! :D I daj znać jak wyszły chipsy, bo też mam na takie cudo ochotę od kiedy pojawił się jarmuż w biedronce i się zastanawiam czy kupić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to zjedz muffinki za tych, co nie mogą czyt. ja :D Mnie papierowa wersja bardziej motywuje niż plik na pulpicie, a waga to nie wszytsko - bardziej liczą się właśnie wymiary więc warto się pomierzyć :)
      Chipsy, hm... nie wyszły, bo je przypaliłam:D Trzeba je pilnować, ups:D

      Usuń