środa, 28 maja 2014

(Nie)typowy dzień kury domowej #1

Kiedyś już Wam pisałam, że nie ma dni z identycznym rozkładem jazdy. P. pracuje zmianowo i próbujemy się oboje jakoś do tych zmian dostosować tak, żebyśmy mieli czas i dla siebie i dla tego drugiego :) Do mnie należy większość obowiązków domowych, które szczerze mówiąc wykonuję z uśmiechem i kurczę, nawet mycie podłogi sprawia mi przyjemność. Bo to NASZE gniazdko, bo NAM będzie przyjemnie leniuchować w posprzątanym domku. 

Ok, przedstawiam mój wczorajszy rozkład jazdy:

10.00
Pobudka. P. ma zmianę na 12, więc mogliśmy sobie pospać. Zwlekam się z łóżka, w piżamie i potarganych włosach robię śniadanie. Później odsmażam pierogi i wkładam P. do plecaka II śniadanie (bułki), obiad (pierogi) i podwieczorek (jabłka). Daję mu jeszcze buziaka w progu i zamykam za nim drzwi. 

11.00
Ok, mam czas żeby się ubrać i uczesać. Wciągam dresy, koszulkę na ramiączkach i zaplatam warkocza. Patrzę w lustro i ze zdumieniem stwierdzam, że nawet jakoś wyglądam. A potem idę zmywać górę naczyń. Tzn. na początku zbieram wszystko z szuszarki, upycham garnki w szafce, a dopiero później przechodzę do zmywania właściwego. 

12.00
Dzwoni siostra i mówi, że od 8 nie może się dodzwonić do mamy. Obdzwaniamy więc pół rodziny (bo mama ZAWSZE dzwoni do nas rano) w poszukiwaniach - nikt nic nie wie. Ale z siostrą sobie pogadałam, załatwiłam m.in. sokowirówkę. A potem wciągnął mnie Internet. 

13.00
Internetu ciąg dalszy - przejrzałam wszystkie gazetki promocyjne i znalazłam fajną ofertę na smartfona w Biedronce - tylko 350 zł. Potem wzięłam się za ogarnianie kuchni: wiecie, ścieranie z szafek, odkładanie wszystkiego na miejsce, wyniesienie śmieci. Z rzeczy ekstra: poprzecierałam fronty szafek i zasypałam kretem odpływy. A w sypialni w końcu pościeliłam łóżko porządnie (zbierałam się do tego od tygodnia:D)

14.00
Dzwoni mama, że jest cała i zdrowa. Pojechali sobie na zakupy i zapomnieli telefonów. Obiad zjadłam więc na spokojnie. Potem przeglądałam sobie blogi przy kawie, a na koniec ogarnęłam całą sypialnie i pokój + wycieranie kurzy w całym domu.

15.00 
Odkurzyłam całą chałupę i pozmywałam podłogę na mokro. Po takiej ciężkiej pracy należała mi się "chwila" w Internecie - bo przecież coś trzeba robić, jak podłoga schnie. 

16.00
Tworzyłam wczorajszy wpis na bloga. Najpierw strzelałam fotki masce, potem obróbka zdjęć i samo pisanie posta. Godzinka zleciała.

17.00
Pogadałam sobie na spokojnie z mamą przez tel. Zapowiedzieliśmy się na 2.06, wymieniłyśmy się nowinkami o naszych kwiatkach w domu itp. No i znowu wciągnął mnie Internet.

18.00
A tu się muszę pochwalić, bo ćwiczyłam. Aktualnie jestem na szóstym dniu wyzwania (zmiana w 30 dni, haha), oprócz tego poskakałam sobie na skakance (wytrzymałam całe 2 minuty - dla mnie sukces) i pokręciłam sobie 10 minut hula-hop. Potem wzięłam się za angielski (duolingo) i wskoczyłam na 10 poziom :) 

19:00
Kolejna kawa i popołudniowa dawka blogów. A potem obejrzałam sobie konferencje TED kręcąc hula-hop. W końcu odnalazłam idealne połączenie, bo samo kręcenie i samo oglądanie filmików/filmów mnie nudzi ;) 

20.00 
Zaczęłam kombinować z szablonem bloga. Co wykombinowałam, to możecie aktualnie zobaczyć. Powiem nieskromnie, że mi się podoba i raczej w tym kierunku będę go udoskonalać. Krytykę przyjmuję na klatę, a za wszelkie rady będę bardzo wdzięczna.

21.00 
P. wraca z pracy. Pomaga mi trochę przy szablonie (to człowiek, który daje wędkę i radź sobie sama), a potem jemy razem kolacje.

22.00
To jak? Kawa? Duży kubeł kawy i każde zasiada do swojego komputera - wszyscy są szczęśliwi :D Co jakiś czas którereś woła, że znalazło/przeczytało coś ciekawego. Ma ktoś może zbędne 600 zł? Bo P. spodobał się super hiper taktyczny plecaczek na spacery... ;) 

01.00
Powoli zbieramy się do sypialni, sprawdzamy czy w domu zgadza się stan kotów i odpalamy The Simpsons - to taka nasza dobranocka :)

Jak widać typowy dzień kury domowej nie jest wcale zły. Zdaję sobie sprawę, że w połączeniu z dziećmi może być trudniej, ale mam nadzieję, że to tylko kwestia dobrej organizacji i elastyczności. Patrząc na to ile czasu spędzam przy komputerze to chyba nie powinno być problemem ;) 

P S Dziś śniadanie robił P. Pyyyyyszne naleśniki z czeeeekoladą :D

4 komentarze:

  1. A ja the Simpsons ogladam do obiadu :))) fajny pomysł na posta !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do obiadu też oglądamy ;) Dziękuję:)

      Usuń
  2. A powiedz Ty na co dzień pracujesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawodowo nie, jestem pełnoetatową kurą domową ;)

      Usuń