niedziela, 31 sierpnia 2014

Mrożenie bazylii

Nie ma co się oszukiwać: jest już jesień. Co prawda moje balkonowe pomidorki dopiero zaczynają się czerwienić, ale po bazylii widać, że to już jej czas. Trochę tej zieleninki miałam, więc postanowiłam ją pomrozić. Mmm, już widzę to spaghetti w środku zimy ;)



Kilka lat temu mroziłam bazylię w oliwie, ale później i tak miałam problem z jej rozdzieleniem. Kilka pierwszych listków ok, ale reszta zamarzła na kamień ;)W tym roku postanowiłam nie kombinować i po prostu ją posiekałam. Na początku nożyczkami, a później szalałam z nożem. 


Pociachane liście upchnęłam w silikonowej foremce na lód, a część z nich w pojemniczku po sorbecie:



Do tej pory to moje jedyne przygotowanie do zimy. Na szczęście mamy kochanych rodziców, którzy podrzucają co jakiś czas a to soczek malinowy a to ogórki ;) Ja jeszcze do takich przetworów nie dorosłam :D A Wy robicie zapasy na zimę?

3 komentarze:

  1. też mam ( pół roku) , zamrozić? nie przetrwa zimy? ;P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wolałam ze swoją nie ryzykować ;) Ale masz w domu czy na balkonie?

      Usuń