poniedziałek, 29 grudnia 2014

...i po świętach. Chwalę się prezentami.

W tym roku święta u Nas trwały sześć dni. Sześć dni rozmów, jedzenia, jedzenia i jedzenia. Zmieniały się tylko stoły. I choinki, pod którymi leżały prezenty. W tym roku grzeczni wcale nie byliśmy, a Mikołaj i tak do nas przyszedł. Już sama nie wiem co o tym brodatym kolesiu sądzić. Tyyyyyyle nam przyniósł:


1. Koc elektryczny. Nigdy na takie rzeczy nie zwracałam uwagi, ale zakochałam się od pierwszego użycia. Mięciutki, cieplutki - nic tylko słodko zasnąć. 





2. Zestaw ręczników. Mikołaj chyba czytał mi w myślach, bo myślałam żeby stare z nowym rokiem wymienić. 


3. Zestaw kosmetyków Le Petit Marsellals - ucieszyłam się, bo mleczko miałam już wcześniej i bardzo mi się spodobało. A żele z przyjemnością przetestuję.


4. Zestaw Schauma Moc Keratyny - to chyba jakaś nowość, bo wcześniej ich nie widziałam. Zobaczymy, co zdziałają na moich włosach.
 

5. Zestaw kosmetyków P. - żeby nie było, że tylko ja się nie myję, to on też dostał swoje ;)


6. Komplet łazienkowy - stoi już na miejscu i cieszy oko. I w końcu mam jakiś normalny kubeczek na szczoteczki ;)


7. Story Cubes - nieźle się naśmialiśmy przy tych kostkach. Genialna gra na imprezy ;)

8. Fasolki - umysły dwóch inżynierów i jednego informatyka po świątecznym przejedzeniu nie był w stanie ogarnąć tej długaśnej instrukcji. Ale Internety piszą, że fajna.


9. Lego Technic - skuter śnieży. P. był w siódmym niebie, że Mikołaj nie patrzy na rok urodzenia i jemu też przyniósł zabawkę ;)


10. Kubki i ulubiona kawa - kubki mają taki kształt, że nic, tylko zrobić kawę i wsunąć się z nimi pod kocyk. No taki sympatyczny, wiecie o co chodzi ;)


11. Świeca Zapachowa Papaja - chyba wszyscy wiedzą, że świeczki palę nałogowo :D

12. Szklany Aniołek - przyda się w przyszłym roku do dekoracji ;)


13. Zniszcz ten dziennik - nie wiedziałam, że on jest aż taki fajny. Mam nadzieję, że wyzwoli moją kreatywność. 


14. Silikonowa podstawka do odkładania łyżki. Żegnajcie upaprane brzegi kuchenki! Marzyło mi się to ustrojstwo od ładnych paru lat, ale stacjonarnie nigdzie nie widziałam, a Mikołaj znalazł:D


15. Puzzle 1000 + 500. Kilka godzin rodzinnej integracji i troszkę irytacji przy układaniu mniejszego obrazka. O trzeciej w nocy przez te drzewa to ja już nie wiedziałam jak się nazywam.

Do zdjęć nie załapały się oczywiście smakołyki, bo pochłanialiśmy je bez umiaru. O i jeszcze szlafrok P. i jego czapka. Jak widać, w tym roku brodaty był wyjątkowo hojny ;) 

A jak tam u Was?


6 komentarzy:

  1. a smakołyki by też obejrzał ;P

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
  3. O kurczę, ten Mikołaj to jakiś dziany był i hojny u Was ;)
    Mi się też marzy taki kocyk elektryczny, nie ma to jak w chłodny wieczór usadowić się z książką na kanapie i owinąć takim kocykiem :) A ten "Zniszcz ten dziennik" mnie zaintrygował, widziałem w dyskoncie, że jest właśnie w ofercie, cóż to takiego ;)? Książka, dziennik, pamiętnik? :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fasolki, fasolki i jeszcze raz fasolki! Gra wydaje się z pozoru trudna, jednak gdy rozgryzie się strukturę, śmiechu jest co niemiara! Gdy rozpracujecie już wersję podstawową, zakupcie koniecznie rozszerzenie. Świetna sprawa!
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. U mnie skromnie trochę pieniążków, parę książek i słodycze (które zjadłam).

    OdpowiedzUsuń