poniedziałek, 31 marca 2014

Nowe gałązki w domu :)

Tak, jestem taką panią ptaszkową, co to do domu znosi kolejne gałązki, żeby się w gniazdku przyjemniej żyło :) Ostatnio jakoś mi nie pod drodze (albo raczej portfelowi) było na zakupy, ale dzisiaj sobie troszkę odbiłam ;)


BIEDRONKA

  • Torba próżniowa 8,99 zł wymiary: 130x90. Nie mam pojęcia, czemu wcześniej nigdy nie zwracałam uwagi na taki rodzaj "upychania" rzeczy. Spakowałam w nią 6 kurtek (w tym dwie naprawdę baaardzo duże objętościowo) i nie mogłam się nadziwić jak się ta cała góra ubrań zmniejsza :) 
  • Siatki do prasowania 4,99 zł/2 szt (60x40 i 80x40) - prasować nie lubię, pewnych rzeczy po prostu się boję (np. biały obrus P. mamy) i kombinuję na wszelkie możliwe sposoby, jak sobie tą czynność uprzyjemnić ;) A gadżety troszkę mi w tym pomagają ;)
ROSSMAN
  • Silikonowe podkładki pod garnek w CND 4,19zł/szt. Szukałam już od dawna i w końcu dorwałam ;) I to jeszcze jak tanio! ;)

W Biedronce jest aktualnie promocja na ciastka -30%, a od czwartku w promocji konserwy rybne :)

sobota, 29 marca 2014

Pora na... dietę i ćwiczenia.

Tak, wiem, jestem mało oryginalna. Teraz ćwiczą wszyscy i wszystko - wiosna idzie i te sprawy... A do Szczecina nawet bociek przyleciał - czekamy tylko aż nam na dachu siądzie ;) 

Jakiś czas temu pisałam, jak to mi źle strasznie z nadmiarowymi kilogramami. I co? Nico, a bo to urodziny, a bo to rocznica, a to się nie chciało przysiąść do ułożenia jadłospisu. Waga co prawda okazała się łaskawa i wskazuje 1,5 kg mniej, ale ja i tak wiem swoje ;) 

Dzisiaj znalazłam bardzo fajnego bloga Dr lifestyle. Zainspirował mnie i się dzisiaj pomierzyłam i zważyłam, jutro porobię fotki, a jak już będę ważyła cudowne 60 kg, to Wam je pokażę ;) 

Jaki mam plan?
Zrównoważona dieta ok. 1800-2000 kcal, codziennie ok. 20 minut ćwiczeń + opcjonalnie rolki/rower/hulahop/intensywny spacer. 

Próbowałam ćwiczyć z Chodakowską, ale jakoś nie mogę się przekonać do jej metod motywacji. Natomiast jestem zachwycona Mel B. Od tygodnia robię ćwiczenia na tyłek i może jeszcze nie widać efektów, ale ćwiczy mi się doskonale. A już na pewno nie ciskam pod nosem przekleństwami ;) 


Jeśli chodzi o ćwiczenia to zdecydowanie jestem początkująca, dietowo powiedzmy, że średniozaawansowana ;) Jeśli masz podobnie, to się przyłącz - w kupie siła ;) 

czwartek, 27 marca 2014

Monopoly Deal - rozrywka na szybko ;)

Każdy zna chyba grę Monopoly, albo chociaż Bankruta. To po prostu klasyka planszówek. Powstało mnóstwo różnych wersji, m.in. karciane Monopoly Deal. Szczerze mówiąc nie byłam do niej entuzjastycznie nastawiona, bo uważam że pierwowzory są najlepsze. No i się myliłam ;)


Po pierwsze w karcianej wersji odpada nam zabawa
z rozstawianiem planszy i wybieraniem bankiera. Nie tracimy czasu na wymianę drobniaków na 5.000 itp. operacje. Gra składa się tylko z kilkudziesięciu kart, do tego potrzebujemy kawałka stołu/podłogi i chętnych do gry. Można grać w dwie osoby, ale w trójkę jest większa zabawa ;)


Tak jak w klasycznej wersji mamy do czynienia z ulicami, pieniędzmi i kartami akcji np. czynszem czy urodzinami. Są też oczywiście pieniądze. Pieniędzmi jest właściwie wszystko, ale od nas zależy czy uznamy kartę jako ulicę czy włożymy ją do banku. 

Zasady są dość proste: każdy gracz na początku dostaje 5 kart (potem sobie dobiera) i w każdej kolejce może wykonać trzy ruchy (uliczka, pieniążek i akcja). I w tej prostocie jest metoda! Bo kombinacji jest tak wiele, że... nigdy nie zabraknie emocji przy stole:D


Chyba najbardziej w tej wersji podoba mi się nieprzewidywalność. Bo o ile w klasycznej wersji po zebraniu odpowiedniej ilości gotówki nic nam straszne nie było, tak tutaj nawet najbogatszy może stracić ulice. A gra polega na skompletowaniu trzech pełnych działek. Można tego dokonać nawet z pustym portfelem :D Głównie za sprawą dwóch kart:


Jak łatwo się można domyślić - uwielbiam je! ;)

Kolejną przewagą nad klasykiem jest szybkość. Rozgrywka zwykle trwa ok. 10 minut, w przeciągu których można się pokłócić, zagrozić brakiem obiadu i... gramy jeszcze raz? Cholernie wciąga :) 
Do tego wszystkiego jest tania (na all kosztuje kilkanaście złotych, w Realu na promocji kupiłam za 10) i można ją wszędzie ze sobą zabrać. To chyba aktualnie moja ulubiona planszówka ;)

A Wy lubicie planszówki? Polecacie jakąś? Bo chyba mam smaczka na kolejne ;)


środa, 26 marca 2014

Oleje do włosów wysokoporowatych

Na początku zaznaczam, że żadną włosową specjalistką nie jestem. Pielęgnuję swoje włosiska metodą prób i błędów - podczas olejowania nie jest inaczej. Po kilku latach czytania blogów i obserwacji stwierdziłam, że moje włosy są wysokoporowate i "piją" oleje na potęgę. A że jestem oszczędna (hihi, możecie się śmiać), to testowałam głównie kuchenne oleje - wyszło, że są tanie i skuteczne, czego chcieć więcej? ;)

Oto moja mała armia:

Włosy olejuje od ok. dwóch lat, średnio raz na dwa tygodnie, więc maniaczką nie jestem, ale efekty (pozytywne oczywiście!) widzę. Tylko jeszcze dodam, że mam włosy farbowane z tendencją do puszenia się i falowania. Wkleję też składy, ale dla Waszej informacji, bo mi one nic nie mówią ;)

1. Oliwa z oliwek. 
Zawsze jest w mojej kuchni, a czasem wędruje do łazienki. Po kilku zastosowaniach (powiedzmy 5 w ciągu dwóch miesięcy) włosy naprawdę stały się bardziej zdyscyplinowane i mniej się puszyły. Czasem kładę na końcówki zamiast silikonów i daje radę :) Oliwę lubię przede wszystkim za to, że jak rozprowadzę ją na włosach to... stają się idealne: błyszczące, fale są zdecydowanie podkreślone, nic nigdzie nie odstaje - włosy marzenie. Szkoda tylko, że są wtedy przeraźliwie tłuste ;) Jednak minusem dla mnie jest zapach... no nie przepadam, noo... 
Skład oliwy Casa de Azeite (z Biedronki):

Cena ok. 12 zł/750ml

2. Rafinowany olej z kiełków kukurydzy. 
Działanie bardzo podobne do oliwy, ale jeszcze bardziej podkręca mi fale - uwielbiam ten efekt. Jest zdecydowanie lżejszy od oliwy, więc łatwiej się rozprowadza. Zapach bardzo neutralny, ale efekt w ujarzmieniu włosów troszkę mniej spektakularny. Podejrzewam go też o "baby hair", bo zaczęły mi się ostatnio pojawiać, a on jest głównym podejrzanym. Polubiliśmy się. 

Skład oleju z kiełków kukurydzy Manzano:

Cana ok. 12 zł/750 ml (w Netto kupowałam)

3. Olej lniany
No i mamy mojego faworyta. Do moich włosów wydaje się być idealny, bo już po pierwszym zastosowaniu włosy ładnie mi się układały i nie sterczały każdy w inną stronę. Po wysuszeniu włosów efekt podobny jak po wyprostowaniu - trochę to dziwne, bo polecany jest do włosów kręconych. Ale z moimi wlosami nic mnie już nie zdziwi ;) Jedyny minus: śmierdzi. Szczerze nienawidzę tego zapachu, ale o dziwo mojemu P. nie przeszkadza. No a ja zatykam nos i olejuję i olejuję... ;) No dobra, czasem dodaje BD, żeby mi tak nie śmierdział :D

Skład oleju lnianego EuroLen
Cena ok. 12 zł/500 ml

4. Olejek BabyDream dla kobiet w ciąży.
Hit wizażu i blogosfery, więc jak miałam nie kupić, no jak? ;) No dobra, te rezstępy też troszkę mnie zmusiły. Nałożyłam kilka razy na włosy i czułam, że to nie to. Niby wszystko fajnie, ładny zapach (miła odmiana od poprzedników), ale działanie u mnie słabiutkie. Na szczęście jest to produkt bardzo uniwersalny, więc się nie zmarnuje: pomaga czasem zmywać makijaż, nadaje się zamiast balsamu no i moje cycki też go lubią ;) Jestem na tak, ale nie do włosów ;)
Skład olejku BabyDream:

Cena: ok. 10 zł (w promocji) za 250 ml (chociaż teraz zmienili chyba opakowanie na 300ml). W Rossmanie oczywiście. 

Dawniej stosowałam jeszcze Alterra Migdał i Papaja (chyba), wtedy bardzo mi odpowiadał, ale po zastosowaniu tych spożywczych spada w rankingu ;) Miałam też krótki epizod z olejem sezaomowym, ale zbyt dugo jego zapach utrzymywał mi się na włosach -  odstawiłam. Pachniało mi jak w budce u chińczyka:D 

A Wy jakie oleje polecacie? Bawicie się w to w ogóle?

wtorek, 25 marca 2014

Linki Emilki #1

Muszę posprzatać komputer, bo niedługo trafi w ręce mojego osobistego informatyczka i... on nie ma sentymentów, żaden niepotrzebny plik się nie ostanie. Sprzątanie zaczynam od linków, będzie totalny mix, ale musicie się przyzwyczaić. Zmieniam troszkę koncepcję bloga, będzie więcej o mnie, bo moje życie nie składa się tylko z zakupów i kurodomowienia ;) Ale o tym też oczywiście będzie. 

1. 18 Pozytywnych filmów wg Michała.

W ogóle polecam cały jego blog, chociaż mnie troszkę zawstydza. Ma dokładnie tyle lat co ja, a zwiedził już kawał świata. Ogólnie bardzo pozytywny człowiek. 


2. Panda on-line 

ZOO w San Diego wpadło na genialny pomysł udostępnienia obrazu z kamer na swojej stronce. Można sobie podejrzeć, co robi panda, słonie, koala, czy moje ukochane małpki ;) Można sobie humor poprawić patrząć na te słodziaki. Trzeba tylko wziąć pod uwagę, że to zupełnie inna strefa czasowa...


3. Uczynki dla zdrowia

Dbanie o zdrowie nie jest moją mocną stroną, dlatego lubię czasem się zainspirować takimi małymi poradami. Część nawyków mam już wyrobionych, ale zawsze znajdę jakiś prościutki, który warto wprowadzić do codziennego życia. Małymi kroczkami do celu...


4. Duolingo 
Fajna stronka do nauki/przypomnienia sobie języków. Po polsku można się uczyć jedynie angielskiego, ale z angielskim mamy do wyboru inne języki ;) Bardziej zabawa niż nauka, ale ja przypomniam sobie słówka, które po prostu wyleciały z głowy. Jak na darmowy serwis, to jest całkiem dobry. Dodatkowym plusem jest możliwość rywalizacji ;)







5. Ile kalorii potrzebujesz?
Prosty kalkulator, który po wpisaniu kilku danych oblicza jakie mamy zapotrzebowanie na kalorie. Żeby schudnąć musimy tylko... jeść mniej.  Proste, nie? ;) Na stronce można sobie policzyć też inne wskaźniki.


6. 1 Design Per Day
O i tu zaczyna się robić kurodomowo ;) Uwielbiam przeglądać fajnie zaprojektowane gadżety, oczywiście najbardziej interesują mnie te kuchenne. O niektórych mogę sobie pomarzyć, ale czasem znajduję coś "w ten deseń" ;)


7. Szablonowe triki
Autorka bloga w przystępny sposób tłumaczy jak można wykonać szablon. Blog znam od dawna, ale niestety moje lenistwo mnie przerasta i mój blog wygląda jak wygląda. Kiedyś się jednak za niego wezmę ;)


8. Klaudia Klara
Jedyny vlog, który oglądam, na który czekam i w ogóle w ogóle. Normalna kobita, w genialny sposób przedstawia rzeczywistość no i ten jej humor ;) Kooocham! A mój P. też musi oglądać:D


9. RENA.PL
Od trzech lat nie mogę się zdecydować, czy chcę firanki czy rolety i moje okna wiecznie są "tymczasowe". Ciągle coś szukam w tym temacie i trafiłam właśnie na ten sklep. I przeglądam, i szukam, i próbuję coś dopasować :D



Ok, na dziś koniec, ale spodziewajcie się kolejnych linków ;) No powiedzcie, że chcecie :D

poniedziałek, 24 marca 2014

Prezenty urodzinowe ;)

Na początku chciałam przeprosić za tą przerwę w blogowaniu, ale poprzedni tydzień był dla mnie jak jazda na górskiej kolejce. Jedni goście wychodzili, następni przychodzili, świętowanie, grillowanie, odwiedziny, rocznica, potem jeszcze egzamin, ale dzisiaj mogę odetchnąć i w końcu przyjrzeć się prezentom :) 

Z ręką na sercu mówię, że ten rok był wyjątkowy pod względem ich ilości. Normalnie jakbym miała umierać i wszyscy rzucili mi wszystko, co najlepsze. Z każdego jednego cieszę się jak dziecko i nie mogę do końca uwierzyć, że to wszystko dla mnie, że to moje i w ogóle... 

1. Telefon
Pierwszy prezent dostałam już na początku lutego i... po urodzinach oficjalnie stwierdzam, że jest genialny. Kiedyś dziwiłam się po co ludziom te smartfony, ale ja też się wkręciłam - chciałabym robić zdjęcia wszystkiego i wrzucać na INSTAGRAM, ale się jeszcze wstydzę ;) 

2. Kwiatki i wazon 
Słonecznik niestety już zwiędł, ale żonkile kwitną w najlepsze :) Z wazonem wiąże się dość zabawna historia, bo dłuuuuugo zbierałam się do kupienia, jak już w końcu jakiś mi się spodobał, to się okazało, że jest do suchych bukietów i... po wlaniu wody przemókł ;) Obraziłam się więc na wazony, ale na szczęście ktoś uratował kwiatki przed plastikowymi butelkami ;) 


3. Doniczki z Ikei 
Chyba cała blogosfera je ma ;) Nie ma u nas tego sklepu, więc jak się dowiedziałam, że siostra będzie w Poznaniu, to sobie zażyczyłam. Chciałam tylko jeden, a dostałam trzy i teraz mam mnóstwo dylematów, co w nich trzymać: czy pędzle, czy kredki, czy długopisy, czy może w sypialni je ustawić... Ehh. 

4. Minutnik i tłuczek do mięsa. 
No bo przecież wszyscy wiedzą, że mam świra na punkcie kuchennych akcesoriów ;) 


5. Kieliszki do wina
Ostatnio mi się jeden stłukł i zostały tylko dwa, więc... prezent idealny ;) I w końcu wszyscy goście będą mogli dostać identyczne ;) Było jeszcze winko, ale do zdjęcia nie dotrwało ;)


6. Sztućce
Podobny problem jak z kieliszkami, bo mieliśmy tylko sześcioosobowy komplet. Teoretycznie problemu nie było, bo wielkich imprez nie urządzamy, ale podczas Wigilii na 4 osoby zabrakło łyżek ;) Teraz to się boję już o takich rzeczach wspominać mamie, bo jak widać obdarowała Nas całym kompletem :) I jeszcze znalazła identyczny do tego, co już mamy :)


7. Czapka i komin. 
No to na koniec zimy dorobiłam się w końcu czapki ;) Komin też się oczywiście przyda na przyszłą zimę :D 

8. Książka o kawie
Lubię kawę, jakiś czas temu zaczęłam się nawet bawić w dekorowanie - możecie zobaczyć efekty: KLIK :) Do podobnych pozycji kilka razy już się śliniłam w empiku, ale zawsze odkładałam z powrotem na półkę... Miałam więc mega banana na gębie jak ją dostałam (i brudne ręce od nabijania szaszłyków) :D 

9. Obraz.
A na koniec największa niespodzianka dla mnie: obraz od babci. Babcia maluje wspaniałe krajobrazy, zawsze się śmieję, że wyczerpała cały rodzinny talent i dla mnie już nic nie zostało ;) tryptyk meeeegaaa mi się podoba, tylko jeszcze nie wiem, gdzie go powiesić - pasuje idealnie do sypialni, ale w salonie będę mogła częściej go podziwiać ;) 

Ze wszystkich prezentów bardzo się cieszę, każdy jest mega trafiony :) To chyba dobrze o mnie świadczy, nie? Bo dla jędzowatej baby nikt by się aż tak nie starał :D

Kilka prezentów nie dotrwało do zdjęć, bo np. jak tu nie zjeść wedlowskiego torta z wbitą świeczką "18", krewetek, bąbelkowych milek, drugiego torta i nie wypić wina? ;) Ale likier do kawy jeszcze żyje :D 

Fajnie mieć to 25 lat :D Podobają się Wam prezenty? :> Spróbujcie tylko powiedzieć, że nie :D Kijem z bloga poprzeganiam:D


wtorek, 18 marca 2014

-25% na warzywa konserwowe w Biedronce + przeceny :)

No nie wytrzymałam i poszłam do Biedronki zrobić zapas "puszek", bo idzie tego u Nas sporo. Jutro pewnie pójdziemy po kolejną partię, bo ceny są naprawdę atrakcyjne :)


1. Nasza spiżarnia Groszek Konserwowy 400 g - 1,11 zł
2. Nasza spiżarnia Kukurydza 340g - 1,68 zł
3. Nasza Spiżarnia Fasola Konserwowa Czerwona 400g - 1,64 zł
4. Nasza Spiżarnia Pomidory całe lub krojone 400g - 1,49 zł
5. Iberia, Oliwki zielone nadziewane papryką - 2,61 zł

Co prawda dzisiaj w mojej Biedronce jakieś tornado przeszło - pełno pustych miejsc na półkach, pracownicy lekko poddenerwowani i jeszcze cenówki (te górne) huknęły na lodówki, trzask na całą Biedronkę. I tak jak zawsze było mnóstwo przecenionych rzeczy, tak dzisiaj dostrzegłam kilka produktów "ostatnie sztuki" z ceną wyższą niż pierwotnie. Oj, nie podoba mi się to. Nie byłabym jednak sobą, gdybym czegoś nie wyszperała :) 


6. Gąbka Syrena z Arielką ;) Kupiłam oczywiście z myślą o siostrzenicy, która uwielbia takie drobiazgi - a ja lubię patrzeć, jak ona się cieszy :) Albo mówi mi "ciocia, to już niemodne" - i wtedy trzeba się pogodzić z tym, że przestałyśmy być na czasie:D

7. LaRissa Podgrzewacze Owoce Cytrusowe - podobały mi się od dawna (ciii, nie mam całej szuflady innych podgrzewaczy), a teraz są w promocji za 2,99 zł. Kto ich jeszcze nie zna, to informuję: LaRissa daje radę, jak zapalę trzy na raz, to czuć w całym mieszkaniu :)


8. Figi damskie, 2 szt. za 10,99 zł. Nie wiem czemu, ale nie kupuję ubrań w Biedronce/Lidlu - jakieś opory mam, pewnie bezpodstawne ;) Dzisiaj postanowiłam się przemóc i kupiłam sobie gaciorki ;) Jakościowo wydają się być całkiem fajne, zobaczymy jak się będą nosić. 

Uff, myślałam, że telefon z Biedronki to już szczyt mojego biedronkomaniactwa, ale dzisiejsze majtki pobiły rekord - w moim subiektywnym odczuciu oczywiście:D

poniedziałek, 17 marca 2014

Moja pielęgnacja cery - Teraz Polska :D

Stuknęło to 25, więc trzeba się porządnie za siebie wziąć. Kolagen zanika, wolne rodniki atakują i inne takie straszne rzeczy się dzieją ;) Skłamałabym, jeśli napisałabym, że moja pielęgnacja się drastycznie zmieniła, ale kilka nowych elementów jest. I nie z racji wieku, a dlatego że moja twarz wołała o pomstę do nieba... głównie za brak systematyczności ;)

No ale od ponad tygodnia staram się dogadzać tej mojej twarzyczce ;) Żeby dalej się mnie o dowód w sklepach pytali ;)

Oto moja armia:

1. Ziaja, tonik ogórkowy - używam raczej doraźnie, w momencie kiedy czuję, że muszę odświeżyć buźkę. Wiem, że tonik nie jest do zmywania makijażu, ale z fluidem doskonale sobie radzi i czasem nim zmywam. W sumie ani ziębi ani grzeje, ale przyjemnie się używa. 

2. Be Beauty, Płyn micelarny z Biedronki - no tego delikwenta znają chyba wszyscy. Maluję się rzadko i dość delikatnie, więc u mnie do demakijażu sprawdza się idealnie. To moja druga butelka, trzecią mam jeszcze w zapasie, ale chyba mi się już znudził. Do przemywania twarzy też się sprawdza, ale u mnie żadnych efektów pielęgnujących nie widać ;) 

3. Biały Jeleń, Krem do twarzy - mój ostatni HIT. Używam go od tygodnia i jestem zachwycona - ślicznie wygładził mi buźkę, zmniejszył ilość i widoczność niedoskonałości i pierwszy raz w życiu czuję, że moja skóra jest super nawilżona. W dodatku jest tani jak barszcz - tubka 100 ml kosztuje od 12 zł (Real) do 15 zł (Hebe). Szybko się wchłania, przyjemny zapach, minusów jeszcze żadnych nie zaobserwowałam. Jak chcecie, to mogę go zrecenzować dokładnie za jakiś miesiąc. Ale już teraz gorąco polecam:D

4. BeBeauty, żel micelarny z Biedronki - używam do mycia twarzy, fajnie odświeża no i po prostu robi, co do niego należy, czyli oczyszcza. Stosuję dosyć nieregularnie, ale lubimy się :) 

5. Lirene, Peeling enzymatyczny. Na początku odstawiłam go w kąt, bo byłam zachwycona wersją gruboziarnistą RECENZJA. Jakiś czas temu znalazłam go w swoich zapasach i.. zaczął na mnie działać. Jest to zupełnie inne działanie niż przy złuszczaniu mechanicznym, ale efekt bardzo podobny. Peeling enzymatyczny + krem biały Jeleń = mega przyjemna w dotyku buzia. 

6. Ziaja, Kozie mleko - krem pod oczy. No cóż, natura obdarzyła mnie sińcami pod oczami i żaden krem tego nie zmieni - jedynie korektor ;) Zmarszczki mimiczne (no a jakie inne!) też już dają o sobie znać, więc nawilżam jak mogę - ten krem kupiłam, bo był taniutki, ale czaję się na jakiś lepszy :)

7. Pasta Cynkowa z kwasem salicilowym - do zadań specjalnych, czyli wyprysków przedokresowych. Stosuję głównie na noc, wtedy je delikatnie podsusza i szybciej znikają. Fajny kosmetyk za niewielkie pieniądze -ok. 4 zł w aptece :)

8. Aspiryna - do robienia maseczek z aspiryny i jogurtu naturalnego. Po kilu razach ogłaszam wszem i wobec, że działa. Czarne kropki na nosie zdecydowanie mniej widoczne ;) Tylko trzeba uważać, bo aspiryna dość często uczula :(

9. White Flowers Błoto z Morza Martwego - uwielbiam! Najlepsza maseczka-peeling jaki kiedykolwiek miałam. Piecze jak cholera, po zastosowaniu skóra jest lekko zaczerwieniona, ale jak się to przeżyje, to można się cieszyć idealnie czystą cerą. 

I to by było na tyle ;) Jak widać, większość to polskie kosmetyki (poza błotkiem), zawsze jeśli mam do wyboru dwa kosmetyki o mniej więcej takim samym działaniu, to wybieram polski :) 
A Wy macie jakieś twarzowe hity? Chyba najbardziej szukam żelu do mycia, najlepiej o fajnym zapachu, bo BeBeauty troszkę nudzi mnie swoją neutralnością :P

sobota, 15 marca 2014

Bakalie w Biedronkce -20%

Taki szybciutki post :) Do niedzieli w Biedronce możemy kupić suszone owoce -20%, co jest niezłą okazją, bo bakalie bardzo rzadko są w promocji. Ja za dużo nie kupiłam, ale planuję zrobić w końcu własne musli, więc się przydadzą:


1. Wiórki kokosowe 200g - 2,39 zł
2. Rodzynki sułtańskie 400g - 3,99 zł
3. Morele suszone 200g - 3,60 zł
4. Figi suszone 200g - 3,59 zł
Szczerze mówiąc nie mam pojęcia ile kosztują normalnie:P Poza promocją wzięłam jeszcze płatki migdałowe 100 g - 5,49 zł.


Dorwałam moje najukochańsze perfumy Be Hot 4 Me - 15ml za zawrotną cenę 3,99zł! Naprawdę są genialne, zużyłam już kilka flakoników i non stop ludzie się pytają czym pachnę, a jedna koleżanka stwierdziła, że ją bujam, że są z Biedronki :D Pachną prawie identycznie do zielonego jabłka DKNY Be Delicious, utrzymują się cały dzień - najtrwalszy zapach jaki kiedykolwiek miałam ;) Nie wiem czy je wyprzedają, czy co, ale jutro idę jeszcze dokupić :) Dla niewtajemniczonych: pachną ogórkami <3 


A to mój zestaw do przetapiania na "domowe" czekoladki :) Pobawię się albo dziś, albo jutro, a efektem oczywiście się pochwalę :)

P S Od poniedziałku na promocji warzywa konserwowe, a od czwartku ryby mrożone :) Planujcie obiady i świąteczne smakołyki :)

piątek, 14 marca 2014

Urodzinowe MEGA zakupy :)

Nie jest fajnie mieć 25 lat - od trzech dni jestem wiecznie zmęczona - menopauza już mnie dopada, czy co? ;) Troszkę miałam życiowego zamieszania, oczywiście na swoje życzenia, ale już wracam. Z zakupami oczywiście, bo jak już musiałam jeździć po mieście to odwiedziłam kilka sklepów. 
Z okazji urodzin pozwoliłam sobie "przepieprzyć" 100 zł, ale tak, żebym nie miała żadnych wyrzutów sumienia ;) Zmieściłam w tej kwocie kino, lody jogurtowe i pyszny obiad w chińczyku no i wszystko to, co poniżej. Z prezentu urodzinowego dla samej siebie jestem oczywiście baaardzo zadowolona :)

Zaczynamy od CARREFOUR - blisko kina był ;)


1. 2w1 - Podkładka chlodząca pod lapka, która może służyć też jako etui. Spodobała mi się jej technologia, bo jest z takich kryształków jak ogrzewacze do rąk. Jak się lapek grzeje, to kryształki pobierają ciepło i zamieniaja się w ciecz - jarają mnie takie nowinki ;) Aż żałuję, że mój Acerek się aż tak bardzo nie grzeje ;) U mnie sprawdza się, jak oglądamy Simpsonów w łóżku - nie mam już siniaków od obijania się o moją drewnianą podkładkę :) Jako etui raczej średnia, bo ta druga ścianka dosyć cienka jest - no chyba że ktoś nie rzuca laptopem w etui, to się wtedy nada ;) Kosztowała tylko 14,99 zł - normalna cena jest dwa razy wyższa. 


2. Słodki notesik na biurko. Czyż nie jest genialny? Podział na notes, rzeczy do zrobienia i lista zakupów to wg mnie strzał w dziesiątkę :) P. tylko głupio zapytał, czemu więcej miejsca jest na zakupy niż na "to do" - tylko facet mógł spytać o coś takiego ;) 9.99 zł - trochę drogo jak na notes, no ale nie mogłam się powstrzymać. Z tej serii są jeszcze długopisy i chyba ołówki. 


3. Pojemniki na galaretkę. Chodziły za mną już od dawna, a jak zobaczyłam, że są trzy złote tańsze niż w Real, to się już przestałam zastanawiać. 5.99zł/3 sztuki

4. Radełko do ciasta. No przecież całkiem przydatna rzecz, prawda? Niezbędna wręcz (wybaczcie, sama sobie muszę tłumaczyć ten zakup). 1.79 zł. Takie ładne to to, zieloniutkie ;)

Ooo i przechodzimy do HEBE. Drogeria jest na drugim końcu miasta, a wizytę w niej planowałam jakieś pół roku. Wszędzie tylko czytałam jakie fajne tam są promocje, że wszystko dostępne i och i ach. I muszę powiedzieć, że się strasznie zawiodłam.  Po pierwsze: strasznie nie lubię "czy mogę w czymś pomóc, czy mogę w czymś doradzić". Tak, wiem, że takie są standardy obsługi w tej sieci, ale jak piaty raz usłyszałam tą formułkę, to moja jednyna myśl: "jak stąd jak najszybciej uciec?"* Po drugie: ceny nie są niższe niż w drogeriach do ktorych chodzę. Po trzecie: za sterylnie tam dla mnie. Za to bardzo mi się spodobały testery balsamów i maseł do ciała :)

No ale nie wyszłam przecież z pustymi rękoma :)

5. Kallos Latte - znają ją chyba wszyscy, ja jeszcze nie testowałam, więc wzięłam małe opakowanie. Zapach ma rzeczywiście przyjemny, niedługo zobaczę jak moje włosy na nią zareagują. 4.99zł/275 ml.

6. Kallos Argan - maska do włosów farbowanych. Wielka litrowa puszka - mniejszych nie było ;) Nie mam pojęcia czemu nazywa się Argan - w skladzie nic arganowego nie ma ;) Kupiłam jako bazę do własnych masek - solo coś tam zdziałała, ale efektu wow nie było. 9,99 zł/1 litr

Nie wiem czemu, ale Argan ma ten sam opis po polsku co latte, a opis na opakowaniu po ang zupełnie inny - nawet czas trzymania się nie zgadza :) 

No a teraz EMPIK:



7. Zakładka do książki z lampką. Ot, taki gadżet, ale o dziwo spełnia swoją rolę całkiem ok. Mi się do książek nie przyda, ale już ja dla niej znajdę inne zastosowanie ;) 4,20 zł.

8. Komplet czarno-białych pocztówek. Posłuża do postcrossingu - jak już do niego wrócę, bo jakoś zebrać się nie mogę. 10 sztuk za 1,5zł.


9. Foremki na czekoladki. Takie małe i słodkie i... przecież ja lecę na wszystko co silikonowe ;) W Empiku jest przecena -50% na kolekcję "Czekoladowy raj", więc kosztowała tylko 3,45 zł.

10. Trzepaczka - no co, jeszcze takiej silikonowej nie miałam ;) 6,45 zł. 

11. Foremki na czekoladki w formie łyżeczek. Genialnia nadadzą się do deserów, wypróbuję w niedzielę :) Chciałam je już dawno, ale na szczęście się powstrzymałam i kupiłam połowę taniej - 4,95 zł. 

No i koniec prezentów ode mnie dla mnie ;) A nie, skłamałabym. Bo sobie kupiłam jeszcze książkę, tadam!


12. Gramatyka Języka Polskiego. Pora sobie przypomniec pewne zasady, bo niestety z głowy niektóre rzeczy już wyleciały. Mam problem z odpowiednim budowaniem zdań i interpunkcją, co pewnie widać ;) Człowiek całe życie powinien się douczać, więc jak widzicie na blogu jakieś błędy językowe, stylistyczne czy ortograficzne (chociaż mam nadzieję, że tych ostatnich nie ma:P), to śmiało mnie poprawiajcie. Książeczka za 3,99 zł :)

Kino 13 zł, lody 6 zł, sajgonki 10 zł, zakupy 71 zł - NAJLEPIEJ wydane 100 zł! ;) 

sobota, 8 marca 2014

Super Cena na do widzenia - Rossmanowskie CND (CDN?)

Pewnie kilka razy przewinął się ten skrót przez mojego bloga (chociaż sama nie wiem, która wersja jest poprawna), ale już tłumaczę o co chodzi. 
Super Cena na dowidzenia to akcja Rossmana, w której można upolować kosmetyki za śmieszną cenę, zwykle ok. 50% taniej. Drogeria obniża ceny w dwóch przypadkach: zmiana opakowania lub całkowite wycofanie produktu ze sprzedaży. Jakoś przecież muszą robić miejsce na nowości :)

CND można poznać po zielonych plakietkach, o takich:


Ból jest taki, że oficjalnie nigdzie nie jest podane, które produty są objęte tą obniżką, po prostu trzeba na nie trafić. Albo czytać wątek Rossmaniaczek na wizażu :D No i czasem zdarza się niemiła sytuacja: w jednym Ross cena obiżona, a w drugim normalna... Trzeba także pamiętać, że obniżka jest do wyczerpania zapasów - chodliwe kosmetyki znikają w ekspresowym tempie.

Dzięki Super Cenie na do widzenia mam zapas balsamów, np. masło Synergen normalna cena ok. 10 zł kupiłam za 3,69 zł! Z datą wszystko ok :)

Oki, post miał być dzisiaj i nawet zdążyłam :) Jeśli macie jakieś pytania, to śmiało - postaram się odpowiedzieć. W mojej głowie ciągle siedzą szybkie posty o CND na FB, ale wybaczcie - ostatnio nie ogarniam troszkę. Od wtorku się WSZYSTKO zmieni, obiecuję:D 

piątek, 7 marca 2014

Znowu zakupy, nie bijcie! ;)

Poszłam do sklepu po przysłowiowe bułki, a skończyło się... no wiecie jak. Chwilę przed zakupami odwiedził mnie jeszcze kurier z zamówieniem od Kuchnie Świata, więc dzisiejszy dzień uważam za udany! :) Ooo jeszcze się tylko pochwalę, że dostaliśmy od P. mamy swojską wędzoną szynkę - w całym domu nią pachnie :D

Ok, na początek leci zamówienie:

1. Listki Nori Gold - a co tam, z green (najslabszych jakościowo) rzuciłam się na gold - zobaczymy czy faktycznie jest różnica w smaku.

2. Chipsy krabowe - uwielbiam! Swego czasu często chodziłam do chińskiej restauracji i ZAWSZE, ale to ZAWSZE musiałam je zjeść. Mam nadzieję, że wyjdą takie same jak tam :)

3. Ryż do sushi - ryż jak ryż, klei się:D

4. Imbir marynowany - imbir kocham pod każdą postacią (chociaż rzadko jadam, sama nie wiem czemu).

5. Czarny sezam - nie wiem czym się on różni od normalnego, ale ładniej wygląda  ;)

Za całe zamowienie razem z przesyłką zapłaciłam 65 zł, czyli troszkę więcej niż jakbym kupiła taką ilość nori w stacjonarnym sklepie. Jestem mega zadowolona :) I nieskromnie powiem, że to sushi mi nawet dobrze wychodzi. Doskonale się w mini-makach, bo w sumie te najbardziej lubię, ale mam teraz zamiar poeksperymentować :)

Zaszłam też do Rossmana, bo:

  • do każdego zakupu dostaje się kod upoważniający do zniżki na perfumy -40%
  • dziewczyny na forum pisały, że dużo nowych CDN (jutro zrobię szybki wpis o co z nimi chodzi)


6. Chusteczki wybielające - w kwestii prania to ciulowa ze mnie pani domu, nie mam zielonego pojęcia czemu wszystko mi szarzeje... a kombinuję jak mogę. Zobaczymy co mi pomogą te chusteczki :) 5,99 zł/20 sztuk.

7. Dezodorant Garnier Mineral UltraDry za 4,19 w CDN, no jak mogłam nie wziąć? ;)

8. Sonda do malowania paznokci Wibo Celebrity Nails - haha, też się możecie pośmiać, bo... ja... ja... ja nawet nie potrafię równo malować paznokci, a co dopiero szlaczki robić ;) Kosztowała 8,49 zł, a tu możecie sobie ją lepiej zobaczyć:


No i na konie zakupy z Biedronki:


9.,10.,11. Słomki, mieszadełka do drinków i rozkładane owocki - lubię takie badziewka, w tym sezonie mam zamiar poeksperymentować z drinkami (może bezalkoholowymi...) więc na pewno się nie zmarnują. 1,19 zł/szt.

12. Naklejki indeksujące - ciii, ciii... oj mam za mało, no! 1,49 zł.

13. Jajka Milka Loffel Ei - jak tylko przeczytałam, że są w Biedronce, to od razu sobie zażyczyłam na Dzień Kobiet ;) Zaraz idę je pałaszować, om nom nom! 9.99 zł.

Ja wiem, że publikując kolejne posty o zakupach tylko się pogrążam, ale... jestem tylko kobietą:D

czwartek, 6 marca 2014

Posiłki do pracy - szybko i wygodnie :)

Jako rasowa kura domowa dbam, żeby mój kogucik miał co jeść w pracy. Jest to dość trudne, bo pracuje na bardzo dziwne zmiany, czasem osiem, a czasem dwanaście godzin (+ 2h dziennie na dojazd). A czasem ma nocki. Jadłospis układamy głównie pod P grafik i jego bardzo mięsne preferencje ;) 

Przechodziliśmy już fazę kanapkową, ale po kilku latach wypracowaliśmy sobie nawyk jadania mniej więcej pięciu pełnowartościowych posiłków dziennie. P. większość z nich zabiera ze sobą do pracy, niestety wspólnie jadamy bardzo rzadko... ale się staramy :)

No dobra, pora na zdjęcia, tadam! 


I ZESTAW
  • pomarańcza
  • 4 tosty z serem, wędliną i pomidorami w ziołach
  • chrupanko - ogórek, kabanosy i papryka

II ZESTAW 
  • sałatka z jajkiem, kurczakiem i oliwkami
  • kefir 400ml
  • marchewka do chrupania

III ZESTAW


  • 4 tosty z serem, wędliną i pomidorami w ziołach
  • banan
  • lizak czekoladowy ze Spidermanem:D
  • kurczak w sosie słodko-kwaśnym z ryżem

  • IV ZESTAW
    • chrupanko - marchewka, kilka orzechów, chipsy bananowe
    • pierogi z mięsem 
    • serek wiejski

    V ZESTAW:
    • sałatka z jajkiem i kurczakiem
    • udko z kurczaka z fasolką z woka (PRZEPIS)


    VI ZESTAW 
    • kurczak słodko-kwaśny z ryżem
    • chrupanko - kabanosy, ogórek, papryka


    VII ZESTAW
    • sałatka (mix sałat + kurczak)
    • Gastraczio ("przepis")
    • marchewka do chrupania
    Posiłki strasznie nierownomierne, bo dopasowane do godzin, w których P. pracuje. Czasem zdąży zjeść obiad w domu, czasem wraca na kolacje, a czasem przesypia śniadanie. Nie jest łatwo zgrać to wszystko razem, ale dajemy radę :) 

    Jedzonko zawszę pakuję w pojemniki Curvera z taką elastyczną pokrywką. Chyba najlepsze z jakimi miałam styczność - w 95% niezawodne, tylko w sytaucji jak nałożę za dużo czasem przecieknie sos. Dostępne są w 3 rozmiarach, kiedyś były w Biedronce, ale można je dostać na pewno w Realu. Cena za pojemnik to ok. 2 zł - pakowane są po kilka sztuk :)

    Wbrew pozorom przygotowanie wcale nie trwa długo, trzeba sobie tylko wyrobić nawyk i dobrze zaplanować zakupy :)

    Czasem oczywiście grzeszymy i wpadnie jakaś babeczka, coś w stylu takich słodkości, jak TUTAJ ;), święci nie jesteśmy.

    Po wczorajszej zakupoholiczce trochę się tym postem zrekompensowałam, nie?:)