wtorek, 29 kwietnia 2014

-49% w Rossmanie cz. II - nie poszalałam ;)

Jak się pewnie domyślacie, niczego nie potrzebowałam. Uważam jednak, że takie akcje to doskonały sposób na wyprobowanie kosmetyków, na które w cenie regularnej nawet bym nie spojrzała. No dobra, cienie Miss Sporty już miałam i... prawie zużyłam, więc kupiłam bez żadnych wyrzutów sumienia. 

O taką ładną trójeczkę kupiłam:


1. Lovely, cień do oczu w kredce nr 2. 3,92 zł/2g



Forma i kolor wydają się być idealne. Cień nakłada się bardzo wygodnie i łatwo można zwiększać intensywność koloru. Kolor dla mnie w sam raz - połyskujący ciemnozłoty brąz. Jest tylko jedno ale, które w zasadzie go dyskwalifikuje - słabiutka trwałość. Próbowałam też z bazą Virtual i po 4 godzinach śladu po nim nie było... A wcześniej zrolował się w załamaniach, a nie mam jakoś przesadnie tłustych powiek. Przyda się na szybkie makijaże na "wyjście po bułki do sklepu" ;)

2. Max Factor Kohl Pencil 090 Natural Glaze 15,30zł 



Po prostu klasyk, internety o nim piszą same dobre rzeczy, więc grzech nie wypróbować za taką cenę ;) Fajny kolorek z rózowymi tonami, trzyma się znośnie - podoba mi się :)

3. Miss sporty Studio Colour Smoky Eye Shadows 407 Luxury Smoky 



W swojej kolekcji posiadam jeszcze brązy i używam na przemian z tym praktycznie codziennie - moje ulubione. Połączenie szarości z żółcią jest genialne wg mnie, kolory fajnie się ze sobą blendują - po prostu lubię :) Pigmentacja nie jest szałowa, powiedziałabym nawet, że mocno średnia, ale z bazą trzymają się cały dzień w niezmienionym stanie. Ot, w sam raz na całodzienny delikatny makijaż. 

No i wszystko. Chciałam jeszcze Maybelline Tatoo ten jasny brąz (złoto?), ale nie było - los tak chciał :D

A Wy szalałyście? 

niedziela, 27 kwietnia 2014

Co Huszi kupiła #4

Pewnie jak czytacie regularnie tego bloga, to myślicie, że ja żyję tylko zakupami ;) Ale co tam, znowu się pochwalę swoimi zdobyczami:

BIEDRONKA

1. Kolorowe talerze (spodziewajcie się ich jako tło), mają naprawdę milutkie kolory i cieszą oko - 2,99zł/szt.

2. Mata bambusowa na stół - potrzebowałam jakiegoś urozmaicenia na stole w kuchni - 2,59 zł/sztukę

3. Klamerki do bielizny silikonowe 18 sztuk. Niby mam klamerki, ale z taką ilością już nie będę musiała kombinować jak koń pod górkę i przyczepiać po dwie skarpetki na jedną ;) 3,99 zł


Ooo, a tu mamy promocje na zupki chińskie -20% 

4. Culineo Złoty smok o smaku krewetek i kurczaka po tajsku... Hmmm, wiem że niezdrowe, ale czasem potrzebuję szybkiego obiadu i mi potrzebny taki makaron :D Po przecenie kosztowały 0,63 zł/sztukę. O ile się nie mylę są produkowane przez Vifona, tylko mają mniejszą gramaturę. 

5. Knorr Nudle Ser w ziołach - smak studiów... a że bardzo miło wspominam, to czasem sobie pozwolę (góra raz na dwa miesiące:D) 


Aktualnie mam fazę na swoją zieleninę, więc nasion nie mogło zabraknąć ;)

6. Szczypiorek - 0,69 zł
7. Mieszanka delikatna na kiełki - 1,89 zł (lucerna i rzodkiewka)
8. Rzeżucha (jedno opakowanie w tym roku już zjadłam:D) 0,99 zł (ROSSMAN)

PEPCO


W Pepco wyprzedają pierdółki ogrodnicze :D

9. Malutka, kolorowa doniczka - 2,99 zł. Posiałam w niej już szczypiorek ;)
10. Nawilżacze do doniczek w kształcie żółwika - 1,49 zł/sztukę - z moją pamięcią, to rozwiązanie idealne.



11. Klipsy do storczyka w kształcie motylków - 1,49zł/2 szt. Storczyków nie mam, ale kupiłam dla mamy - też lubi takie gadżety. 


12. Samoprzylepne podkładki antypoślizgowe do mebli. Rzecz, która w naszym domu zapewnie spokój ducha P. - WSZYSTKO musi być podklejone ;) 4,99 za komplet :)

13. Karteczki samoprzylepne (Biedronka) - niebieskich jeszcze nie miałam! 1,29 zł. 

ROSSMAN


14. Miss Sporty, Ohh! Tan so fone Bronzing Powder dla blondynek - no musiałam coś jeszcze upolować w promocji, noo;/ Jak sprawdziłam opinie na KWC, to się załamałam, ale po kilku użyciach bardzo się polubiliśmy. Delikatny efekt, a ta jaśniejsza część może służyć za rozświetlacz. U mnie wczoraj trzymał się przez ok. 5h, więc ma wielkiego plusa. 7,38 zł. 

15. Rival de loop truskawka i wanilia - znowu po sprawdzeniu opinii troszkę się podłamałam, ale o dziwo nie zrobiła mi masakry na twarzy. Nawet mi się spodobała i nic mnie nie piekło (inne z RdL piekły) - boooski zapach. 0,99 zł/2 saszetki 


A na koniec jeden  z prezentów od zajączka, z którego się mega ucieszyłam:


16. Młynek do ziół :D Już nie mogę się doczekać, kiedy będę mogła szatkować moją bazylię (a dopiero co mi wzeszła) 

Ok, koniec. Nie przepraszam, nie obiecuję poprawy. 

A teraz pytanko: macie ochotę na cykl o organizacji czasu kury domowej? Coś w stylu jak zrobić, ale się nie narobić :D 

P S Czy widać po zdjęciach, że zaczęłam się lubić z aparatem? ;) A czasem uda mi się nawet trafić na odpowiednie światło:D

sobota, 26 kwietnia 2014

Sałata z Biedronki - 3w1

Chyba już do reszty zgłupiałam pisząc post o sałacie, ale jak już zrobiłam zdjęcia, to niech będzie :D Jakiś czas temu Biedronka do swojej oferty wprowadziła sałatę w doniczce. Pomysł wydał mi się naprawdę genialny, a jak się okazało, że w jednej doniczce są trzy rodzaje sałaty, to już w ogóle byłam zachwycona.

Tak to wygląda:


Rzucające się w oczy "jestem z Polski" faktycznie zachęciło mnie do zakupu ;)



Jak widać, mamy tu odmiany sałaty bardzo miłe dla oka i idealnie wyglądające, kiedy wystają z pysznej bułeczki ;) Sałatę kupuję rzadko, bo nigdy nie zdążaliśmy zjeść całej główki i się marnowała, a ja nie lubię wyrzucać jedzenia. Ta teoretycznie była strzałem w 10, bo:
1) mało jej 
2) jest w doniczce i dłużej zdatna do spożycia 
3) ładna jest

Producent zaleca dwa rodzaje przechowywania: jeden to w doniczce i podlewanie, a drugi to oberwanie listków i trzymanie w lodówce. Wypróbowałam oba. Na moje nieszczęście na doniczkę zaświeciło pierwsze wiosenne słońce i po dwóch dniach (mimo podlewania) po prostu zwiędła. Drugim razem oberwałam i schowałam do lodówki - wtedy wykorzystaliśmy ją do ostatniego listka :)

Sałata 3 rodzaje wydaje się być dla nas idealna, no ale... cena. Za tę małą doniczkę musimy zapłacić 2,99, a ilościowo jest jej zdecydowanie mniej niż główka masłowej, która jest tańsza (a sezon się jeszcze nie zaczął). A w realu spokojnie mogę kupić tę bardziej ozdobną też w niższej cenie i w większej ilości... Ekonomia wygrywa. 

Pomysł producenta fajny, ale jednak dla mnie trochę za droga. Chociaż jak będę potrzebowała sałaty do dekoracji, to pewnie się na nią skuszę :)

Aż się sama z siebie śmieję, że prawie esej o sałacie napisałam :D A wy jak tam stoicie z sałatą? :D

P S W planach mam posianie sałaty na balkonie, ma ktoś jakieś doświadczenia związene z tym tematem?:> 

piątek, 25 kwietnia 2014

Lasagne Bolonese z Biedronki

Przeglądałam wczoraj statystyki bloga i mega zdziwiło mnie to, że 54% odwiedzających to mężczyźni ;) Hallo, czy na pokładzie są koguty domowe? ;) A drugim spostrzeżeniem jest to, czego na blogu szukacie. Najczęściej są to recenzje produktów spożywczych, pora więc do nich wrócić.

Dzisiaj będzie o lasagne z Biedronki. Kiedyś pisałam o lasagne z zamrażarek (KLIK!), a dzisiaj będzie o kilogramowej lasagne z lodówki. I ciężko mi o tym pisać, bo z prawdziwą lasagne ani jedna ani druga za wiele wspólnego nie ma. A jak jeszcze powiem, że to potrawa popisowa mojego P. - to te biedronkowe mogą się... schować :D

No ale człowiek nie robot, czasem po prostu nie ma czasu na gotowanie i chciał nie chciał trzeba kupić gotowca. No i kupiłam lasagne:


Na opakowaniu wygląda całkiem nieźle, 4 porcje to dwa obiady - są pomidorki, czosnek jest i natka - mniam! Popatrzmy na skład:



24% mięsa to nie tak źle, problem w tym, że niewiadomo jakie to mięso, bo w smaku było baaaardzo słabo wyczywalne. Na końcu mamy trochę śmieci, ale mogło być zdecydowanie gorzej. Do przygotowania użyłam piekarnika, lasagne posiedziała sobie 30 minutek "na piątce".



Lasagne wygląda całkiem nieźle, i nawet ten ser taki serowaty się wydaje ;)


A po wyjęciu prezentuje się tak ;)



No i przechodzimy do sedna, czyli moje wrażenia. 
W smaku niestety mocno średnia. Makaron to jakiś twardy ulepek, którego smak przebijał się nawet przez pomidory. Jak już wspomniałam, mięsa praktycznie nie czuć, ani w smaku ani w konsystencji. Jedyne co mnie pozytywnie zaskoczyło to sos beszamelowy, który uwielbiam, a i tu był wyczuwalny i całkiem smaczny :) Naprawdę jestem osobą mało wybredną, ale ta lasagne zupełnie mi nie podeszła. P. też odrobinę marudził. Dla małogłodnego rzeczywiście wystarczy przewidziana porcja, podejrzewam że bardzogłodny zadowoli się połową opakowania ;) 

Także tego, nie polecam - wg mnie smaczniejsza jest ta z zamrażarki, ale też niczego nie urywa ;) Dalej szukam gotowych i smacznych dań na dzień lenia ;) Bo frytek to już nikt u mnie nie zje <foch> 

cena: 11,99/1kg

Miałyście styczność z tą lasagne? A może polecacie jakieś inne danie na szybko i leniwie?

czwartek, 24 kwietnia 2014

Co Huszi kupiła #3 - cholerne -49% w Rossmanie

Długo walczyłam ze sobą i tą promocją, ale zwyciężyła ciekawość. I serio, naprawdę kończy mi się podkład ;) Dziś jest trzeci dzień promocji, ale w moim Rossmanie wszystkie szafy pełne - uwielbiam mój koniec świata w wielkim mieście Szczecin :D Co prawda z zakupów jestem średnio zadowolona, ale... mam już swoje pewniaki na następną promocję ;) 

Moje skromne dzisiejsze zakupy:


1. Manhattan Clearface natural mat make up - numerek 75 beige. Aktualnie jest w CND za 12,49 zł i miałam cichą nadzieję, że obejmie go -49%, ale jednak nie. I może właśnie z tego powodu jestem do niego dość sceptycznie nastawiona, kolor w drogerii też wydawał się być jaśniejszy, ehhh. Mam nadzieję, że to trudne początki wielkiej miłości, a kolor na lato będzie całkiem ok. 



2. Wibo, Róż z jedwabiem i wit. E nr 11(5,19 zł/6,5g). Właściwie to potrzebowałam bronzera, ale zdecydowałam się na jasnoceglasty róż (na zdjęciu przekłamany kolor, w rzeczywistości jest ciemniejszy) - opinie na KWC dość rozbieżne, zobaczymy, czy się u mnie sprawdzi :) Właśnie, polecicie mi może jakiś bronzer do modelowania twarzy dla osoby mało wprawionej? :> 


3. Rimmel, StayMatte puder 003 Peach Glow (13,25/14g) Klasyk, wszędzie polecany must have. Bardziej cenię sobie sypkie pudry (czaję się na bambusowy), ale skoro internety polecają, to trzeba wypróbować. Kolor dość jasny, może stonuje mi trochę ten podkład Manhattana. 



No i to by było tyle ;) 

A, jeszcze kupiłam P. antyperspirant w sztyfcie (CND 5,09zł/50ml) Fa, żeby mu smutno nie było ;)


A Wy poszalałyście? :)

środa, 23 kwietnia 2014

Uff, już po świętach :)

Przeżyłam to, a właściwie przeżyliśmy :) Wnioski? NIGDY więcej tyle jedzenia. Po prostu nienawidzę widoku marnowanego jedzenia ;) No ale oprócz jedzenia wszystko było super!

Krótki przegląd świąt w zdjęciach - raczej mało typowych:D


1. Rummikub - genialna gra, przy ktorej można spędzić długie godziny i słuchać przekleństw pod nosem mojego ojca, że nie może uzbierać 30 :D A ten brud, to oczywiście czekolada - no bo jak to w święta nie jeść? :>


2. Wycieczka krajoznawcza po okolicy - Pałac w Dreżewie. Byłam tam kilka razy, ale za każdym robi wrażenie. Wydaje się być kompletną ruiną, ale ktoś zaczyna tam coś robić, uff.


3. Niechorze - byli, zobaczyli ten kawałeczek plaży i wrócili do domu ;) Zatęskniłam za 40 kilometrowymi spacerami brzegiem morza...

Działo się oczywiście dużo więcej, ale nie mam w zwyczaju latać z aparatem. Pamiątki dla pokoleń nie będzie, ale co się naoglądałam i przeżyłam to moje ;) Byliśmy jeszcze np. na daaaawno wyekploatowanej żwirowni - piękne miejsce!

P S Zupełnie nieświadomie zawaliłam światopogląd dziecka, które uwierzyło w zajączka... Mało delikatnie, no ale cóż... ciocia została mistrzynią przypału 2014 ;)

P S 2 Biję się z myślami "pójść czy nie pójść do Rossmana" - znacie może jakiś wypasiony korektor pod oczy albo naprawdę fajny podkład podobny działaniem do niebieskiego BB Eveline?

piątek, 18 kwietnia 2014

Oszukane Mazurki Wielkanocne

Świąt zupełnie nie czuję. I jakoś nie szczególnie nie staram się ich poczuć, ot wyjazd do rodzinki ;) W sumie to się dopiero dzisiaj dopytywałam, co mogę przygotować - starszyzna oczywiście powiedziała, że nasza obecność wystarczy. Jakoś sobie nie wyobrażam przyjechać na gotowe, więc wpadłam na genialny pomysł zerwania z tradycyjną kuchnią i wymyślłam, że zrobię sushi. Rodzince się pomysł spodobał ;) 

Potem sobie ubzdurałam mazurka wielkanocnego. NIGDY nie jadłam, nikt z rodziny nie robił, więc nawet nie mam pojęcia jak smakuje. Poszperałam w necie i kurczę, zwykłe kruche ciasto z masą -jakoś nie zrobiło na mnie wrażenia. Za to cholernie ładnie wyglądało ;) 

Wpadłam więc na kolejny genialny pomysł i... stwierdziłam, że zrobię takie oszukane ;) Zamiast bawić się w pieczenie ciasta kupiłam wafle i przełożyłam je masą krówkową - wyszły oczywiście pieruńsko słodkie, no ale co tam. Bazę pod dekoracje miałam i... spełniłam się artystycznie :) 



A jutro się będę spełniać artstycznie robiąc sushi :D

Życzeń składać nie będę, bo sama ich nie lubię! Także tego: ŚWIĘTEGO SPOKOJU! ;)

czwartek, 17 kwietnia 2014

"Wiem, co kupuję!" - kolejny poradnik Kasi Bosackiej

A dokładniej to "Wiem, co kupuję! Poradnik konsumenta czyli na co zwracać uwagę, robiąc codzienne zakupy".


Książka podzielona jest na 36 kilkustronicowych rodziałów, a każdy z nich dotyczy innych produktów, np. sprzętu AGD czy dżinsów. O, tutaj macie spis treści:


Uważam się za świadomą konsumentkę (pomińmy wpadkę z cukrem:D) i szczerze zaciekawiła mnie możliwość zrecenzowania akurat tego poradnika. Pewnie już kiedyś wspominałam, że nie należę do fanek Kasi* - taka forma przekazywania informacji mi po prostu nie leży. 

Jak tylko dostałam poradnik w swoje ręce, to przeleciałam wzrokiem po spisie treści i zaczęłam od tego, co mnie aktualnie interesowało. Padło na odzież używaną i papier toaletowy :D Pierwszą część czytałam z zaciekawieniem, tak druga mnie trochę znudziła - serio, nijak się miała do moich doświadczeń. Póżniej przeglądałam kolejne i ciekawość mieszała mi się z irytacją. Pewne elementy rzeczywiście są fajnie i przystępnie opisane, ale niektóre są tendencyjne. No popatrzcie na to:


Posiadam maskarę, którą kupiłam za ok. 5 zł w promocji (cena regularna to ok. 10 zł) i jakoś nie robi ze mnie maszkary, wręcz przeciwnie - dzielnie mnie upiększa nieprzerwanie od kilku miesięcy.


Ok, w tekście jest wyjaśnione działanie poszczególnych produktów, ale takie podsumowanie jest dla mnie trochę mylące. W hipermarketach tak samo możemy kupić dobry produkt jak i w aptece słaby. Kryształu nie testowałam, ale po opiniach innych wiem, że sprawdza się u bardzo małej grupy konsumentów - nie umieścilabym go w takim ogólniku.

Na plus zdecydowanie są wyjaśnienia większości piktogramów, z którymi spotykamy się na co dzień. Znajdują się przy każdym rodziale, w którym być powinny. Większość z nich kojarzę, ale czasem zaglądam do google, żeby się upewnić. Teraz mogę po prostu do tego poradnika.


Kurczę, wyszło trochę krytycznie, ale nic nie poradzę. Kasia Bosacka nie przemawia do mnie ani w formie programu TV, ani w książce. Ciągle miałam wrażenie, że cena jest jedynym wyznacznikiem jakości. Momentami denerwowały mnie sztandarowe eko wstawki. 

Myślę, że ten poradnik przyda się wszystkim tym, którzy dopiero zaczynają przygodę ze świadomymi zakupami. Znajdą tu mnóstwo przydatnych wskazówek - dla mnie większość była oczywistością, ale zdaję sobie sprawę, że nie wszyscy mają takiego świra na punkcie zakupów jak ja:D Ooo, pozytywnie zaskoczyła mnie również forma książki: przyjemna dla oka okładka, a w środku dość minimalistycznie. No i brawa za to, że książka nie jest wydrukowana na papierze kredowym! ;) 

Cena książki to zaledwie 24,90zł. I tutaj ręczę, że dzięki radom w niej zawartym inwestycja szybko się zwróci - nawet u mnie ;)

*nie rozumiem, dlaczego autorzy zdrabniają swoje imiona. Wg mnie na okładce powinno widnieć Katarzyna. 

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Co Huszi kupiła #2

W zeszłym tygodniu dosłownie dopadła mnie niemoc. Ale w tym tygodniu planów mam masę i nadzieję, że ze wszystkim się wyrobię. Niemoc niemocą, ale zakupów zrobiłam od groma. Zapasów żeli mam na następne pół roku :)

KOSMETYKI
W Rossmanie aktualnie jest wysyp Cen Na do Widzenia (CND) i... nic tylko robić zapasy:D


1. Facelle Pianka do Higieny Intymnej - 150 ml za 2,89 zł. Dziewczyny na wizażu polecają ją do mycia twarzy, pomysł fajny, ale ja wciąż nie jestem przekonana do zapachu. Na pewno się nie zmarnuje.

2. Wibo, WOW sand effect - kosztował chyba 3,59 zł. Zawsze podobał mi się efekt piasku na zdjęciach paznokci, więc chciałam wypróbować na sobie. I powiem tak: szału nie ma, ciężko się zmywa, u mnie poodpryskiwał już na drugi dzień. Pewnie kiedyś go jeszcze nałożę, ale następnych piasków nie kupię.


(jak widać, dokupiłam jeszcze jedną piankę:D)

3. Venus, delikatny żel do higieny intymnej z ekstraktem z aloesu. Duża butla 500 ml z pompką za 3,99 zł. Po prostu zrobiłam zapas ;)

4. Green Pharmacy żel go higieny intymnej z szałwią lekarską - 370 ml za 3,59 zł (chyba). I to kolejny zakup z myślą o myciu twarzy. Coś mi się ostatnio na niej nieciekawie dzieje...


5. Synergen, żel pod prysznic 2,39zł/300 ml. Przyjemny zapach, niska cena - mam nadzieję na zwykłego przeciętniaka :)

6. Luksja Revive żel pod prysznic Pomelo & Kiwi - z myślą o nadchodzącym lecie cudownie orzeżwiający zapach :) 500 ml za 5,99 zł.

7. Real Quality sól do kąpieli - 500g za 2zł. Biedronkowa właśnie mi się kończy, więc promocja jak znalazł.

8. Babydream, krem przeciwsłoneczny z filtrem 50. To też z myślą o lecie i  braku zmarszczek na starość. W śmiesznej cenie 3,79 zł. Trochę śmierdzi alkoholem, ale myślę, że przeżyję.

DOMOWO
W Empiku trafiłam na kolejne wyprzedaże -70% i skusiłam się na co nie co :D


9. Zestaw do czekoladowego fondue za 5,97 zł. Wypróbowane, całkiem fajne :) Muszę tylko poeksperymentować z różnymi czekoladami i owocami :)

10. Kalendarz za zawrotną cenę 1 zł. W środku jest mega kolorowy i przydaje mi się do zapisywania każdego pozytywnego momentu podczas dnia :) Taki motywator. 

11. Foremka na czekoladki w kształcie łyżeczek za 2,97 zł. To już moja druga, bo łyżeczki wszystkim się spodobały, więc trzeba będzie zacząć masową produkcję :)

12. Łopatka do przewracania naleśników w kształcie serduszka - mega przyjemna dla oka i o dziwo bardzo użyteczna - 3,87 zł.

13. Magnesy na lodówkę - czekoladki za 2,97 zł. I tu jestem rozczarowana, bo magnesy są słabiutkie...

WYPRZEDAŻ W BIEDRONCE


14. Szal damski 3zł - fajny materiał, teraz kombinuje do czego on mi będzie pasował ;)

15. Lusterko kosmetyczne z przyssawkami - 5 zł. Przeraziłam się jak pierwszy raz się przejrzałam w powiększeniu razy 5 :)

16. Pasek skórzany za 1 zł. Szczęśliwa wzięłam od razy trzy, ale okazało się, że dwie z nich to wersje dla anorektyczek ;) Ups.


17. Obierak i szczoteczka - od dawna widziałam jak w Biedronce przekładają je z kąta w kąt i nikt ich nie kupuje. Ale siostra kupiła i była zadowolona, więc wzięłam dla siebie i dla mamy. Naprawdę obierak jest mega ostry i wygodny w użyciu :) 3zł/komplet

18. Korektor - ostatni miałam chyba w gimnazjum.. a czasem się nawet przydaje - 3zł.

19. Pokrowiec na ubrania pod łóżko - genialny wynalazek i nigdy tego nie jest za dużo - 3 zł. 

20. Hantle 2kg - no przecież mięśnie się same nie wyrobią :D 14 zł/sztukę. 

Jak widać zaszalałam, ale mam mocne postanowienie poprawy! Do końca miesiąca obiecuję być grzeczna i zakkupy robić tylko i wyłącznie zgodnie z planem :)