poniedziałek, 28 lipca 2014

Biedronkowa wyprzedaż za 5 i 10 zł.

Od jakiegoś czasu Biedronka wyprzedaje rzeczy z magazynów. W zeszłym roku była po prostu jedna akcja, w ramach której można było kupić artykuły przemysłowe w dużo niższych cenach. Teraz zaczęli coś kombinować, na początku 3za3, później rzeczy za 3zł i 5zł, teraz doszli do 10zł. Zawsze byłam na bieżąco z tymi biedronkowymi promocjami, a teraz nawet i ja się gubię :( 

Generalnie wyprzedają przemysłówkę, wina (za 5zł!:D) i kosmetyki. Na wizażowym wątku jest taki szał, że trudno się połapać...

P. okazał mi trochę empatii i zaproponował wspólne zakupy:D No ale nie poszalałam...

 
1. Pędzle a'la Eco Tools. Początkowo były w ofercie za 24,99zł i właśnie wtedy powiedziałam, że za 10 zł to bym je kupiła. Więc kupiłam :D Jakość wykonania uważam za średnią, w dodatku nie wiem po co dołączali ten futerał - pędzle i tak się w nim nie mieszczą. Po kilku zastosowaniach mogę troszkę o nich powiedzieć, licząc od lewej:
  • do brwi. To taki sztywny języczek, mam podobny i używam do nakładania bazy pod cienie - myślę, że ten kiedyś zastąpi aktualnie używany. Powinien się też nadać do nakładania kremowych korektorów na niedoskonałości
  • do różu. Serio? Jak dla mnie do różu, to on za duży jest ;) Ale sprawdza się do nakładania sprasowanego pudru, a właściwie do poprawek. Ot, taki co można wrzucić do torebki. 
  • do cieni. Dla mnie najlepszy z całej czwórki. Fajnie blenduje cienie i jest super do nakładania, jeśli chcemy tylko jeden kolor nakładać. Raz dwa i całe oko pomalowane.
  • kubaki. Troszeczkę za miękki do nakładania sprasowanego pudru, ale do sypkiego powinien się nadać ;)


 2. Portugalskie wino półwytrawne Tova - za całe 5 zł. Nie przepadam za winami, w sumie pijam tylko różowe, ale za taką cenę wzięłam, "żeby w razie W było w domu". Później poczytałam, że jest raczej średnie, więc pewnie wykorzystam je do sosu czy innego mięsa ;)


3. Eveline, Przeciwzmarszczkowy krem nawilżający BB Anti-age 9w1 - 5 zł.  Miałam kiedyś ten sławny niebieski BB i genialnie się u mnie sprawdzał. Ten też daje radę, przetrwał dzisiaj kilka godzin upału i pomógł w zakryciu bomby na środku czoła - chwała mu za to! ;) Nie daje takiego efektu baby face jak poprzednik, ale świetnie wyrównuje koloryt i troszkę matowi.

Kupiłam jeszcze Cydr Dobroński zimowy (5zł za 750ml), ale po pierwsze nie dotrwał do zdjęć, a po drugie nie podszedł mi jego zapach ;) Taki aromat taniego wina - dosłownie za 5zł:D Trochę mnie to zdziwiło, bo piłam już kilka różnych cydrów i żaden takiego nie miał, więc może taka sztuka mi się trafiła ;)

A Wy coś upolowałyście?


niedziela, 27 lipca 2014

Pasta z cieciorki i suszonych pomidorów

Od jakiegoś czasu w lodówce stał słoik napoczętych suszonych pomidorów i nie za bardzo wiedziałam co z nim zrobić. Po prostu nie zapałałam miłością do tego smaku. Puszka gotowanej na parze cieciorki (uwielbiam to słowo!:D) też walała się po mojej skrzyni ze skarbami, więc jak mignął mi gdzieś przepis, to od razu wzięłam się do roboty. 



Przepis jest bajecznie prosty: ugotowaną ciecierzycę i suszone pomidory traktujemy blenderem. Jeśli masa wychodzi za gęsta, to możemy dać tego oleju z pomidorów, albo po prostu wody. Koniec filozofii ;) Moje proporcje: pół puszki cieciorki + 6 suszonych pomidorów.


Ciecierzyca jest dość delikatna w smaku, na pierwszy plan wybijają się oczywiście pomidory. Pasta wyszła całkiem smaczna, ale oczywiście trzeba lubić ten charakterystyczny smak - ja zjadłam z apetytem, ale P. kręcił nosem ;)


Kolejny raz raczej na to połączenie się nie skuszę, ale może podpowiecie mi sposoby na inne pasty? Jajeczna niby taka prosta, ale coś nie mogę utrafić z proporcjami ;)


niedziela, 20 lipca 2014

Biedronkowa akcja "3za3"

Chyba czyszczą magazyny w Biedronkach, bo wczoraj i dziś trwa akcja, w których całkiem fajne produkty możemy kupić za złotówkę. Albo inaczej, możemy je kupić za 1,49 zł, a jak weźmiemy wielokrotność trzech, to wtedy nam się rabatuje i wychodzi złotówka za sztukę.

A to moje łupy, bo jak mogłam nie skorzystać:D



1. Bielenda, masło do ciała Winogrona - 100ml. Jeszcze nie otwierałam, bo mam zapas :)

2. BoboFrut - deserki dla siostrzeńca

3. Vitallis, Gorąca Cytrynka - napój rozgrzewający. Jeśli zaczyna brać mnie jakieś choróbsko, to pierwsze po co sięgam, to fervex i szczerze mówiąc, w większości wypadków mi pomaga. W składzie ma tylko paracetamol(w sensie farmakologicznym), ale myślę że jego sekret tkwi właśnie w rozgrzewaniu. Teraz pokombinuję z tą herbatką + zwykła tabletka przeciwbólowa i efekt powinien być ten sam - tylko, że kilka razy tańszy :)

4. Wawel,  Karmelki nadziewane mleczne i orzechowe. Cukierki zawsze się przydadzą ;)

5. Ultra Pro - środek do czyszczenia pralki. Używałam go niedawno i sprawdził się świetnie. Wzięłam więc zapas - opakowanie wyszło po 50 groszy, bo to dwupaki :)

6. Torebki do pieczenia i torebki do pieczenia ryb. Wygodniejsze od rękawa i dodatkowo mają zapięcie, które przypadło mi do gustu ;) Te do ryb są oczywiście dłuższe. Pakowane po 7 sztuk.

7. LadyCode, lakiery do paznokci. Taaaakie piękne kolory :) I naprawdę bardzo szybko schną, a to dla mnie bardzo ważna cecha. 

8. Czekolada do gotowania - poleży pewnie do świąt, albo straci życie w czekoladowym fondue ;)

Za wszystkie te zakupy zapłaciłam tylko 18 zł ;) 

W tej promocji widziałam jeszcze: ściereczki do butów, skórkę pomarańczową, rodzynki, peelingi Bielendy, i akcesoria typy słomki, znaczniki do drinków, parasolki. 

A tak poza promocją to dorwałam w końcu dzbanek do lemoniady akurat w takim kształcie jaki chciałam:

Kosztował albo 7 albo 8 zł :)

Też lubicie takie promocje? ;)


piątek, 18 lipca 2014

U mamy na imieninach - pomysły na dania/przystawki/sałatki :)

Pod względem imprez, to jestem czarną owcą w rodzinie. Nie kręci mnie to zupełnie, ani organizacja ani goszczenie się u kogoś. Dla mnie powyżej pięciu osób przy stole, to już tłum nie do zniesienia. Święta jestem jeszcze w stanie przeżyć, ale baaaaardzo częste imprezy urodzinowe/imieninowe już nie bardzo... A to jest chyba temat na kolejne zwierzenia kury domowej.

Imieniny u mojej mamy to w zasadzie impreza dwudniowa, bo niestety nie ma już możliwości zmieszczenia ok. 30 ludzi przy jednym stole. A przygotowanie takiej uroczystości to szczerze mówiąc kilka dni porządnego zapieprzu, "bo przecież trzeba wszystko samemu". I trzeba dużo. Pojechałam więc mamie pomóc i przygotować i posprzątać, bo to jest chyba jeszcze bardziej męczące ;) 

Przy okazji porobiłam troszkę fotek (telefonem, więc przepraszam za jakość), może akurat ktoś się zainspiruje robiąc podobną imprezę. 


1. Tort ślimak.
Bardzo łatwy w przygotowaniu i całkiem efektywny. Pieczemy cienki biszkopt (z dodatkiem kakao/czekolady w proszku/cappuccino) na dużej blaszce, tniemy go na 6 cm paski i każdy z nich smarujemy bitą śmietaną. I zawijamy jak ślimak ;) Po przekrojeniu mamy efekt metrowca - czyli pionowo mamy pasek biszkoptu i bitej śmietany. Wierzch też smarujemy bitą śmietaną, a bok tortu to po prostu ciemny biszkopt. Te urocze paski na wierzchu to zasługa mojej łopatki do zdobień ;)


2. Przekąski z ciasta francuskiego. 
Poszalałyśmy troszkę i zrobiłyśmy serduszka z salami, serduszka z czerwoną cebulą i serem, sakiewki z czerwoną cebulą i kminkiem i kilka wiatraczków z czarną oliwką. 


3. Pomidory i ogórki.
Niby nic szczególnego, ale takie ułożenie dodaje atrakcyjności. Ja osobiście nie mam cierpliwości do jakiegokolwiek dekorowania ;)


 4. Sałata z fetą i pomidorkami koktajlowymi.
Też niby tylko zwykła sałatka, ale chciałam zwrócić uwagę na miskę z Ikea. Na początku raczej mi się nie podobała, że taka wielka i toporna. Ale trzeba jej przyznać, że dzięki swojemu kształtowi zajmuje bardzo mało miejsca na stole, bo spokojnie można pod nią ustawić jakiś półmisek.
5. Krakersiki z pastami
Bardzo prosta przekąska, która zrobiła furorę wśród gości. W Biedronce są właśnie takie małe krakersy 60 sztuk kosztuje koło 4zł, do tego pasta jajeczna, guacamole, i twarożki smakowe i mamy full malutkich kanapeczek. Tanie, proste i ładne - czego można chcieć więcej?


6. Kulki twarogowe.
Też bardzo proste w przygotowaniu i fajnie wyglądające na talerzu. Twaróg mielimy, dodajemy do niego ostrą paprykę, troszkę soli i pieprzu do smaku i formujemy kulki. Cała zabawa zaczyna się w przyozdobieniu. My wykorzystałyśmy szczypiorek, łososia, pokrojone czarne oliwki (goście stwierdzili, że to mundialowe piłki) i cebulkę prażoną.Przystawką o tyle fajna, że możemy wykorzystać pozostałości po innych potrawach.


7. Tatar.
Specjalność mojej mamy. Niby też całkiem prosta potrawa, ale dzięki takiej dekoracji trudno się na taką kuleczkę nie skusić. Pomysł wycięcia cebuli na kształt kwiatka - genialny! I jeszcze to żółtko ;)


 A tu rzut na cały stół z większością zimnych dań. Oprócz tych powyższych są jeszcze koreczki śledziowe, sałatka gyros, pieczony schab i karkówka, wędliny, gotowany boczek i mięsny keks (pieczony w blaszcze od babki). Do tego oczywiście kilka dań na ciepło: kurczak, de volaille, pieczony pstrąg, kotlety schabowe... I jak tu schudnąć?

PS Szklanki do napojów udekorowałyśmy kolorowym cukrem - szczerze, to mi się to mega z PRLem kojarzyło i przekonana do tego pomysłu nie byłam, ale gościom się podobało ;)

U Was w rodzinach też tak hucznie obchodzi się każde imieniny? :)



 



czwartek, 17 lipca 2014

Brait - nowe kostki do WC ;)

Zastanawiałam się jak ugryźć ten temat ;) Bo to było tak: jakiś czas temu zauważyłam, że w WC porobiły mi się zacieki właśnie od kostki. Niczym cholerstwa nie jestem w stanie ruszyć - po prostu zmatowiły powierzchnię :/ I właśnie w dzień, w którym walczyłam z zaciekami dostałam e-mail o możliwości przetestowania nowych kostek od Brait. P. nazwał mnie królową sedesu, ale kurczę, w końcu dbałość o WC wchodzi w zakres działalności kury domowej, nie? :D


Od producenta:
Brait Hygiene&Fresh
Kostka toaletowa została oparta na unikalnej, dwufazowej recepturze, dzięki której środek skutecznie czyści toaletę oraz usuwa wszelkie zabrudzenia. Dodatkowo zastosowane formuły zapobiegają gromadzeniu się kamienia i osadów oraz eliminują nieprzyjemne zapachy. To, czym nowa kostka Brait wyróżnia się na rynku to, obok innowacyjnego składu, oryginalny kształt, który zapewnia stopniowe uwalnianie świeżych kompozycji zapachowych oraz jeszcze skuteczniejsze działanie dezynfekujące samej kostki.

Kostka toaletowa Brait Hygiene&Fresh dostępna jest w trzech wariantach – Flowers, Pine i Oceanic. 

Moja opinia:
Pierwsze co mi się w nich spodobał, to kształt i fajne zestawienia kolorów. Wiem, że dla większości to nie ma zupełnie znaczenia w przypadku kostek do WC, ale ja lubię wszystko co cieszy oko. I jeśli mam do wyboru coś nijakiego i coś kolorowego, to wybieram kolorowe. Jeśli chodzi o działanie, to jestem zadowolona (przede wszystkim dlatego, że nie zostawia zacieków:D). Kostki bardzo intensywnie pachną, zapach czuć przy każdym otworzeniu toalety - też bardzo przydatna cecha ;) Generalnie spełniają swoje zadanie, a jedyne do czego mogę się doczepić to słabe pienienie - ale to chyba nie ma większego wpływu na działanie.  

Co sądzicie o takich przyziemnych tematach? Chcecie poczytać moje opinie o innej chemii gospodarczej? O organicznej pisać nie będę bo to moja studencka trauma :)

środa, 16 lipca 2014

Co Huszi kupiła/dostała #9

Ostatnio miałam życiowy nieogar. Mnóstwo niespodziewanych sytuacji, kompletny brak jakiegokolwiek planu i do tego wszystkiego choroba. Moja i P., czyli armagedon. Ale coś tam się jednak w międzyczasie działo i do domku trafiały kolejne gałązki ;)


1. Pilnik do stóp Fuss Wohl - Rossman ok. 55 zł. Pewnego dnia spojrzałam na swoje stopy i stwierdziłam, że MUSZĘ koniecznie coś z nimi zrobić. Akurat przeglądałam gazetkę Rossmana i pobiegłam kupić. Po kilku użyciach jestem bardzo zadowolona :) Chociaż cebula mnie zabolała, jak po tygodniu zobaczyłam, że w Biedronce są po 20zł... Pocieszam się tym, że w tym mam wymienne rolki ;)


2. Silikonowa foremka na lodowe lizaki - Biedronka, 4,99zł. Podobały mi się od samego początku, chociaż nie jestem przekonana co do jej funkcjonalności. Coś się wykombinuje :)


3. Philips depilator Satinelle - Biedronka 35,99zł. Doczekałam się przeceny :D Chciałam kupić już wcześniej, ale szkoda mi było 60zł, w razie jakby taka forma depilacji mi nie podeszła. Jak mi się spodoba, to zainwestuję w lepszy model.


 4. Wiatrak, Castorama 39.99zł. Od pięciu lat go planowaliśmy, za każdym razem kiedy narzekaliśmy na duchotę w mieszkaniu. Spontan w casto zawsze jest dobry:D


5. Zestaw do czekoladowego fondue - to akurat nasz kolejny prezent imieninowy :) Nawet rodzina nie chce,  żebyśmy schudli:D Mega mi się podoba, jutro lecę po winogrona i będę próbować :D


Jakiś czas temu dostałam bon do empik.com i musiałam go jakoś wykorzystać. Nie lubię kupować książek dla siebie, P. te co chciał już ma, więc padło na gadżety.

6. Sztućce na palce - jeszcze nie próbowałam ich używać, boję się:D

7. Ogrzewacz rąk w kształcie pistoletu - w sam raz dla chłopa.

8. Piersiówka - bo czasem nie ma innego wyjścia jak się napić:D

I to by było chyba tyle :) Macie jakieś rady dla początkującej użytkowniczki depilatora? :>


niedziela, 6 lipca 2014

Czerwcowe denko

Uwielbiam ten moment, kiedy opróżniam reklamówkę z pustymi opakowaniami. Lubię kupować kosmetyki, lubię je zużywać, ale jak piszę denkowe posty to uświadamiam sobie, że jednak coś dla tej mojej skóry robię i może na starość nie będzie tak źle wyglądać :) Chociaż z drugiej strony nie mam nic do moich zmarszczek od śmiechu :)

W czerwcu trochę zużyłam, kupiłam raczej mało, więc trochę szuflady z zapasami się opróżniły :)


1. Welness&Beauty Bodylioton Lemongrass & Bambus - bardzo fajne mleczko, szybko się wchłaniało i miało cudownie orzeźwiający zapach.

2. Ziaja, Tonik ogórkowy. Przyznam szczerze, że dość długo go męczyłam. Przyzwyczaiłam się chyba do płynów micelarnych i jakoś mi nie podchodził. 

3. Colgate - ot, zwyklutka pasta do zębów. Ciągle się zbieram do kupienia lepszej, ale jakoś nie mogę się ogarnąć. 

4. Isana, olejek pod prysznic Melon i Gruszka. Spodobał mi się zapach, więc się skusiłam. Niestety, jak dla mnie jest za mało wydajny, bo słabo się pieni. Jeśli skuszę się jeszcze kiedyś na żele Isany, to tylko dla zapachu.

5. Wibo, wysuszacz do lakieru. PORAŻKA. Począwszy od sposobu aplikacji, a skończywszy na działaniu. Na opakowaniu jest napisane, żeby omijać skórki, ale niestety dzięki aplikatorowi nie tylko skórki, ale całe palce były w oleistej mazi. Szybszego wysychania lakieru też niestety nie zauważyłam.

6. Lady Speed Stick Stainguard - LSS to moje ulubione sztyfty, teraz zdradziłam je z Garnierem, żeby się do nich za bardzo nie przyzwyczaić. 

7. Bielenda, Fruit Bomb SPA Arbuz, peeling do ciała. Lubię zdzieraki, lubię nawet jak mają parafinę, ale ten akurat mi nie podpasował. Zapach genialny, ale to nie jest to. 

8. Head&Shoulders odżywka przeciwłupieżowa Jedwabista Miękkość - jedna z moich ulubionych :) Włosy są po niej przyjemnie sypkie i miękkie :) No i pachną po niej jak włosy P. :D

9. BeBeauty Micelarny żel nawilżający do demakijażu i mycia. Po prostu lubię, o! Teraz mam z tej samej serii wersję z peelingiem :)

10. Fuss Wohl Intensiv Creme 10% Urea - jeden z lepszych kremów do stóp jaki miałam. Bardzo treściwy, ale dobrze się wchłaniał. Teraz porządnie wzięłam się za stópki, kolejne opakowanie jest w użyciu:)

11. Perecta, Extra Slim chłodzące serum wyszczuplające. No nie schudło za mnie, kurczę. Ale kochałam je za efekt chłodzący i teraz za nim tęsknię. Znacie jakiś inny chłodzący balsam?

12. Dove, Creme mousse  Pure&Sensitive - konsystencja wspaniała, działanie też - właściwie niepotrzebny był po nim balsam i wspaniale się pienił. Ale zapach zupełnie mi się nie spodobał, więc raczej już nie wrócę. 

13. Perfecta Shower, żel pod prysznic peelingujący - najlepszy peeling jaki miałam pod prysznic. Drobinki były dosyć malutkie, ale fajnie zdzierały. Chyba w ogóle bardziej przyjrzę się produktom Perfecty :)

14. Smile, płyn do płukania jamy ustnej. Jak co miesiąc - to chyba produkt, który zużywamy najszybciej i najregularniej kupujemy:D


I to koniec :) A Wam jak idzie zużywanie? Pomniejszacie czy powiększacie zapasy?:>


sobota, 5 lipca 2014

Zwierzenie Kury Domowej #6 - Poluzuj tam, gdzie cię ciśnie

Na początku ostrzegam, że notka będzie strasznie chaotyczna. Bo i temat taki jest - zastanawiam się po prostu nad szeroko pojętym hejtem. 

Zacznę od własnego podwórka, czyli bloga. Lubię czytać Wasze komentarze, lubię się Was radzić itd, i szanuję każdego czytelnika. Ale do głowy by mi nie przyszło, że ktoś z czytających będzie mi nakazywał jak mam żyć, co kupować i jak jeść. Serio, nie jestem dzieckiem we mgle, jestem całkowicie świadoma swoich decyzji i biorę za nią całkowitą odpowiedzialność. A kogoś widocznie bardzo boli, że mam odwagę żyć po swojemu. Że się cieszę wszystkim co mam, a moje życie nie polega na narzekaniu na polityków, lekarzy, system edukacji i pogodę. 

Druga sprawa: możecie mi powiedzieć, dlaczego przestępstwem jest używanie oliwy do smażenia? Ok, oliwa najlepiej smakuje w sałatkach, ale jak użyję jej w inny sposób, to umrę?! Naprawdę mało mnie obchodzi, jak się coś POWINNO robić. Robię tak, jak mi pasuje i jest wygodnie. Można sobie podarować teksty wyjęte z programów Magdy G. i innych. One mają być inspiracją, a nie materiałem do kopiowania. 

Ja naprawdę jestem tylko małym, szczęśliwym człowieczkiem, który ma bloga. Jednym z milionów. Mój kawałek Internetu to takie ziarnko piasku z plaży. I nie mogę pojąć, że może on kogoś uwierać. Jeśli się komuś tu nie podoba, to mam dla niego genialne rozwiązanie: krzyżyk na karcie przeglądarki - on naprawdę działa! 

A wszystkim pozytywnie nastawionym do życia życzę miłego weekendu! ;)


czwartek, 3 lipca 2014

Co Huszi kupiła #8 (-90% w Empiku, Tesco, Biedronka, Real)

Wiecie jaki powinien być mój następny zakup? Kij-samobij! ;) Żeby mnie w tyłek bił, jak w ogóle pomyślę o zakupach ;) Dzisiaj mam tego tyle, że sama się połapać nie mogę. I przepraszam za jakość zdjęć, ale mój aparat daleko, a telefon nie jest pogodoodporny i nie lubi zachmurzonych dni ;)

EMPIK
Pewnie już wszyscy wiedzą, że w Empiku są wyprzedaże do -90% ;) No jak mogłam nie skorzystać?


 1. Taśma do walizki - 1,49 zł

2. Przywieszka do walizki na adres - 0,49zł

3. Świeczka w kształcie bomby KAMOOM! - piękna jest, zdobi P. warsztat ;) 2,59 zł


4. i 5. Tangle Frindship Bracelet - kolorowe bransoletki dla siostrzenicy, w końcu mądrala z wyróżnieniem skończyła pierwszą klasę i to jako sześciolatka :) Mniejsza 0,99zł, większa 1,79zł.


6. Świeczki Dynamit - komplet do bomby ;) 3,59zł.


7. Myjka z piszcząca kaczuszką dla siostrzeńca :) Całe 0,89zł.

8. Lirene, Like your skin, peeling do ciała. Przecena -70%, więc za tubkę 200ml bardzo przyjemnego scrubu zapłaciłam 2,99zł.


9. Komplet "Twarz jak z bajki" - genialne! Zestaw zawiera książeczkę z zabiegami pielęgnacyjnymi i przepisami na naturalne kosmetyki razem z podstawowymi akcesoriami do pielęgnacji twarzy. Akcesoria nie są najwyższej jakości, ale... na pewno dadzą namiastkę małego SPA w łazience ;) Wszystko razem ładnie zapakowane, a kosztowało jedynie 3,99zł. 


10. Wazonik w kształcie pistoletu ;) 1,49 zł. 


11. Kosmetyczka - podobała mi się od kiedy seria Horizone weszła do Empików, no ale sorry nie dam 36zł za kosmetyczkę, w dodatku mało funkcjonalną. Ale jak zobaczyłam -90% to nie zastanawiałam się nawet sekundy. Lubię takie klimaty ;) Kosztowała całe 3,59zł.


REAL


12. Balony dla dzieciaków. Takie wielkie na gumce, uwielbiałam je:D 3zł/2sztuki.

13. Torby próżniowe 5zł/2sztuki. Kupiłam z myślą o pakowaniu się w plecak na urlop. Ubrania zajmą mniej miejsca, no i nie przemokną ;)

14. Rajstopy. W jakiś tam wzorek, przydadzą się zimą do sukienek. 3zł.


15. Łowicz, syrop Ogórek i Mięta. Bardzo orzeźwiający, niepowtarzalny smak - polubiłam, 3,99zł.

TESCO


16. Szpatułki do wygarniania i dekoracji ciast. No jak mogłam nie kupić?:D 3,99zł za komplet. 

17. Wyciskacze tubek. No wiecie, np. pasty do zębów - bardzo dobrze się sprawdzają. 4,99zł/2 sztuki. 


18. Słuchawki-nauszniki - kolejny prezent dla siostrzenicy. Dźwięk naprawdę fajny, design przemilczę ;) 17,50 zł.


19. Zbiornik na wodę 15l - taki karnisterek ;) Przyda się na jakieś wyprawy pod namiot czy na Woodstock (niestety nie w tym roku). 22,99zł.


 20. Łyżka do miodu - 0,74 zł.


21. Eveline, serum do biustu 7,25zł. Za taką cenę grzech nie brać - testowałam różne, ale zawsze wracam do tego ;)

BIEDRONKA
Miała być wyprzedaż od dzisiaj - u mnie nie było nic poza tym, co zwykle ;) Ale coś tam upolowałam:)
 22. Serki Tartare - 6 malutkich porcji do przetestowania smaków. 2,19zł.

23. Figi damskie - 7,99zł za 2szt. Jakościowo całkiem ok, tylko ta S jakaś duża mi się wydaje. 

24. Garnier mineral roll-on - przyzwyczaiłam się do sztyftów LSS, ale pora zmienić. 2x50ml/8,99zł.

25. Whiskas Dentabits - kociaki uwielbiają -2,99zł. 

26. BeBauty Żel do stóp - must have w czasie upałów, bez żelu nie zasnę. 2,99zł.

27. 28. 29. Butelka i smoczki z zawieszkami dla siostrzeńca. Tylko 3,99zł/sztukę.

Uff, i to byłby koniec :) Możecie (a nawet powinniście) bić! ;)

wtorek, 1 lipca 2014

Wieści z placu boju - "odchudzanie"

Czerwiec był tragiczny. Aż się dziwię, że na wadze nie zobaczyłam magicznych 70 kilo, po których na pewno bym się załamała i zaczęła jeść tylko sałatę. Co ciekawe wymiary są nawet spoko i niby powinnam się cieszyć, ale to tylko dowód na to, że coś robię źle. Bardzo źle. 


Zacznijmy od tego, że ta waga 66,6 to żadne osiągnięcie, bo codziennie ważę inaczej. Ale zawsze w okolicach 67. Wiem, że faza cyklu i pora dnia ma u mnie ogromne znaczenie, przynajmniej tyle zdążyłam zaobserwować. 

No i przechodzimy do sedna: zdrowego jedzenia i ćwiczeń trzymałam się może przez pierwszy tydzień czerwca. Potem była pełna rozpusta: odwiedziny u rodzinki, ciasta, grille, burgery, słodycze, chipsy, piwo - więcej grzechów nie pamiętam, ale chyba żadnego nie żałuję. Jadłam mega nieregularnie i niezdrowo.

I właśnie na tym polega mój problem - bo ani po wadze, ani po wymiarach tego nie widać. W poprzednim miesiącu naprawdę robiłam sobie wiele wyrzeczeń, zero białego pieczywa, zero ziemniaków i bardzo mało słodyczy, do tego dosyć dużo ćwiczyłam (jak na mnie) i rzeczywiście, trochę lepiej się poczułam. W czerwcu nie robiłam NIC i wcale nie jest gorzej. Wagowo nawet lepiej. 

Teraz nie wiem, co robić. To znaczy wiem, że na pewno chcę wrócić do ćwiczeń, bo je polubiłam. Ale nie wiem co z jedzeniem. Czy dalej kombinować i układać super zdrowe jadłospisy o obniżonej kaloryczności, czy po prostu jeść wszystko na co mam ochotę*. I popijać colą ;) 

"Jak żyć?" Poradzicie mi coś?

*chociaż zauważyłam, że mój organizm coraz rzadziej ma ochotę na naszpikowane chemią jedzenie ;)