środa, 21 stycznia 2015

Gotowanie z chłopem #2 - Risotto z owocami morza

Nie podejrzewałam, że wpis z tej serii doczeka się tak szybko kontynuacji - ale jak widać P. się rozpędza. Zaczęło się od tego, że w ramach wspólnie spędzanego czasu chcieliśmy nauczyć się przyrządzania nowych potraw. No bo ile można karmić gości lasagne i sushi ;)

Szukaliśmy w sieci ciekawych przepisów, ale potem poszliśmy na łatwiznę i skorzystaliśmy z biedronkowej oferty włoskiej (KLIK!), a dokładnie z przepisu na risotto (KLIK!). Szybka decyzja, szybkie zakupy i można zabierać się do roboty. 

Wiele razy pichciliśmy coś wspólnie, ale chyba się od tego odzwyczailiśmy i wypracowaliśmy dwa odmienne style gotowania. Po kilku drobnych sprzeczkach (nie tak kroisz! a czemu to nie obrane? itp.) dostałam kieliszek wina do ręki i zostałam oddelegowana do salonu w celu "nie przeszkadzania przy pracy". No jak mogłam odmówić? ;)

A P. zawładnął kuchnią i aparatem:













Zajęło mu to... trzy kieliszki wina ;) Było takie pyszne, że zastanawiam się, czy czasem nie oddać mu etatu domowej kucharki. 

A teraz zadanie dla spostrzegawczych: jaki składnik jest na zdjęciu, a nie został użyty? ;)

9 komentarzy:

  1. Marzę o tym żeby zostać oddelegowaną z kieliszkiem wina do pokoju, podczas gdy ktoś za mnie ugotuje :D (ale się rozmarzyłam- ja w pokoju na kanapie, on w kuchni gotujący :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To następnym razem kupimy dwa wina i wpadaj:D Bo mi się samej na tej kanapie nudziło:D

      Usuń
  2. "chłop" jakie to okropne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale że zwierzę okropne? Mój jest całkiem ok. ;)

      Usuń
  3. Po prostu on lepiej gotuje, jak chce zjeść to co lubi, to woli sam zrobić

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobacz, jestem taką leniwą bułą, że wcale nie będę mu zabraniać ;)

      Usuń
    2. potwierdzam, gotuję lepiej :) ale na tyle rzadko że groziłaby mi śmierć głodowa

      Usuń