sobota, 24 stycznia 2015

Woski Yankee Candle - raz kocham, innym razem nienawidzę

W tym po roku po raz pierwszy skorzystałam z Dnia Darmowej Dostawy. Wszyscy zachwycali się woskami YC, więc postanowiłam wypróbować. Zamówiłam cztery tarty - głównie świąteczno/zimowe zapachy: Christmas memories, Snow in Love, Snowflake cookie i Berrylicious :) Do dziś dotrwały niecałe trzy:


Powiem szczerze,  spodziewałam się czegoś lepszego po tych wszystkich achach i ochach w Internecie. Kiedy dostałam swoją paczuszkę, cieszyłam się jak głupia bo to wszystko pachniało nawet przez kopertę. 

Na początek odpaliłam Christmas memories - fajny cynamonowy zapach, ale po jakimś czasie zaczął być męczący. Później przyszła pora na Berrylicious i akurat w tym zapachu się zakochałam - zapachniało mi ciastem z jagodami mojej mamy ;) Z kolei Snowflake cookie pachnie słodko, ale bardzo delikatnie. Idealny do zapalenia wieczorem, kiedy za oknem śnieg i mróz. Czwarty leży jeszcze zapakowany. 


To, że poszczególne zapachy różnią się pomiędzy sobą intensywnością jest całkiem zrozumiałe. W porównaniu do popularnych tealight'ów nawet najsłabszy zapach YC jest od nich lepszy. Ale jest coś, co w woskach doprowadza mnie do szewskiej pasji. Kruszenie. Mam szklany stół i te okruszki, choćbym nie wiem jak uważała, to zawsze mi go ubrudzą. A ja jakoś nie przepadam za zmywaniem wosku ;) 
(Nawet najnowszą książke Dżejsona Hunta mam w YC:D)

Przed zapaleniem pierwszego wosku byłam cwana i poszperałam jak je palić. Spodobał mi się pomysł z użyciem silikonowej foremki do muffinkek. Nic nie trzeba wyskrobywać, nie trzeba myć kominka i raz dwa można sobie zmienić zapach.




Na pewno ogromną zaletą wosków jest różnorodność zapachów i pewnie dlatego jeszcze kiedyś się na nie skuszę (a może polecicie mi jakiś konkretny?:D). Wciąż jednak szukam idealnej formy zapachu do domu  - otwarte przestrzenie + dwa rozrabiające koty wcale mi nie pomagają ;)

Lubicie YC? Jak sobie radzicie z tym kruszeniem?

3 komentarze:

  1. Od siebie moge polecic odswiezacz do kontaktu ambi pur 3volution. Zapachy sa intensywne ale jednoczesnie nie nachalne :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z sylikonowa foremką rewelacyjny, zastanawia mnie tylko czy zapachy nie są przez to mniej intensywne..? Ja zazwyczaj łamię wosk nad kominkiem w tej foli i delikatnie przesypuję (rzadko co mi wtedy wypada) Czasami robię to nad zlewem jak mam dopiero co posprzątane :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kominek można wstawić na chwilę do zamrażarki/lodówki, wosk stwardnieje i elegancko wychodzi.
    Mnie te świąteczne zapachy nie przekonują. Moim hitem jest baby powder, lubię też wedding day, loves me loves my not, clean cotton, willow breeze, beach walk.

    OdpowiedzUsuń