środa, 4 marca 2015

Brait - odświeżacz dekoracyjny Magic Flowers

Jako etatowa pani domu zwracam dużą uwagę na to, aby w domu było po prostu przytulnie. Żeby chciało się do niego wracać, żeby goście czuli się tu jak u siebie i absolutnie nikt nie chodził z kijem w... tyłku. Jednym z elementów robiących atmosferę jest zapach. Staram się, żeby zawsze w naszym mieszkaniu czymś pachniało i żeby niekoniecznie był to zapach jedzenia ;)

Posiadanie w domu odświeżacza powietrza jest dla mnie czymś tak samo naturalnym, jak obecność mleka w lodówce. Przetestowałam już większość odświeżaczy, które są na rynku, a dzięki uprzejmości Brait jestem wręcz na bieżąco z ich nowościami. 

Przedstawiam więc Wam Magic Flowers o zapachu Oriental Garden:


Odświeżacz z wyglądu przypomina flakonik z perfumami o klasycznym, kwadratowym kształcie. W szklanej buteleczce zanudzony jest kwiat zrobiony z roślin tapioki. Dzięki temu cały nasiąka orientalnym zapachem i powierzchnia uwalniania zapachu jest dużo większa niż w przypadku patyczków. 


Kiedy kwiat nasiąknie płynem zmienia swój kolor - w przypadku Oriental Garden - na żółty. Powiem szczerze, że wygląda to rewelacyjnie. Mi nawet obserwacja przemiany koloru sprawiła frajdę ;) Całość robi za naprawdę fajną dekorację. 


Oriental Garden to typowy kwiatowy zapach - nie wyczuwam w nim nic orientalnego. Co nie znaczy, że mi się nie podoba - jest po prostu ładny i raczej każdemu przypadnie do gustu. (W tej serii jest też różany, który mi osobiście na pewno by nie podpasował, bo nie przepadam za różanym zapachem). Sam zapach nie jest intensywny, więc niestety nie nada się na duże powierzchnie. Mamy w sumie trzydziestometrową przestrzeń i zapach w niej ginął - pachniało wtedy, kiedy się przechodziło obok flakonika.

Idealnie jednak sprawdził się w małej łazience, pachniał w sam raz. Nie dusił, ale był przyjemnie wyczuwalny. Myślę, że spisałby się wspaniale także na biurku (no chyba że macie koty i nie wiecie co to szkło na stołach/biurkach/półkach/parapetach) czy w małych biurach. Podejrzewam, że taki śliczny kwiatek umili każdą pracę. 

Mijają już cztery tygodnie od odpakowania i powoli zapach staje się coraz słabszy - to znak, że mogę się wziąć za testowanie kolejnych pięknych zapachów.

2 komentarze:

  1. Ale fajny :) nie widziałam go nigdzie. Ja teraz kupiłam patyczki z Arila i są nawet niezle :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja po tych wszystkich odświeżaczach mam już kolekcję wazoników:D

    OdpowiedzUsuń