Le Petit Marseiliais, Mleczko nawilżające - drogi przeciętniak

Jeszcze ze dwa lata temu miałam ogromny problem z systematycznością wklepywania balsamów, ale na szczęście wyrobiłam sobie już ten nawyk. Nie wyobrażam już sobie wyjść z pod prysznica i nie pobalsamować się - mam nadzieję, że moja skóra mi się za to kiedyś odwdzięczy. Generalnie nie mam z nią żadnych problemów - żadnych przesuszeń ani uczuleń. Dlatego też nie mam dużych wymagań jeśli chodzi o mleczka/balsamy do ciała. 

Aktualnie używam drugie opakowanie mleczka do bardzo suchej skóry LPM i przyznam szczerze, że tylko dlatego, że dostałam je w prezencie. 


Bardzo podobają mi się opakowania całej serii LPM. Proste, niekrzykliwe i funkcjonalne. W przypadku mleczka opakowanie (250ml) posiada bardzo wygodną pompkę, nic się nie zacina, wężyk sięga do samego dna, więc działa do "ostatniej kropli". Jedyny minus to ilość dozowanego produkty - za mało! Na jedną nogę potrzebuję aż cztery pompki. Ale trzeba przyznać, że jest to dość wydajny produkt.


Po opisie producenta rzeczywiście można by dużo oczekiwać od tego produktu. Niestety, kiedy popatrzymy w skład to już tak różowo nie jest. Składniki, które odżywiłyby suchą skórę są po parafinie...


A jak mleczko sprawdziło się u mnie?

Na początku polubiłam je za zapach - trochę migdałów i trochę tego aromatu, co to producenci uważają za zapach olejku arganowego ;) Dość długo utrzymuje się na skórze. Mleczko ma faktycznie lekką konsystencję i szybko się wchłania. Skóra sprawia wrażenie wygładzonej i nawilżonej, ale obawiam się że w przypadku skóry bardzo suchej (a do takiej jest przeznaczony) nie byłoby tak wspaniale. Jak na moje potrzeby byłby to całkiem przyjemny produkt, gdyby nie... cena. 

Opakowanie 250 ml kosztuje w promocji kilkanaście złotych (KLIK!), a ani składem ani działaniem nie powala. Zdecydowanie bardziej wolę kupić masło Isana - lepszy skład, a cena trzy razy niższa. 

Cieszę się, że mogłam przetestować, ale miłości z tego nie będzie. A Wy używałyście? Jakie są Wasze opinie?

Share this:

CONVERSATION

1 komentarze:

  1. Nie miałam okazji go używać, mój ulubiony balsam na tę chwilę to ten: http://wizaz.pl/kosmetyki/produkt.php?produkt=57669

    OdpowiedzUsuń