Sobotnik #1 (+małe zmiany na blogu)

Przez ostatni tydzień myślałam w jakim kierunku rozwinąć bloga. Przejrzałam starsze wpisy i stwierdziłam "to nie tak miało wyglądać". To nie miał być blog z recenzjami, a blog o normalnym życiu kobiety, która postanowiła "zawodowo" zająć się domem. O organizacji czasu, ułatwianiu sobie życia i o tym, że bycie kurą domową wcale nie jest takie złe. Postanowiłam, że spróbuję z lajfstajlem i powrotem (początkiem?) do pierwotnych założeń.

Na początek mam dla Was sobotnik, czyli małe zestawienie tego, co robiłam przez ostatni tydzień. 




We wtorek skorzystaliśmy z promocji w Heliosie (bilety na 2D za 12 zł) i poszliśmy na Avengers - Czas Ultrona. Pierwszą część oglądaliśmy kiedyś w domu i... zasnęłam po kilkunastu minutach. Potem zakochałam się w IronMan, więc poszłam na Avengersów głównie dla Starka... Jestem niewierną fanką, bo z filmu wyszłam zakochana w Kapitanie Ameryce.

A przed filmem obowiązkowo na burgery do chłopaków z BroBurgers. Jeśli będziecie kiedyś w Szczecinie to musicie do nich wpaść. Stoją swoim foodtruckiem niedaleko dworca i mają genialnego burgera z serem i tortillą (Jerry). Po pieczątkach widać, jak rzadko tam jadamy :D


W tym tygodniu próbowaliśmy nowych smaków. Na początku było ratatouille, ale ani to fotogeniczne ani smaczne nie było. Zdecydowanie wolimy leczo :) Za to wczorajsze szparagi w szynce z jajkiem w koszulce wyszły pycha. Nie wiem czemu nigdy wcześniej nie przyrządzałam tak jajka - uwielbiam półpłynne żółtko :)


Melon Galia też jadłam pierwszy raz i mi nie posmakował. Nawet w smoothie przeszkadzał mi jego smak... Pora spróbować innych wariantów :)


Wzięłam się za mój "ogródek" na balkonie. Wiedziałam, że zostało mi trochę nasion z zeszłego roku, więc napełniłam doniczki ziemią, a potem przeszukałam cały dom w poszukiwaniu paczuszek z nasionami. Znalazłam je w szufladzie z dokumentami. Nie pytajcie. Posiałam tymianek, majeranek, szczypiorek, melisę i roszponkę. Mam nadzieję, że coś mi z tego wyrośnie ;) Truskawki rosną i kwitną jak szalone. 


Wstyd się przyznać, ale to dopiero dziesiąta przeczytana książka w tym roku. Obiecuję poprawę ;) Czytałam ją z nostalgią przypominając sobie zajęcia na studiach... Fajne połączenie historii z mikrobiologią. Bo wiecie, wojny wojnami, ale mikroby mają na swoim koncie zdecydowanie więcej ofiar niż najokrutniejsi dowódcy. 


W Realu wyprzedają u mnie dość dużo "dziwnej" spożywki. Ceny mocno obniżone, więc skusiłam się na kilka nowości w mojej kuchni: soczewica brązowa (zieloną lubię, czerwoną mniej, bo jest ciapciowata), czarny ryż, zupa śródziemnomorska (same nasiona) i zielona kawa. Oprócz tego w Biedronce wpadł ryż jaśminowy (siostra bardzo go chwali) i herbata Darjeeling. Naczytałam się, że jest bardzo delikatna i rzeczywiście tak jest. Wyprzedają ją za 1,49 zł za 20 piramidek. 

Weekend spędzam w szkole - jutro mam ostatnie zaliczenia, a w czerwcu egzaminy państwowe. Wszystko byłoby całkiem ok, gdyby nie to, że nie mam zrobionych praktyk... I w sumie nie wiem co z tym fantem zrobić. Ok, zmykam się uczyć.

Dajcie mi tylko znać, czy podobają się Wam takie wpisy ;) Ogólnie możecie zgłaszać wszelakie zachcianki.

PS. Migawki z mojego życia - INSTAGRAM
      Fanpage bloga - FB - Polub!

Share this:

CONVERSATION

8 komentarze:

  1. Recenzje też Ci super wychodziły :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie rezygnuj zupełnie z recenzji, bo były pomocne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie, będą jeszcze na pewno:)

      Usuń
  3. Hej Emilko!

    Mój Luby szykuje się do kina ze swoim chrześniakiem na Avengersów. Mnie takie klimaty totalnie nie kręcą. Wolę dramaty lub filmy psychologiczne.
    Co do balkonu, to duży macie? My mamy całkiem spory, ale w tym roku nie będę mogła na nim zaszaleć bo nam blok ocieplają i skończą w połowie wakacje. Ale w następnym roku obiecałam sobie, że nasz balkon będzie najbardziej zielony na całym osiedlu.

    Trzymam kciuki za zaliczenia, moi słuchacze też będą zaliczać angielski na początku czerwca.
    Pozdrawiam!
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślałam, że mnie nie kręcą takie klimaty dopóki nie obejrzałam IronMan ;) My w ogóle jesteśmy takie duże dzieci, bo do kina najczęściej chodzimy na bajki.
      Nasz balkon ma coś ok. 6 m (2x3), ale jakoś nie mogę się zabrać do jego urządzania, więc korzystają z niego głównie koty ;)
      Dzięki:)

      Usuń
    2. A na którym piętrze mieszkacie plus czy macie zabezpieczony balkon?
      My mieszkamy na czwartym, a nasza kotka zdradza duże talenty łowieckie dlatego też musimy pomyśleć o zabezpieczeniu.

      Usuń
    3. Mieszkamy na parterze i nasze futra są wychodzące, więc żadnych zabezpieczeń nie potrzebujemy ;) Instynkt łowiecki mają aż za duży - regularnie przynoszą mi żywy inwentarz. Znajomi też mieszkają na 4 piętrze, mają zabezpieczony balkon siatką wzmocnioną drutem, podobno te tańsze niewiele zabezpieczały...

      Usuń