Sobotnik #2

Jak ten czas szybko leci, dziś kolejna sobota więc zapraszam na mały przegląd mojego tygodnia. Teoretycznie działo się dużo, praktycznie całe dnie robiliśmy to samo <3 A co dokładnie, to zaraz wyjaśnię.


Po kilku miesiącach przerwy wybrałam się w końcu do SH. Lubię takie przybytki, bo za śmiesznie pieniądze można znaleźć świetne jakościowo perełki. Wyszperałam dla siebie kilka koszulek, fajną elegancką bluzkę i tę ramonskę ze zdjęcia. W sumie za pięć rzeczy zapłaciłam tylko 13zł. A wracając do ramoneski... jest srebrno-złota. W życiu nie zdecydowałabym się na te kolory za normalną cenę, ale za te kilka złotych postanowiłam zaryzykować. W domu okazało się, że całkiem fajnie na mnie leży i kolor też jest niezły. 
 

Przez kilka ostatnich lat robiłam mega zapasy kosmetyków. Zużywałam je systematycznie, ale zdecydowanie kupowałam za dużo. Od jakiegoś czasu kupuję na bieżąco, wyjątek robię dla odżywek do włosów i  naprawdę okazyjnych cen. Maski do włosów Kanechom dorwałam w Realu za 11 zł za litr. A Krem Melisa w Biedronce za 3,99zł.


 Bardzo dobrą okazją do uzupełnienia kosmetyków jest promocja w Rossmanie, o której pisałam kilka dni temu (KLIK!)


Przyszło też nasze książkowe zamówienie z Arosa. Dla P. kolejna część Zaginionej Floty, a dla mnie materiały do nauki na czerwcowy egzamin. Zabieram się do nauki od przyszłego tygodnia. A dyskont książkowy Aros polecam - bardzo tanio i szybko. Ofertę mają baaardzo obszerną, łącznie z nowościami.




 Kulinarnie ten tydzień nie zachwycał, ale w końcu wypróbowałam przepisu na jajeczne muffinki z ciasta francuskiego i różyczki. A dziś na obiad grillowany pstrąg łososiowy - wyszedł pyszny ;)


Jakiś czas temu pisałam, że ciekawią mnie kapsułki do prania. A w tym tygodniu spłynęły do mnie w postaci blogerskich darów losów. Pierwsze pranie już za nami, jestem pozytywnie zaskoczona. Spodziewajcie się w najbliższym czasie recenzji. 


Lubię cydry i piwa smakowe i jak tylko widzę jakąś nowość, to wrzucam do koszyka. Dwie powyższe pozycje kupiłam w Carrefour, ale żadna mi nie posmakowała. Cydr nie miał nic wspólnego z truskawkami, a Grenadine niczym szczególnym się nie wyróżniło. 

I przechodzimy do czegoś, co zdominowało całkowicie ten tydzień ;)


Od jakiegoś roku zastanawialiśmy się nad kupnem konsoli. PS czy xbox, najnowsze wersje czy może te starsze, w końcu sobie odpuściliśmy. Oboje lubimy grać, co prawda w zupełnie inne gry, ale gry to coś, co sprawia nam wiele frajdy. Do tej pory dawaliśmy radę na komputerze. Aż tu nagle P. przesyła linka, że do PS4 dają Wiedźmina. Poszliśmy, kupiliśmy i teraz nie możemy oderwać się od padów. Ja gram w Minecrafta (boże, jak ja żyłam nie znając tej gry?), a P. ciupie w Wiedźmina. A jak on gra, to ja się patrzę i... napatrzeć się nie mogę. 

Dziś jest 23 i to taki mini nasz dzień. Co miesiąc o nim pamiętamy: czasem dajemy sobie małe prezenty, a czasem po prostu mówimy sobie miłe rzeczy. Teraz gramy, leżymy w łóżku i zaraz będziemy wcinać pizzę. Idealny dzień :) A jutro idziemy wybierać mniejsze zło, a potem na grilla. 

PS Postanowiłam trochę spersonalizować tego bloga, stąd to zdjęcie mojej facjaty. Mam nadzieję, że się nie wystraszyliście.

Share this:

CONVERSATION

11 komentarze:

  1. Mi się zdjęcie bardzo podoba :) a co do gier to mój mąż zawsze lubił grać, 2 lata temu kupiłam mu GTA chyba 5 i od tamtej pory zapomniałam co to znaczy posiedzieć z mężem sam na sam:P teraz mamy taki trójkąt z GTA na czele i nawet jak się chcę przytulić to słyszę "czekaj, mam misje" :) haaha :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Ja powoli opanowuje trudną sztukę przytulania do grającego faceta, ale w sumie jesteśmy siebie warci, bo ja też nie lubię jak mi się przeszkadza podczas grania :)

      Usuń
  2. Od środy oglądam go codziennie przez kilka godzin. Piękny!

    OdpowiedzUsuń
  3. Minecraft tak ale tylko na komputer :) Ja uwielbiam patrzeć na swojego faceta, jak gra bo zawsze śmiesznie gestykuluje :) Mam przynajmniej ubaw :D Zakochałam się w twoich różyczkach. Zdradzisz przepis?
    P.s. Świetny pomysł z personalizacją! Trzymaj tak dalej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie się zastanawiałam czym się różną obie wersje, napiszesz tak w skrócie?
      Różyczki to banalny przepis: kroi się ciasto na 5cm paski, układa się półkola wędliny, zwija i do piekarnika ;)

      Usuń
    2. Merytorycznie niczym. Jednak wydaje mi się że traci on swój urok na konsoli. Właśnie mój chłopak pokazał mi uroki tej kierki i teraz jak mam czas to projektuje wille :D Próbowałam obu wersji i zdecydowanie wolę komputerową. Co do różyczek - spróbuje, bo wyglądają pięknie :)

      Usuń
    3. W sumie nie różnią się merytorycznie niczym. Jednak MC na kompie ma swój urok, który pokazał mi moj chłopak. Co do różyczek - wypróbuje bo są prześliczne :D

      Usuń
  4. Ciekawe muffinki, też mam ochotę na wytrawne :)

    OdpowiedzUsuń