niedziela, 7 czerwca 2015

Sobotnik #4

W tym tygodniu było jak na kolejce górskiej. Początek to nudne flaki z olejem, a długi weekend to jazda bez trzymanki :) I dlatego sobotnik mamy w niedzielę.

Na dobry początek trochę jedzenia, Jak na typową blogerkę przystało, mam podkładkę do fot z ikei ;) Bardzo wdzięczne tło.




Desery na Dzień Dziecka. Miały wyjść kolorowe, ale coś poszło nie tak. Wszamane, nikt nie zwracał uwagi na szczegóły ;)

Smoothie z papai i banana. W ramach akcji próbowania nowych smaków kupiłam papaję i niestety mi nie posmakowała. A w smoothie wszystko przejdzie.


 Mozzarella z pomidorami. Lubimy, szczególnie w takie upały.


 W końcu znalazłam sławny serek India. Kiedyś był w jakiejś ofercie Biedronki i zakochałam się w tym smaku. Szukałam go chyba z rok, aż w końcu dorwałam w Auchan. Smak specyficzny, ale dla mnie pycha!


Szpinak z fetą. Ulubione danie mojego kota ;) Ja w sumie też mogę jeść w każdej ilości i o każdej porze dnia.

Pojedliśmy, to teraz czas na trochę szaleństwa.

Gokarty. Boże, kto wymyślił tę szatańską rozrywkę?! Wsadzili mnie w to, pokazali gdzie gaz i hamulec i jedź... Przy każdym zakręcie żegnałam się z życiem, a na prostych modliłam się, żeby to 8 minut się w końcu skończyło. Lubię próbować nowych rzeczy, wychodzić ze strefy komfortu i cieszę się, że się przełamałam i spróbowałam. Teraz przynajmniej wiem, że NIGDY w życiu nie zrobię prawka. Moja koordynacja ruchowa i nie odróżnianie prawa od lewa na pewno mi w tym przeszkodzi.


Na szczęście blisko toru gokartowego były kozy, to trochę wyluzowałam. Kozy, zaraz po kotach są moimi ulubionymi zwierzakami. Marzy mi się taka w domu, ale P. nie podziela mojego pomysłu... Podobno w mieście nie wypada ;) Kiedyś dopnę swego, zobaczycie!


A to szczecińska Arkonka. Działa już rok, ale dopiero teraz (i to jeszcze dzień przed otwarciem sezonu) w końcu tam dotarłam. Powiem szczerze, że jestem pod wrażeniem. Przeraża mnie tylko fakt, że normalnie są tam tłumy ludzi, a ja raczej za tłumami nie przepadam...
Potem brat zabrał mnie na "zagraniczną wycieczkę". Uroki mieszkania blisko granicy :D


Wczoraj leniłam się w ogrodzie P. mamy patrząc jak P. kosi hektary trawnika. W końcu wciągnęłam się w Fiolet i z przerażeniem stwierdziłam, że najbardziej kręci mnie wątek miłosny.


Kolekcja kinderków P. Ma tego cały karton po butach! Był tym szczęśliwym dzieciakiem, który miał dopływ jajek z Niemiec ;)

Sukcesem tego tygodnia było bez wątpienia posprzątanie szafy. Uzbierały się trzy worki ubrań do wyrzucenia.


Na koniec pokaże Wam akcję "poszłam tylko po ciacha, żeby w gości nie pojechać z pustymi rękoma".


W Realu dalej wyprzedają kosmetyki i to w tak niskich cenach, że grzech nie robić zapasów. No bo gdzie ja kupię mojego ulubionego Fructisa za 4zł, albo deo dla P. za 2 zł? Spodziewajcie się postu o tym we wtorek. 

A jak tam Wam minął tydzień i mija długi weekend? :)

5 komentarzy:

  1. ten deo garniera w kremie mnie interesuje. daj znac jak zaczniesz uzywac jak sie sprawdza. :) ja szpinak i feta plus makaron uwielbiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja szpinak robię zawsze z niebieskim pleśniowym ;) Lubię te Twoje sobotniki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. mocze dupe a raczej moczyłam w Dunajcu.super było:-D

    OdpowiedzUsuń