Sobotnik #5 (Regaty, puzzle i ratowanie kota)

Dawno nie miałam tak intensywnego a zarazem rozmemłanego tygodnia. Zaczęło się od poniedziałkowego egzaminu z prowadzenia rachunkowości... a potem to już wszystko działo się samo.

Nie pamiętam kiedy ostatnio jedliśmy tak tragicznie jak w tym tygodniu. Zupełnie nie miałam pomysłów na posiłki i musiałam ratować się gotowcami. Coś tam jednak udało mi się przygotować:



No i to by było na tyle ;) Do kulinarnych podbojów mogę jeszcze zaliczyć "torcik" dla siostrzenicy. Teoretycznie to ciasto nazywa się Knoppers, ale trafniejsza jego nazwa to "milion kalorii". 


Nie mając pomysłów na jadłospis nie miałam też pomysłu na zakupy. A ochoty na nie tym bardziej. Ostatni karton mleka w domu zmusił mnie do zrobienia zakupów na e-tesco. Chwała temu, kto wymyślił zakupy przez Internet. 10 minut klikania, a dzień później przynieśli mi to do domu:


Przed czwartkowym egzaminem musiałam się trochę wyciszyć. Szukałam jakichś nowych sposobów i natrafiłam na kolorowanki dla dorosłych. O, boziu, jak to odpręża!


A po egzaminie wzięłam się za układanie puzzli. Padło na Empire State Building w 3D. I powiem tak: układanie ponumerowanych puzzli jest strasznie nudne. Skończyłam układać i nie czułam żadnej satysfakcji, tylko ból palców od zginania narożników. Nie przekonały mnie do siebie... i w sumie teraz nie wiem co z nimi zrobić.


Nie raz i nie dwa pisałam, że uwielbiam Szczecin. W ten weekend odbywają się u nas finały regat - Baltic Tall Ship Regatta 2015. Nie przepadam za masowymi imprezami, ale uwielbiam takie morskie klimaty. 






O! Pochwalę się jeszcze naszą Filharmonią. Podzieliła szczecinian na dwa obozy, ale Architektonicznego Nobla nikt nie kwestionuje. Moim zdaniem jest piękna! Pora się w końcu do niej wybrać, a nie tylko podziwiać...


A na koniec wydarzenie roku na moim nudnym osiedlu. Ktoś zapomniał o kocie na balkonie... Miauczało biedactwo aż się sąsiedzi zlitowali i wezwali straż pożarną. Absolutnie nie krytykuję właścicieli kociaka, bo żadna krzywda mu się tam nie działa i bardzo prawdopodobne, że wyszli tylko na chwilę z domu... No nieważne. Cieszy mnie jednak postawa sąsiadów i strażaków, bo ani jedni ani drudzy nie musieli interweniować. No sami zobaczcie, jaki wzruszający widok:


W tym tygodniu dostałam też nowy aparat, powoli się do siebie przyzwyczajamy i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało ;) 

To był naprawdę intensywny tydzień i życzę sobie, żeby kolejny był nudny jak flaki z olejem ;) A jak tam u Was? Korzystacie z pogody?

Share this:

CONVERSATION

2 komentarze:

  1. Weekend akurat u mnie bardzo intensywny, właśnie nasza trójca wróciła z grilla :) piękny widok strażaka z kotkiem :)

    OdpowiedzUsuń