niedziela, 12 lipca 2015

Niedzielnik #9

To był długi i ciężki tydzień. Praktycznie każdy dzień zaczynał się od wizyty u weterynarza... Co prawda zakażenie już wyleczone, ale teraz mamy problem z kompletnym brakiem apetytu. Bidula cały tydzień musiała chodzić w kołnierzu.



W tym tygodniu poszłam na łatwiznę i zamówiłam zakupy z e-tesco. Jak rozpakowywałam zakupy, to się śmiałam, że wyglądają jak zakupy wegetarianina ;) Taka tam warzywno-owocowa propaganda ;)


Jeśli już jesteśmy przy jedzeniu, to zrobię przegląd wszystkiego, co wpadało na talerz ;)

Makaron z zielonym pesto
Schab z Trio Warzywnym i pomidorkami

Bób - zjadłam sama prawie kilogram <wstyd>

Pierś z kurczaka z warzywami po meksykańsku

Pierś z kurczaka z fasolką i słonecznikiem

W te upały coraz rzadziej mam ochotę na kawę, a jak już to na mrożoną. Moim patentem jest mrożenie espresso w foremkach na lody, a potem "szejkowanie" razem z mlekiem i syropem klonowym. Foremek mam od groma, ale najbardziej lubię diamenty ;)


W Biedronce podobno jest jakaś wyprzedaż, ale u mnie strasznie marna. Jedyne co przygarnęłam to karteczki memo - nie żeby mi brakowało, ale śliczne są ;)


Do domowej biblioteczki dołączyły dwie kolejne książki :) Ja dorwałam "Make Life Harder" (za 5 zł!), a P. kupił sobie kolejnego Dukaja. 


Wczoraj odwiedził mnie też braciszek. Ten człowiek nie dość, że jest złotą rączką to jeszcze nie potrafi wysiedzieć w jednym miejscu. Wpadł na obiad, a przy okazji powiesili z P. moją wymarzoną huśtawkę na balkonie (czy tam krzesło brazylijskie). Może nie wygląda, ale jest megaaa wygodne i już nie mogę się doczekać kiedy poczytam sobie w nim książkę :)


Potem była akcja pocieszająca kumpeli z liceum. Chyba drugi raz w ciągu ostatnich 7 lat spotkałyśmy się w miarę kompletnym towarzystwie. Było wino, była pizza, a dziś jest kac. I co robi mądra Huszi? Idzie leczyć kaca na koncert heavymetalowy! :D


To ja się zbieram szykować ;) 

PS Znacie może jakieś sposoby, żeby koteł zaczął jeść? Kupiłam karmę dla kociąt, kupiłam smakołyki, ulubione saszetki i nic... :(

4 komentarze:

  1. Jaka kochana kicia. Podobna do mojej Sabiny :) Zdrówka dla niej życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Bób to i ja uwielbiam :) oby kotek szybko doszedł do zdrowia!

    OdpowiedzUsuń