Budżet domowy - jak to ogarnąć?



Pod ostatnim postem spytałam o czym chcecie poczytać i prawie jednogłośnie wygrał temat domowego budżetu. Sami prowadzimy go już od ponad dwóch lat, więc weszło nam to po prostu w krew. 


Zanim weźmiemy się za organizowanie budżetu, to należy odpowiedzieć sobie na pytanie, po co w ogóle to robimy. W naszym przypadku po prostu chcieliśmy wiedzieć, gdzie rozpływają się nasze pieniądze i na co wydajemy najwięcej. I uwierzcie mi, ta wiedza nie jest do końca wygodna :D Na mnie jednak liczby działają i często rezygnuję z zakupu myśląc o tym, że będę musiała te cyferki jednak wpisać do budżetu. 

Ok, ale pewnie jak czytacie ten post, to pewnie chcecie wiedzieć jak się do takiego budżetu zabrać. My próbowaliśmy kilku sposobów: od zwykłego zeszytu, poprzez nabijanie paragonów na specjalny szpikulec aż do ostatecznej wersji, czyli Dysk Google. I ten ostatni sprawdza się zdecydowanie najlepiej! 

P. stworzył dokument, powpisywał te wszystkie formułki, które podliczają/odliczają wydatki i teraz wypełnianie polega tylko na wpisywaniu wydawanych kwot. I żeby nie było, że nie wiecie o czym mówię, to wklejam Wam link do przykładowego (pustego) budżetu: KLIK!



 A teraz w punktach jak to wszystko mniej więcej u nas działa:

1. Wyodrębniliśmy grupy: jedzenie, rozrywka, zwierzaki, rachunki, chemia, inne, wydatki moje, wydatki P. oraz przychody. Grupę jedzenie podzieliliśmy na tygodnie, a przy pozostałych grupach wstawiliśmy kolumnę "opis", żeby móc opisywać poszczególne wydatki.

2. Ustaliliśmy kwoty jakie możemy wydać na poszczególne grupy. Np. na chemię max. 100 zł miesięcznie, a na jedzenie 150 zł tygodniowo. Te kwoty wpisane są w tabelkę, ale za każdym razem kiedy wpisujemy wydatek, to one się nam zmniejszają i widzimy ile możemy jeszcze wydać do końca miesiąca. Ustalenie tych kwot jest chyba najtrudniejszą rzeczą, bo trzeba jednak mierzyć zamiary na siły ;)

3. Na końcu tabelki jest podsumowanie: ile aktualnie mamy pieniędzy i ile już wydaliśmy. Ta druga kwota jest czasami przerażająca ;)

4. Staramy się zbierać paragony i co kilka dni czyścić z nich portfele wpisując wszystko do budżetu. Może wydawać się to dość żmudne, ale trzeba sobie po prostu wyrobić nawyk zabierania paragonów.  Wpisanie ich nie zajmuje mi więcej jak 10 minut tygodniowo.

5. Wpisujemy KAŻDĄ zarobioną i wydaną złotówkę. Jeśli nie mam na coś paragonu, to staram się to wpisać w ten sam dzień, w który wydałam pieniądze.

6. Link do budżetu mam zapisany jako pierwszy w zakładce, więc widzę go za każdym razem, kiedy otwieram przeglądarkę. Dokument jest dzielony między mną a P. w dokumentach Google, więc każde z nas ma do niego dostęp i może wpisywać wydatki.

7. Trzeba dokładnie ustalić, co mamy wpisywać w poszczególne grupy. I przykładowo mamy grupę "chemia", w której umieszczamy wydatki na chemię gospodarczą, artykuły higieniczne i kosmetyki. Ale kosmetyki podstawowe, bo tusz do rzęs czy podkład wpisuje w swoje własne wydatki. Natomiast do działu "inne" wrzucamy wszystkie wydatki, które są nieregularne np. zakup rolet, lekarzy/lekarstwa, prezenty itp.

I to chyba wszystko. Jak widać wcale skomplikowane nie jest, a naprawdę taki budżet pomaga w codziennym życiu.


Ja się podzieliłam już naszym patentem, teraz pora na Was. Opowiadajcie o swoich sposobach okiełznania pieniędzy ;)

Share this:

CONVERSATION

10 komentarze:

  1. Wiele razy o tym myślałam. Przydatna "zdolność" i przy okazji człowiek wie na co, kiedy itd. Może kiedyś i ja do tego dojrzeję :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam, to naprawdę nieduży wysiłek, a korzyści mogą być spore :)

      Usuń
  2. Ja 3 razy próbowałam i nic nie pomaga. Chyba ty założysz u siebie jeszcze zakładkę dla mnie i jak będziesz dzwonić ( i tak robisz to codziennie ) to będę ci podawała ile na co i za co....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci plik przesłać i codziennie przypominać o uzupełnianiu:D

      Usuń
  3. Podobnie jak Ty, my też prowadzimy plik w którym spisujemy wydatki i przychody :) To chyba najłatwiejszy sposób, aby wiedzieć ile kosztuje zycie :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My z mężem zrobiliśmy tak przed ślubem i weselem. Dziś wiemy ile chcemy odłożyć miesięcznie i trzymamy się tych kwot - w sumie dopiero startujemy w prowadzenie naszego wspólnego gospodarstwa domowego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciągle mnie dziwi, że piszesz "P." jeśli już w jednym z pierwszych postów wydało się że P. to Piotrek :o

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie ciągle dziwi, dlaczego takie pytania zadają tylko anonimy :D Tak, P. to Piotrek, a ja jestem leniwa i nie chce mi się pisać jego pełnego imienia. Taka ze mnie zła konkubina :D

      Usuń
    2. hahaha spoko spoko XDD

      Usuń
  6. Planowaniem budżetu domowego zajmuje się mój partner i jest w tym dosyć skrupulatny - na wszystko nam starcza i wiedzie się nieźle :) Jedynie na większe, nieprzewidziane i pilne wydatki czasem przydaje się darmowa chwilówka, którą szybciutko spłacamy.

    OdpowiedzUsuń