Niedzielnik #18

Ten tygodnik będzie wyjątkowo krótki ;) Powoli przyzwyczajamy się do nowych godzin pracy P. i zaczynania dnia o 5:30. W końcu będziemy mogli popaść w rutynę, czyli coś o czym marzyliśmy od dawna ;) 

Zdjęć w tym tygodniu mało, zwalam to wszystko na pogodę, bo światło w tym tygodniu było tragiczne. Bo wiecie, ze mnie taki profesjonalny fotograf i się na tym "znam" ;) 


Skończyłam układać puzzle z poprzedniego niedzielnika i przy okazji nauczyłam się rozpoznawać 100 odcieni brązu ;) Mam jeszcze jeden 1000 do ułożenia, a potem trzeba będzie zrobić wymiankę z siostrą.


W nagrodę za dentystę kupiłam sobie kolorowanki dla dorosłych. W Empiku długo stałam i szukałam czegoś dla siebie, aż w końcu zaryzykowałam i kupiłam zafoliowane Doodle Invasion. I okazały się strzałem w dziesiątkę - dużo małych elementów, ale nie kwiatki ;) 
Na pewno wśród Was są jakieś kolorowanko-zakręcone. Okazało się, że 12 kolorów to zdecydowanie za mało i szukam lepszych kredek. Polecicie mi coś? Pewnie najlepiej celować w takie profesjonalne, ale zupełnie się na tym nie znam :(


Jeśli już jesteśmy przy zakupach, to w końcu zmobilizowałam się do kupienia ubranka dla mojego kundelka. Już się nie boję wkładać go do czarnej dziury tj. mojej torebki ;) Przy okazji od tego samego sprzedawcy kliknęłam słuchawki w moich ulubionych kolorach. I w końcu jestem z nich zadowolona - poprzednie były tak ciche, że nie zagłuszały rozmawiających ludzi w tramwajach. 


Przy okazji zakupów w Carrefourze znalazłam takie cuda. Napoje Personal jak dla mnie przesłodzone i mało wyjątkowe w smaku, ale w kokosie się zakochałam ;) Oprócz tego widziałam stoisko z zagranicznymi słodyczami, ale jeszcze tak bogata nie jestem, żeby za Twixa z masłem orzechowym dać 7 zł :D


A to nasza prawie romantyczna kolacja. Prawie, bo gdy jedno jadło, to drugie grało w World Of Tanks. Tacy oboje jesteśmy romantyczni :D


A to już niedzielne śniadanko. Tradycyjnie jajecznica ;) 

Udało mi się też w tym tygodniu zrobić dwa treningi z Martą z Codziennie Fit. Bardzo fajny zestaw ćwiczeń: porządnie się zmęczyłam, ale nie umierałam na koniec. Na następny dzień czułam mięśnie, o których wcześniej nie miałam pojęcia :D


A na koniec pochwalę się Wam jeszcze moim łupem z lumpeksu ;) Idealna bluza na jesienne wieczory! 


I to by było na tyle ;) Do pogadania za tydzień! :)

PS O czym macie ochotę poczytać w przyszłym tygodniu? O Kindle, życiu kury domowej czy budżecie domowym?

Share this:

CONVERSATION

22 komentarze:

  1. Ja głosuję za budżetem domowym:) Jak to ogarniasz? Czy spisujesz wydatki? Pozdrawiam, Jola z Krakowa

    OdpowiedzUsuń
  2. akurat dzis pokazywalam na blogu kolorowanki dla doroslych ale inne:)

    OdpowiedzUsuń
  3. budzet i zycie kury domej chetnie bym poczytala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ok, będzie budżet, a za jakiś czas życie KD ;)

      Usuń
  4. Budżet domowy - zdecydowanie :)
    Jakiego masz Kindla? Też zastanawiam się nad ubrankiem dla swojego.

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie, że ćwiczyłaś, i to dwa razy! Mam nadzieję, że ci się podobało :) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak mi się podobało, że zaraz idę ćwiczyć trzeci raz :)

      Usuń
  6. I ja za budżetem jestem - sama szykuję o tym wpis. Z chęcią poczytam o życiu kury domowej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to z miłą chęcią u Ciebie na temat budżetu też poczytam ;)

      Usuń
  7. P. pracuje od 5:30? To w sumie podobnie do mojego męża, który jak pracuje na pierwszą zmianę to zaczyna o 5:45. Wcześniej pracował jeszcze na trzecią zmianę, ale przeszedł tylko na dwie.
    Obejrzałam sobie filmik Marty i ćwiczenia mi się podobają. Są w sumie podobne do tych, które proponuje Natalia Gacka u siebie. Myślę jednak, że Marta potrzebuje troszkę czasu by się wyrobić bo widać, że jeszcze świeżynka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. P. nie ma określonych godzin pracy, ale najwygodniej chodzić mu na 7,00, czyli wstajemy o 5:30 :)
      A mi się właśnie u Marty podoba sposób bycia (czytam jej blogi, więc kojarzę coś poza treningiem) :) Zdecydowanie wolę ćwiczyć z pasjonatami niż z profesjonalistami - większość tych drugich działa mi na nerwy :D

      Usuń
    2. A ja Gacką akurat lubię czuję się z nią pewniej i "bezpieczniej" jako że jest profesjonalistką. Ale ćwiczę z ksiązką więc nie mam bezpośrednio kontaktu z jej osoba tak jak poprzez filmik :) Treningi z Marta też chętnie wypróbuję, jestem otwarta na nowości :)

      Usuń
  8. Ale super jest ta bluza :) Ja bym chętnie poczytała o tym jak ogarniasz budżet domowy :D Pozdr, Agata

    OdpowiedzUsuń
  9. Na temat kolorowanek wiem niewiele, w zasadzie to dopiero niedawno zauważyłam, że coś jest na rzeczy, moda jakaś :) Co do soków, to woda kokosowa rzeczywiście jest pyszna i bardzo zdrowa, zawiera komórki macierzyste roślinne. Najlepsza oczywiście świeża, ale i ta pakowana niewiele się różni smakiem. Soku z tamaryndowca nie lubię, ale za to owoc jest niezastąpiony w kwaśnych zupach rybnych (może kiedyś napiszę przepis, choć nie piszę o kuchni...). Mangostan to najlepszy owoc na świecie, świeży albo w postaci koktajlu. Marzenie po prostu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co ja piłam, to były napoje, więc smak ledwo się wybijał przez ten cukier. O tamaryndowcu pierwszy raz w ogóle słyszałam, a mangostan jadłam i mi smakował.

      Usuń
  10. Z kredek mogę polecić od siebie Colorino 24-=48, dwustronne, więc 48 kolorów, intensywne, miękkie i tanie :) Ja zamawiałam z all, za kredki i przesyłkę zapłaciłam 25 zł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O i takie coś mi się podoba ;) Poszukam stacjonarnie, a jak nie to pewnie zamówię :)

      Usuń