piątek, 16 października 2015

Lipton Forest Fruit - czarna aromatyzowana herbata

Pogoda za oknem nie pozostawia wątpliwości - mamy jesień. Ta pora roku kojarzy mi się głównie z długimi wieczorami z kubkiem herbaty w ręku. Lubię prawie wszystkie herbaty: owocowe, zielone, białe, czerwone, ziołowe i oczywiście swoje kombinacje ;) 

Dziś padło na Lipton Forest Fruit. 


Jest to aromatyzowana, czarna herbata. Szczerze mówiąc jak ją kupowałam, to byłam przekonana, że to herbata owocowa. Zasugerowałam się opakowaniem i zapachem, w skład nie zajrzałam, a napis black tea zobaczyłam dopiero w domu. No cóż...

Opakowanie to papierowa torebka z bardzo fajnym zamknięciem. Wygląda na liche, ale muszę przyznać, że działa całkiem dobrze. Spokojnie można zamknąć nim torebkę i nie obawiać się, że herbata zwietrzeję. W tej niepozornej torebce jest aż 150 gram produktu.


Po przeczytaniu składu już wiedziałam skąd ten piękny zapach przebijający się przez torebkę. Szkoda, że dali go więcej niż jakiegokolwiek owocu. 


Herbata wygląda całkiem nieźle, poszczególne listki są dość spore, a co jakiś czas trafimy nawet na owoc ;)



Producent zaleca, żeby jedną łyżeczkę herbaty zalać 200 ml wrzątku i parzyć ok. 5 minut. Herbata okazała się jednak bardzo mocna i jak dla mnie to na filiżankę wystarczy spokojnie pół łyżeczki. 

A teraz przechodzimy do najważniejszego, czyli smaku. No cóż, dla mnie jest to zwykła czarna herbata z lekkim zapachem owoców. Czyli czujemy boski zapach owoców, ale w smaku próżno ich szukać. Posłodzenie herbaty odrobinę podbija smak, ale w niczym mi to nie pomaga, bo ja z tych niesłodzących. I w sumie nie ma się co czepiać, bo chyba na tym polega aromatyzownie herbat ;)

Jeśli lubicie czarną herbatę i szukacie jakiejś przyjemnej odmiany, to Forest Fruit mogę polecić. Jednak amatorom intensywnie owocowych herbat zdecydowanie odradzam. 

Jak już jesteśmy przy herbacie, to pochwalę się moimi ostatnimi zakupami w Biedronce:



Ofertę można sobie obejrzeć TUTAJ! :) Z zaparzaczy oprócz ludzików są jeszcze rekiny, łodzie podwodne, listki, duszki i imitacja torebek herbaty ;) A kubków jest kilka kolorów - jeśli chcecie upolować, to musicie się spieszyć ;)

A wracając do herbaty ;) Jakie owocowe polecacie? Spróbowałabym najchętniej takich bez hibiskusa, ale z marketowych znam tylko jedną taką:(

9 komentarzy:

  1. Świetne zakupy! w Netto też będą te kubki, a także miseczki z tej serii :)

    Ukochana herbaty to Twinings (zwłaszcza Lady Grey).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No słyszałam właśnie ;) I chyba zapoluję na miseczki ;)

      Usuń
  2. Niespecjalnie lubię czarne herbaty aromatyzowane, jak dla mnie wszystkie smakują tak samo...
    O wiele bardziej lubię owocowe, niestety wszędzie ten nieszczęsny hibiskus

    W mojej Biedronce nie widziałam tych kubków ani zaparzaczy, jak zwykle nie mogę nic fajnego kupić ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tego co wiem, to zaparzacze były tylko w tych większych Biedronkach. Może kiedyś trafisz na jakiejś wyprzedaży ;)

      Usuń
  3. jak na forest fruit ma bardzo herbaciany kolor :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię takie aromatyczne herbatki :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czas wypróbować wydaję się idealna na jesienne dni :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Supee zaparzacz :) Szkoda, że nie widziałam go w sklepie. Kubki też urocze.
    A herbatę uwielbiam earl grey i miętową :)

    OdpowiedzUsuń