Gree Hills - Mięta & Czerwony Pieprz

Połowa grudnia, a zimy jeszcze nikt nie widział. A, przepraszam, przez kilka godzin padał śnieg. Zwykle o tej porze odstawiam kawę i przerzucam się na herbaty. W tym roku jest pół na pół ;) 

Z racji, że wykończyłam ostatnio kilka opakowań (kilka z kilkunastu), to skorzystałam z biedronkowej promocji na herbaty -20%. Standardowe smaki mi się już znudziły, ale skusiłam się na świąteczną wersję. Taką nieco pikantną ;) Oprócz mięty z pieprzem są jeszcze inne smaki KLIK!


Opakowanie to malutki, dość nietypowy kartonik jak na herbatę. W sam raz jako drobny dodatek do prezentu ;) W środku mamy nawet życzenia:


Po otwarciu pudełka wyraźnie czuć aromat mięty. Wcześniej nie spotkałam się nigdy z aż tak intensywnym zapachem. Jednak patrząc na skład łatwo można się domyślić, że to zasługa olejku miętowego. 


Po zaparzeniu aromat mięty dalej się utrzymuje. Wątpiłam, że ten pieprz w ogóle się przez ten zapach przebije. Pierwsze kilka łyków mnie delikatnie rozczarowały - nie czułam nic poza miętą. Jak herbata trochę przestygła, smak się rozwinął. Początkowo czuć było miętę, ale po chwili wybijał się pieprz i czuć na języku delikatne pieczenie. Po wypiciu całego kubka czułam się wyraźnie rozgrzana ;)

Jeśli lubicie miętę i pikantne smaki, to goooorrrrąco polecam. Jeśli nie lubicie, to nawet na nią nie patrzcie ;)

Skład ma całkiem niezły:

Mam chrapkę na kolejne herbaty, polecicie coś?:>

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz