poniedziałek, 30 marca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #29

Jak tam Wasze przygotowania świąteczne? Maszerujecie ze sklepów z kopą jaj i białą kiełbasą? ;) Ja jeszcze świąt nie poczułam, a możliwe że będziemy musieli zjeść śniadanie wielkanocne w... piątek :D A jak święta, to zakupy. Warto zajrzeć w gazetki, gdzie można kupić coś taniej :)


A w niej:
- szynka swojska
- kiełbasa myśliwska
- kiełbasa polska
- kiełbasa biała surowa
- chlebek do żurku 
- babeczki do koszyczka
- moda damska
- okulary przeciwsłoneczne
- kwiaty
- akcesoria samochodowe
- maszynka do golenia (idę po nią w czwartek)
- piżamy
- deska do prasowania
- suszarka na pranie


czwartek, 26 marca 2015

Le Petit Marseiliais, Mleczko nawilżające - drogi przeciętniak

Jeszcze ze dwa lata temu miałam ogromny problem z systematycznością wklepywania balsamów, ale na szczęście wyrobiłam sobie już ten nawyk. Nie wyobrażam już sobie wyjść z pod prysznica i nie pobalsamować się - mam nadzieję, że moja skóra mi się za to kiedyś odwdzięczy. Generalnie nie mam z nią żadnych problemów - żadnych przesuszeń ani uczuleń. Dlatego też nie mam dużych wymagań jeśli chodzi o mleczka/balsamy do ciała. 

Aktualnie używam drugie opakowanie mleczka do bardzo suchej skóry LPM i przyznam szczerze, że tylko dlatego, że dostałam je w prezencie. 


Bardzo podobają mi się opakowania całej serii LPM. Proste, niekrzykliwe i funkcjonalne. W przypadku mleczka opakowanie (250ml) posiada bardzo wygodną pompkę, nic się nie zacina, wężyk sięga do samego dna, więc działa do "ostatniej kropli". Jedyny minus to ilość dozowanego produkty - za mało! Na jedną nogę potrzebuję aż cztery pompki. Ale trzeba przyznać, że jest to dość wydajny produkt.


Po opisie producenta rzeczywiście można by dużo oczekiwać od tego produktu. Niestety, kiedy popatrzymy w skład to już tak różowo nie jest. Składniki, które odżywiłyby suchą skórę są po parafinie...


A jak mleczko sprawdziło się u mnie?

Na początku polubiłam je za zapach - trochę migdałów i trochę tego aromatu, co to producenci uważają za zapach olejku arganowego ;) Dość długo utrzymuje się na skórze. Mleczko ma faktycznie lekką konsystencję i szybko się wchłania. Skóra sprawia wrażenie wygładzonej i nawilżonej, ale obawiam się że w przypadku skóry bardzo suchej (a do takiej jest przeznaczony) nie byłoby tak wspaniale. Jak na moje potrzeby byłby to całkiem przyjemny produkt, gdyby nie... cena. 

Opakowanie 250 ml kosztuje w promocji kilkanaście złotych (KLIK!), a ani składem ani działaniem nie powala. Zdecydowanie bardziej wolę kupić masło Isana - lepszy skład, a cena trzy razy niższa. 

Cieszę się, że mogłam przetestować, ale miłości z tego nie będzie. A Wy używałyście? Jakie są Wasze opinie?

środa, 25 marca 2015

Co Huszi dostała, czyli urodzinowe prezenty :)

W moim domu rodzinnym dzieci obchodziły urodziny, a dorośli imieniny. Moje wewnętrzne dziecko chyba nigdy się nie przyzwyczai do tego, że ktoś składa mi życzenia imieninowe. Ale wracając do urodzin - na szczęście wszyscy jeszcze o nich pamiętają, więc nie muszę czuć się staro ;) 

Jeśli chodzi o prezenty to jestem do bólu praktyczna. Jeśli ktoś mnie pyta, co chciałabym dostać, to na 99% będzie to coś do domu. Tym bardziej, że razem z P. mamy urodziny w tym samym miesiącu, więc często dostajemy wspólne prezenty. 

<zaczynam się chwalić>


1. Tangle Teezer Compact z Barankiem Shaun ^^ Marzyła mi się od dawna ;) Mam już TT Salon Elite, ale kompakt z Barankiem Shaun jest uroczy i w sam raz do torebki. Swoją drogą idealnej torebki szukam już ze dwa lata...


2. Kołdra letnia 200x200 - mamy łóżko klasycznych rozmiarów 160x200, ale wszystkie kołdry w tym rozmiarze (nie wiem jakim cudem) są węższe. Ta rozmiarowo jest idealna.

3. Pościel 200x200, bo oczywiście nic w tym rozmiarze nie mieliśmy.


4. Drylownica, skrobaczka i wykrawacz do melona.  Kolejna moja kuchenna zachcianka, teraz pora kupić melona i robić kulki ;)


5. Puzzle 3000. To mój pierwszy raz z taką ilością. Układam, układam i ułożyć nie mogę. Pomoże ktoś? :D


6. Szklanki do piwa. P. jak się wprowadzał do naszego mieszkania pięć lat temu, to dostał komplet sześciu pokali - do dziś dotrwał tylko jeden ;) A w czymś pić trzeba :D


7. 8. 9. Podstawki pod kubki, podstawka pod świeczkę i świeca - tego wszystkiego nigdy dość :D Też tak macie, że szkoda Wam zapalać nowej świecy "bo tak ładnie wygląda"?


10. Prześcieradło. A właściwie dwa, bo mama nie uznaje minimalizmu. Dzięki temu mogłam wyrzucić wszystkie stare :)

 
11. Ozdobny dziurkacz. No co ja zrobię, że uwielbiam takie rzeczy? ;)

Z każdego prezentu cieszyłam się jak dziecko :D Teraz pora znaleźć dla każdego nowe miejsce w domu ;)

wtorek, 24 marca 2015

Co jemy w tym tygodniu? #1

W końcu wzięłam się w garść i wróciłam do robienia cotygodniowych jadłospisów. Łatwo nie miałam, bo praca P. jest tak specyficzna, że każdy dzień wygląda inaczej, więc i posiłki muszą być dostosowane np. do pracy w nocy ;) Do tego dochodzą nasze małe święta itp.

Nasza dieta jest... nasza. Nie jestem dietetykiem, nie potrafię układać zbilansowanych posiłków, więc jeśli macie ochotę skorzystać, to na własną odpowiedzialność. Absolutnie nie jest to dieta odchudzająca, wydaje mi się że dziennie wychodzi ok. 2000 kcal, czyli norma. Jemy tylko to, co lubimy - om nom nom. 

Jadłospis układam z trzech powodów. Po pierwsze pozwala zaoszczędzić mnóstwo czasu, bo nie muszę się codziennie zastanawiać "co na obiad" i szybciej robię zakupu. Oprócz czasu jest to też oszczędność pieniędzy - kupuje się tylko to, co potrzebne. W lodówce nie znajdzie się nic, co można by było skubnąć pomiędzy posiłkami - no chyba, że warzywa. I po trzecie, chyba najważniejsze - musimy zacząć jadać regularnie. 

Ok, już nie przedłużam tylko dzielę się tym, co wymyśliłam ;)

poniedziałek, 23 marca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #28

W tym tygodniu w końcu zmobilizowałam się i ułożyłam jadłospis na cały tydzień. Jeśli jednak chodzi o zakupy, to poszłam na łatwiznę i zamówiłam z e-tesco - (moja opinia - KLIK!). Aktualnie w gazetkach promocyjnych króluje temat świąt i wiosna. Nawet dyskonty wprowadzają katalogi z ubraniami ;) Zapraszam do przeglądania ;)



A w niej:
- -20% na owoce (suuuper!)
- łosoś
- śledzie
- jajka
- wędzone ryby (węgorz, trewal)
- tiramisu
- piwa belgijskie
- silikonowe formy
- nawozy do roślin
- szafa tekstylna
- moda męska
- pościele
- -20% na mięso wieprzowe (od czwartku do niedzieli)


A w niej:
- kiełbasa polska
- kiełbasa biała
- pstrąg 
- makowiec/sernik
- rolada lodowa Szarlotka (genialna! - KLIK!)
- moda damska
- bielizna modelująca
- kołdry/poduszki
- buty męskie Umbro
- akcesoria samochodowe
- piżamy
- bezprzewodowa szczotka akumulatorowa Vileda



A w niej:
- -20% na konserwy rybne i mięsne
- kabanosy
- sałata lodowa
- dorsz wędzony
- lody Magnum
- ciasto francuskie
- płyn micelarny
- smartphone MyPhone (mamy dwa i polecamy!)



A w niej:
- myjka ciśnieniowa
- opony
- podnośnik hydrauliczny
- klucze
- taśmy 
- plandeki
- tablet
- doniczki na wagę
- puzzle 3D


 A w niej:
- praliny z łososia
- oliwy smakowe
- filety śledziowe
- gęś
- królik
- chleb do żuru
- bigos
- makarony
- ser kozi
- herbaty Twinings
- mazurek/piernik
- paluszki w czekoladzie
- czekolada Toblerone
- stół rozkładany
- przepiśniki!
- kosmetyki
- pistolety na wodę



 A w nim:
- baleriny
- torebki
- koszule dżinsowe
- spodnie
- paski
- bluzy 
- buty


 A w niej:
- jajka
- biała kiełbasa
- Piccolo
- świąteczne słodycze Kinder
- Jacobs Gold
- masło orzechowe
- noże Fiskars
- mata silikonowa
- maszynka do makaronu
- mikrofalówka
- sokowirówka
- narzuta
- pościel
- koszyki


A w niej:
- kawa MK Cafe
- truskawki
- masło
- buty damskie
- drabina
- akcesoria rowerowe


A w niej:
- Isana suchy szampon 
- Isana odżywki do włosów
- szampon Elseve
- płyn Facelle
- Ajax (tylko 3,99)





A w niej:
- rowery
- drzewka owocowe
- krzewy
- tuje
- bratki
- nawozy/ziemia
 
Na pewno wybiorę się do Lidla po owoce i pewnie po drodze do Biedronki po konserwy rybne ;) Kusi mnie też parę ubrań z L., ale nie wiem czy mam siłę na walkę z emerytkami:D A Wam wpadło coś w oko?

piątek, 20 marca 2015

Cien Q10 Anti-Wrinkle Day Cream - hit z Lidla

Kosmetyki uwielbiam, ale do kremów zawsze podchodziłam po macoszemu. Poza comiesięcznym wysypem raczej nie miałam innych problemów z cerą. Rok temu śmiałam się, że kolagen zaczyna mi zanikać, więc pora się wziąć za twarz i szukać przeciwzmarszczkowych specyfików. No i tak szukałam ponad rok ;)

Czytałam, porównywałam, szukałam w drogeriach, aż w końcu kupiłam w dyskoncie. Zdecydowałam się na Cien Q10 - krem przeciwzmarszczkowy na dzień. 


czwartek, 19 marca 2015

Augusto Apple Pie - lepszej rolady lodowej nie jadłam!

Jestem realistką i pieczenie ciast nie ma dla mnie sensu. Po pierwsze domowe ciasta wcale nie są jakieś super zdrowe. Po drugie ich kaloryczność woła o pomstę do niebie - przez pół roku nie zużywam w kuchni tyle cukru ile używa się w pierwszym lepszym przepisie. I po trzecie, najważniejsze - ekonomicznie nijak się mi to nie opłaca: produkty, czas, energia - no way! Pomijam fakt, że blachę ciasta jedlibyśmy we dwójkę na siłę chyba z tydzień.

Goście to jednak goście i coś musiałam wymyślić. Padło na roladę lodową. Miałam dość duży wybór, ale padło na Augusto Apple Pie, czyli po prostu lody o smaku szarlotki. 



Spodziewałam się zwykłych lodów śmietankowych z lekko cynamonowym posmakiem. Kupując je raczej nie wierzyłam, że mogą smakować po prostu jak szarlotka. Zdziwiłam się już podczas otwierania, bo pachniały jak świeżo wyciągany z piekarnika jabłecznik :) Takie jabłka z cynamonem, żadnej chemii w zapachu. 


Na szczęście na zapachu się nie kończy, bo rolada smakuje jak szarlotka mojej mamy w wersji na zimno! Lody są po prostu genialne. Smak jest tak charakterystyczny i rzadko spotykany wśród ogólnie dostępnych lodów, że na pewno go zapamiętam i będę wracać. Jedyny minus dla mnie to... słodkość. Lody na wierzchu posypane są brązowym cukrem - w moim odczuciu niepotrzebnie, bo i tak są bardzo słodkie. 

15% rolady to jabłka z cynamonem - naprawdę je czuć! Takie mięciutkie kosteczki zanurzone w lodach - całość komponuje się naprawdę świetnie. 

Wizualnie rolada miała przedstawiać szarlotkę z bitą śmietaną na ciasteczkowym spodzie. Na opakowaniu oczywiście wygląda ślicznie, po przekrojeniu jednak jest trochę mniej okazała:


Same lody są kremowe i miękkie. Takie, jakie lubię najbardziej :)

Dla ciekawskich skład i wartości odżywcze:



Rolada ma standardową pojemność dla lodów, czyli litr. W Realu (Auchan) zapłaciłam za nią ok. 8 zł.

Apple Pie, mimo że bardzo słodkie są aktualnie moimi ulubionymi sklepowymi lodami. Ciekawy smak, przyjemna konsystencja aaa idę po dokładkę! :)

PS Jadłam z tej samem serii roladę o smaku sernika z rodzynkami. Owszem, rodzynki były, ale koło sernika to ona nie leżała. Dlatego tak się zdziwiłam, że ta smakowała szarlotką.

środa, 18 marca 2015

Marcowe zakupy kosmetyczne

Podobno nic tak nie poprawia kobietom humoru, jak zakupy. Wszystkie inne poprawiacze zawiodły, więc skusiłam się na ten stereotypowy sposób. I prawie podziałał! Swoje dołożyło też wiosenne słoneczko, -20% na kosmetyki w realu i  mega promocja w Super-Pharm (KLIK!).

A insza inszość, że naprawdę naprawdę pokończyły mi się zapasy i kupuję kosmetyki na bieżąco :)  Oto łupy, tadaaam!


1. Gloria - Maska do włosów. Sławna na całą blogosferę, ale ja osobiście nigdy nie miałam okazji jej używać. Aż do teraz oczywiście ;) Po pierwszym użyciu mogę tylko powiedzieć, że dziwnie pachnie - babcinochemicznie. Mam nadzieję, że się polubimy. Po przecenie zapłaciłam za nią niecałe 5 zł. 

2. Mrs Potters, Balsam Ochrona Koloru Gingo Biloba i Kreatyna - moja ukochana odżywka, nie mam pojęcia dlaczego o niej zapomniałam - moja recenzja (KLIK!). Włosy po niej są cudownie miękkie i sypkie - to moje odżywkowe KWC. 

3. Himalaya Herbals, Oczyszczający Peeling do twarzy z Miodłą Indyjską. Przyjemny zapach, sporo różnej wielkości drobinek - mam nadzieję na udaną współpracę. Kosztował 4 zł, więc jak za darmo.

4. Maybelline, Baby Lips Intense Care. Najbardziej podoba mi się opakowanie, idealne na wiosnę :D W zapachu przypomina mi odrobinę te wszystkie pomadki bezbarwne dodawana do Bravo Girl - ale spokojnie, da się ten zapaszek przeżyć. Nawilżanie średnie, raczej dla bezproblemowych ust, ale ma u mnie plus za ładne nabłyszczenie. Wyprzedawali w Realu po 4 zł.  

5. Cussons Pure Super Zingy Burst - żel pod prysznic. Jeszcze nie próbowałam, ale bosko pachnie malinową mambą! Dosłowny opis: "owocowy żel pod prysznic o zapachu owoców kolorowych" ;) Znacie jakieś czarno-białe owoce? Butla 500ml kosztowała coś ok. 6 zł. 

6. Soraya Świat Natury 5 drogocennych olejów - Regeneracyjny olejek do twarzy. Po nieudanej przygodzie z olejkiem Alterra szukałam innego i znalazłam ten w SP za 4,99zł! Na szybko sprawdziłam opinie na wizażu i zgarnęłam z półki. 

7. Care&go Szampon Przeciwłupieżowy. Kupiłam go dla P., ale jemu coś nie podpasował, więc wzięłam go sobie. Nigdy nie miałam łupieżu, więc nawet nie spoglądałam w stronę tego typu produktów. Okazało się jednak, że całkiem fajnie działa na moje włosy. Możliwe, że niedługo napiszę recenzję porównując go z H&S - chcecie?  Do kupienia w Biedronce za 5,99 zł.

8. Seche Vite - utwardzacz. Od jakiegoś roku noszę się z zamiarem zakupy jakiegoś utwardzającego Top Coat. Zdecydowałam się już na czerwony od SH, ale dzisiaj w Super-Pharmie spotkałam dużą wersję (14ml) Seche Vite. No jak nie brać? Pierwszy raz się nam nie udał, ale jutro spróbujemy znowu.


 9. Malwa, Upiększająca maseczka antystresowa - stosuję ją zamiast kremu na noc i spisuje się całkiem nieźle :) ok. 2zł/15ml.

10. Rice Stem Cell mask - maska z komórkami macierzystymi ryżu (3,99zł w Biedronce) i
11. Eveline Koenzymy Młodości Q10 plus R Głęboko nawilżająca (1,50) - jeszcze nie próbowałam, czekam na zachciankę typu "domowe SPA".

Ja jestem z zakupów bardzo zadowolona i chyba złapałam bakcyla na więcej. Kojarzycie jakieś super-hiper promocje na kosmetyki? Albo jakieś takie totalne must have? Zwolniły się szuflady, w których trzymałam zapasy - coś z tym trzeba zrobić:D

wtorek, 17 marca 2015

Ch.... Nieogarnięta Pani Domu

Prowadzę tego bloga od ponad trzech lat. Z założenia miał być o idealnym prowadzeniu domu, ale nie wyszło. Pora się chyba w końcu przyznać (i przed Wami i przed sobą), że idealna nie jestem i praktyka wcale nie czyni mistrza. Ostatnio przeżywam apogeum swojego nieogarnięcia i kurodomowych porażek - poniżej zestawienie trzech z ostatniego tygodnia. 

1. Nie róbcie tego w domu, czyli historia wywabiania plam.


Kuchnia, koty, jedzenie i jasna tapicerka, to nie jest idealne połączenie. Zielony skaj na krzesłach i koty tym bardziej, ale to temat na inną historię. Idą święta, więc coś z tymi poplamionymi krzesłami wypadało zrobić. W Realu na stoisku z przecenami dorwałam środek do usuwania plam. Z opisu wynikało, że nada się idealnie i już za kilka minut będę się mogła cieszyć czyściutkimi krzesłami.

Przyszłam do domu i bez rozpakowania reszty zakupów zaczęłam psikać tapicerkę. Zapach nie był idealny, ale szczerze mówiąc wtedy mnie nie przeraził. Po kilku minutach starłam resztę piany i... plamy jak były tak zostały.Wkurzyłam się i... olałam sprawę.

P. wchodząc do mieszkania spytał się, co nam w domu zdechło. Dało mi to do myślenia... Bo mi też coś zalatywało kiszonymi ogórkami. Oczywiście padło na krzesła. Wywędrowały na balkon, a ja próbowałam wyszorować je sprawdzonymi (pachnącymi!) sposobami. Okazało się, że pierwszy środek był z impregnatem, a reszta się tylko po nim ślizga. Zapachu nic nie jest w stanie zabić. 

Czeka nas więc wymiana tapicerki, badum!

2. A podobno każdy potrafi ugotować jajko.


W lodówce echo i światło, a ja miałam ochotę na coś dobrego. Padło na gotowane jajko z pysznym żółtkiem. Jajka od szczęśliwych kurek mojej babci, więc co mogło pójść źle? Jak widać mogło. Z czterech jajek trzy dosłownie mi wypłynęły. Na jajeczne mutanty nie miałam ochoty.

3. Kaczka-dziwaczka, czyli łazanki z uszek.


Tak, przyznaję się bez bicia, czasem robię na obiad mrożonki. To akurat było śniadanie. Echa i światła w lodówce ciąg dalszy, więc trzeba było przeszukać zamrażarkę. Znalazłam uszka z kapustą i grzybami - no co, Boże Narodzenie było całkiem niedawno. 

Nastawiłam wodę, posoliłam i nawet dodałam łyżkę oleju, żeby się nie posklejały. Wrzuciłam uszka i popatajałam do swoich obowiązków. Wróciłam, patrzę, a tam papka. Przecedziłam uszka przez sitko i wyszły łazanki. Potraficie tak?

Teraz się z tego śmieję, ale to taki śmiech przez łzy. Nie mam pojęcia co się ostatnio ze mną dzieje: kawy pić nie mogę, wszystko mi z rąk leci i spieprzę każdą rzecz, której się dotknę. Internety mówią, że to przesilenie wiosenne. Możliwe. Myślicie, że z butelką wina będzie lżej?

poniedziałek, 16 marca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #27

Po gazetkach widać, że idą święta. Niby jeszcze trzy tygodnie, ale mnie przedświąteczne zakupy nie ruszają - gazetki wręcz mnie nudzą. W zeszłym roku na wielkanocne śniadanie robiłam sushi - teraz pewnie coś podobnego strzeli mi do głowy ;)

LIDL - od dziś - KLIK!

A w niej:
- drób 20% taniej
- produkty Deluxe (wędliny, sery itp.)
- słodycze wielkanocne
- parówki z szynki
- pomidory rzymskie
- borówka/żurawina
- produkty do dekoracji ciast
- pistolet do kleju
- ubrania dziecięce
- buty dziecięce
- akcja błysk (produkty do sprzątania)
- Kosmetyki do auta
- kwiaty
- ubrania (dżinsy, koszule dżinsowe)
- drapak dla kota
- płyn do płukania tkanin Vernel

LIDL - za tydzień - KLIK!

A w niej:
- garnki, noże, patelnie
- formy do pieczenia
- akcesoria silikonowe
- mikser
- gofrownica
- toster
- suszarka do włosów 2200W
- kwiaty
- laski wanilii
- sery, wędliny, krewetki
- belgijskie piwa

BIEDRONKOWE INSPIRACJE - KLIK!

 A w niej:
- 20% na czekolady :):):)
- pomarańcze
- szynka konserwowa
- łosoś
- ryby mrożone
- jajka
- olej lniany
- bułki do hamburgerów
- Hity
- sok jabłkowy
- pomadki Lip Smacker
- gąbki Calypso
- blender/mikser
- sauna do twarzy

BIEDRONKA - RADOSNY DOM - KLIK!

A w niej:
- obrusy
- serwetki
- poszewki na poduszki
- firanki
- pokrowiec na krzesła
- poduszki na krzesła
- palma wielkanocna
- dekoracje wielkanocne
- akcesoria silikonowe

BIEDRONKA - WIELKANOCNE SPECJAŁY - KLIK!

 A w niej:
- seria produktów La Speciale
- ryby
- woreczki
- biała kiełbasa
- szynka konserwowa
- pierś gęsi
- majonez
- jajka
- pasta z suszonych pomidorów
- bakalie
- ciasto kruche
- wielkanocne słodycze
- kocie języczki! :D
- herbatniki z lukrem do samodzielnego zdobienia
- odświeżacze powietrza

TESCO - ostatnie dwa dni - KLIK!


 A w niej:
- Persil
- wędliny
- ćwiartka z kurczaka
- rzodkiewka
- czekolada Terrawita
- Silan Oil
- kurczak z wolnego wybiegu

NETTO - od dziś - KLIK!

A w niej:
- meble ogrodowe/balkonowe
- majonez
- kiwi
- wielkanocne słodycze
- kiełbasa biała luksusowa
- head&shoulders
- Bref
- ubranka niemowlęce
- akcesoria ogrodowe

NETTO - od czwartku - KLIK!


A w niej:
- olej
- masło
- cytryny
- makarny
- napoje w puszkach
- akcesoria łazienkowe

KAUFLAND - ostatnie dwa dni - KLIK!




 A w niej:
- kabanosy
- Ajax
- brokuły
- imbir
- łosoś wędzony
- cukier trzcinowy
- waga kuchenna

ROSSMAN - ostatnie trzy dni - KLIK!

A w niej:
- Green Pharmacy olejek
- farby do włosów Palette
- zimowe mydełko Isana (recenzja - KLIK!)
- szklany pilniczek
- pomadki Bebe

NATURA - ostatnie dwa dni - KLIK!






A w niej:
- żele Palmolive
- do -25% na Maybelline
- Provit Jedwab do włosów
- Green Pharmacy Masło do ciała
- DKNY

Co ciekawego wpadło Wam w oko?

piątek, 13 marca 2015

Ziaja, Pasta Liście Manuka

Jakiś czas temu pisałam Wam o niezbyt udanym żelu do mycia twarzy z tej serii (KLIK!). Wspominałam wtedy, że drugi produkt z tej serii okazał się moim hitem. Mowa oczywiście o paście do głębokiego oczyszczania twarzy przeciw zaskórnikom. Tak, to pełna nazwa tej pasty :D


Kilka słów od producenta:
 Głęboko oczyszczający, spłukiwalny produkt w formie pasty. Skutecznie redukuje niedoskonałości skóry. Przywraca naturalną równowagę i świeżość. 

Substancje czynne głęboko oczyszczające 
  • ekstrakt z liści manuka o działaniu antybakteryjnym
  • ściągająco-normalizująca zielona glinka
  • aktywna baza myjąca
Czysta i świeża skóra:
  • odblokowuje pory skóry z nadmiaru sebum
  • ma delikatne właściwości ściągające i złuszczające
  • zapobiega powstawaniu nowych zaskórników
  • przeciwdziała tworzeniu niedoskonałości skóry
  • przygotowuje skórę do zabiegów pielęgnacyjnych
Sposób użycia:
Rozprowadzić pastę na dłoniach i umyć twarz przy użyciu wody. Omijać okolicę oczu.

A oto skład:

Opakowanie zachwyciło mnie swoją prostotą. Niby zwykła biała tuba, ale ma swój minimalistyczny urok. Tubka ma 75 ml i zamykana jest na zatrzask - popularne i wygodne rozwiązanie w tego typu produktach. 

Pasta jest biała i jak można się spodziewać po nazwie dość zwartą konsystencję. Posiada też drobinki, więc może śmiało robić za peeling - są małe, ale dosyć ostre. Taki fajny zdzierak. 

Zapach jest genialny! Już przy żelu pisałam, że mogłabym mieć takie perfumy. Orzeźwiający, troszeczkę męski... no boski! 

 
Najważniejsze jest jednak działanie. Pasta idealnie spełnia swoją rolę i praktycznie pokrywa wszystkie obietnice producenta. Gołym okiem widać, że skóra po zabiegu jest ładnie oczyszczona - powiedziałabym nawet odświeżona. I widać to już po pierwszym użyciu. Z zaskórnikami też sobie radzi, choć cudów nie ma co oczekiwać. Nie zmienia to jednak faktu, że mój nos jest jej wdzięczny. Po umyciu twarz jest delikatna jak pupa niemowlaka, bardzo fajne uczucie. Na początku nie czuć ściągnięcia, ale jednak warto zastosować krem, bo po jakimś czasie się jednak pojawia. 

Używam jej już dwa miesiące, co kilka dni i właśnie kończę pierwszą tubkę. I taka mała rada ode mnie - przed nałożeniem pasty warto zwilżyć twarz i dłonie. Masaż twarzy jest wtedy zdecydowanie bardziej przyjemny ;)

Pasta jest łatwo dostępna, znajdziecie ją w każdym Rossmanie w cenie ok. 10 zł.

A jakie są Wasze opinie na jej temat? Jest takim hitem w Internecie, że pewnie też ją macie ;) Dla mnie to naprawdę najlepszy produkt od Ziaja.

czwartek, 12 marca 2015

W5 Pianka do czyszczenia toalet

Pisałam to już pewnie ze sto razy, ale napiszę po raz kolejny: lubię sobie ułatwiać i uprzyjemniać  nielubiane czynności. I do takich m.in. należy mycie WC. Długo szukałam alternatywy dla Domestosa (jest ok, ale nie przepadam za charakterystycznym zapachem chloru) i w końcu znalazłam w Lidlu :)

A konkretniej to znalazłam piankę W5 Toilet Cleaner - Środek do czyszczenia toalet. Bardzo lubię detergenty w piankach, więc długo nad nim nie myślałam i wpakowałam do koszyka. Później okazało się, że to nie jest produkt ze stałego asortymentu i pojawia się tylko przy okazji "Akcji błysk" w Lidlu. A jako że zbliżają się święta, to się takowa niedługo pojawi (KLIK!).


Zacznę od zapachu - producent napisał, że to zapach oceanu. Co prawda nie byłam nigdy nad oceanem, ale jeśli tak pachnie, to wcale nie chcę tam być. Środek ma po prostu jakiś tam swój chemiczny aromat - ani pachnie ani śmierdzi. Chociaż w tej kategorii produktów, to zapach jest całkiem ok. 


W5 na pewno nie ma tak silnego działania jak Domestos, ale czyści przyzwoicie. Używam go od kilku miesięcy i nie zauważyłam, żeby pojawił się jakikolwiek kamień czy zacieki. Jego ogromną zaletą jest przede wszystkim forma aplikacji. Spray ma taki dziubek, dzięki któremu łatwo można zaaplikować piankę w trudno dostępne miejsca. Rozprężająca się pianka dociera w te wszystkie ceramiczne zakrętasy. Potem wystarczy tylko spłukać wodę i gotowe.


 Opakowanie ma 500ml, stosuję przynajmniej raz w tygodniu i końca nie widać ;) Polecam wszystkim "leniwym" :D

A może znacie jakieś naprawdę pachnące środki do WC?