poniedziałek, 29 czerwca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #43

No to mamy wakacje. Sklepy szaleją z letnimi ofertami i rzeczywiście niektóre wakacyjne akcesoria można będzie dorwać w tym tygodniu nawet w niezłych cenach. Ja sama zaraz wybieram się po krzesło brazylijskie na balkon :)


A w niej:
- kaczka
- olej kujawski
- pstrąg tęczowy

niedziela, 28 czerwca 2015

Niedzielnik #7

Oficjalnie zmieniam nazwę sobotnik na niedzielnik, bo w sobotę to ja się raczej już nigdy z takim wpisem nie wyrobię ;) 

Tydzień zaczęłam od... kolejki u lekarza. Co prawda to nie ja miałam wizytę, a babcia, ale co się tam nadenerwowałam to moje. Pal licho NFZety, długie oczekiwanie itd. To jest po prostu pikuś w porównaniu do problemów jakie są w stanie wymyślić ludzie w kolejce do lekarza. A jak zaczęły się jeszcze opowieści o przebytych chorobach, to nawet jako zdrowa osoba  zaczęłam podejrzewać u siebie co najmniej raka.

Później pobiegłam na egzamin. Na totalnym luzie w sumie, bo byłam dość dobrze przygotowana. Wasze kciuki chyba też pomogły, bo po sprawdzeniu wyników okazało się, że mam aż 95%! ;)

Ok, za dużo już gadania. Pora na zdjęcia ;)

JEDZENIE



W tym tygodniu jadłam głównie kanapki. Nie pamiętam kiedy ostatnio tak mi chleb smakował (siedem ziaren). No to jadłam i jadłam ;) 


A wczoraj robiłam chłodnik. Coś czuję, że latem będzie u nas gościł ze trzy razy w tygodniu. Muszę poszukać jakiś wariacji w tym temacie, żeby się za szybko nie znudził ;)

GRZESZKI


Nie wiem co te ciastka mają w sobie, ale ciągnie mnie do nich. A P. "niestety" ma je w automacie w pracy i wie, jak je lubię :D Jedno ciacho ma aż 52 kcal! Jak to zobaczyłam to postanowiłam dawkować sobie jedno dziennie, więc opakowanie starczyło na prawie cały tydzień :D


Nowe piwa też lubię testować. Tym razem padło na rosyjskie ESSA (ananas i grapefruit) i Frumalta bezalkoholowego. Pierwsze przypominało mi złotego reddsa, tylko było bardziej alko czuć. A drugie to taki przyjemny bananowy soczek - strasznie słodkie, ale w takiej małej porcji całkiem do wypicia. 

WYDARZENIA RODZINNE


Komisyjnie zerwana została pierwsza truskawka na naszym balkonie. Musiała dwa dni czekać, aż w końcu nabrała mnie na nią ochota. Coś nietruskawkowi jesteśmy w tym roku. 


A tak mnie moje futrzaki do sprzątania zachęcają... nie miałam sumienia ich budzić, żeby łóżko zaścielić ;)


Ułożyłam Impossipuzzle. I chyba nie rozumiem idei. A co do puzzli, to sprzedaję te 3d (KLIK!)


I żeby nie było, że ja tylko jem i się obijam ;) Próbuję polubić bieganie, choć dalej nie mogę się pozbyć przeświadczenia, że to nudny sport. Spróbuję jeszcze pokombinować z trasami, bo te kółka w parku już mi się znudziły.

Jestem też w połowie "Magii sprzątania". Wyrzuciłam już dwa worki nieużywanych rzeczy, kolejne dwa też się już zapełniają...

A jak tam u Was to wygląda? Potraficie wyrzucić coś bez emocji, czy też 20 razy się zastanawiacie, czy to się czasem jeszcze kiedyś nie przyda?


piątek, 26 czerwca 2015

Galatelli Master of Taste - lody o smaku masła orzechowego z Lidla

Mam tydzień testowania nowych smaków ;) W końcu, po kilku sezonach, dałam się Lidlowi namówić na lody o smaku masła orzechowego. Pojawia się z okazji tygodnia amerykańskiego (KLIK!) i większość osób jest nim zachwycona. No jak mogłam nie spróbować?


Lody dostępne są w papierowych (500ml) kubkach. Oprócz orzechowych są jeszcze ciasteczkowe, z migdałami, czekoladowe i chyba owocowe. Podobno kiedyś pojawiły się też bananowe ;)


Na początek muszę Wam opowiedzieć o mojej relacji z masłem orzechowym. Pierwszy raz spróbowałam je chyba w liceum i kompletnie mi nie posmakowało. Później robiłam batoniki energetyczne i powoli się w nim zakochiwałam. Co jakiś czas (czyt. co pół roku) kupowałam słoik i powoli wyjadałam go łyżeczką. Ale przy ostatniej akcji Lidla kupiłam słoik i... zjadłam prawie cały w dwa dni. Zostało przysłowiowe "na dnie" i organizm powiedział dość. Od tamtej pory na masło orzechowe nie mogłam patrzeć.

Lody postanowiłam jednak spróbować i w razie czego mieć "dla gości" ;)
Po otwarciu pudełka lody wyglądają tak:



Lody, jak widać, mają w sobie dość dużo kawałków masła orzechowego i czekolady. A właściwie masła w czekoladzie ;) Same lody są średnio smaczne (patrząc na skład są na bazie wody), ale jako całość smakują całkiem nieźle. Oczywiście pierwsze skrzypce gra smak orzechowy, a co jakiś czas przegryzamy kawałki czekolady na zmianę z miękkim masłem orzechowym. Co ciekawe, w większych kawałkach masła można poczuć, że jest ono lekko słone. 

Wcale to nie przeszkadza być tym lodom strasznie słodkim :D Zaznaczę tylko, że ostatnio większość lodów jest dla mnie za słodkich, więc te pewnie mieszczą się w normie. Zjadłam taką porcję (spodek od filiżanki) i się zasłodziłam.


Skład lodów:


Skład absolutnie nie zachwyca. 

Powiem szczerze, że nie rozumiem ich fenomenu. Dla mnie to po prostu niestandardowy smak lodów, który można, a nie koniecznie trzeba spróbować. Nie jest to też jeden z tych smaków, które albo się kocha albo nienawidzi. Kupiłam, spróbowałam, notkę napisałam i więcej do siebie nie wrócimy ;)

Lody z oferty amerykańskiej Lidla do najtańszych nie należą - za 500 ml kubek trzeba zapłacić 7,77 zł. 

Ok, masłowe lody mi nie posmakowały. Jakich mam spróbować w następnym rzucie? :>


środa, 24 czerwca 2015

Chio Taccos - smak dzieciństwa?

Biedronka zrobiła akcję Vintage i przywraca produkty z przed dwudziestu lat. Cholerka, jakim cudem je pamiętam? Lata 90 naprawdę były tak dawno?!

Jak zobaczyłam w gazetce Taccosy, to wiedziałam, że będą moje. Takie rzeczy jadam raz na ruski rok, ale dla wspomnienia dzieciństwa jestem w stanie zgrzeszyć. Czy było warto?


Taccosy to po prostu "obrączki". A wg producenta są to chrupki ziemniaczane o smaku bekonu. Nie zna sie!

wtorek, 23 czerwca 2015

Gloria, Maska do włosów suchych, zniszczonych i farbowanych.

Masek i odżywek do włosów u mnie nigdy dość. Aktualnie mam zapas liczony w litrach i powstrzymuję się, żeby nie kupować kolejnych.

Moje włosy są gęste i grube. Często słyszę, że jedna czy druga koleżanka chciałaby mieć taki gruby warkocz. Ok, też go lubię, ale co ja się z tymi włosami namęczę... Niestety moje włosy są dość sztywne i puszące się. Koszmar. Dlatego od masek/odżywek oczekuję ich "ulizania".

Wiele włosomaniaczek poleca właśnie maskę do włosów "Gloria". Kilka internetowych hitów się u mnie sprawdziło, więc postanowiłam przetestować kolejny. 


Opakowanie Glorii to klasyczny zakręcany "słoiczek". Czy ładny? O gustach się nie dyskutuje, ale mi zajeżdża PRLem ;) Masek używam pod prysznicem, więc to opakowanie jest średnio wygodne, zdecydowanie wolę tubki (nie żebym miała dwa litry masek w jeszcze większych i mniej poręcznych opakowaniach).

Co nam obiecuje producent?


Muszę przyznać, że pomiędzy oczekiwaniami a rzeczywistością dużej różnicy nie ma. Moje włosy ogólnie są zdrowe (a że nie wyglądają na takie to inna sprawa), ale zauważyłam że maska faktycznie pozytywnie na nie wpłynęła. Szczególnie te u nasady, niefarbowane, odzyskały swój blask. Kolejnym plusem było przedłużenie świeżości włosów. Moja norma to 2 dni, a dzięki Glorii dawało radę nawet trzy.


I znowu muszę się zgodzić z producentem. Włosy po Glorii rozczesywały się bardzo łatwo, a po wysuszeniu są przyjemnie miękkie. 

Sama maska jest mlecznobiałego koloru i ma idealną konsystencję. Na tyle rzadka, że łatwo ją nałożyć i na tyle gęsta, że nie spływa z włosów. Dzięki temu jest też wydajna. Niestety problemem jest zapach. Dla mnie kojarzy się z zapachem "trwałej ondulacji lata 90". Nie mam pojęcia jak ta ondulacja pachniała naprawdę :D Ale zapach jest okropnie chemiczny i intensywny. Na szczęście nie utrzymuje się na włosach. 

Tradycyjnie wklejam skład dla ciekawskich:


Gloria jest naprawdę godną uwagi maską i pewnie sprawdzi się do naprawdę zniszczonych włosów. Tak jak wspomniałam na początku, ja od maski wymagam ujarzmienia, a tego Gloria akurat nie potrafi. Do tego ten niezbyt przyjemny zapach też nie zachęca do jej używania. Podsumowując: to dobra maska, ale nie dla moich włosów. 

Maska dostępna jest w Auchan/Real - 240ml za ok. 5 zł.

PS Niedługo pojawi się wpis o moich włosach, a właściwie o tym "co z nimi począć" 
PS 2 Mam jeszcze dwa opakowania emulsji Glorii - podobno jeszcze lepsza od maski.

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #42

Napisałam dzisiaj ostatni egzamin, więc można powiedzieć, że skończyłam (zapewne chwilowo) swoją edukację. I tak jak pełnej księgowości szczerze nienawidzę, tak kadry i płace kocham <3. No ale nie o tym przecież dzisiaj post. Zapraszam na kolejne zestawienie aktualnych promocji:





A w niej:
-20% na wieprzowinę

















No i koniec! Teraz czas na zakupy ;)


niedziela, 21 czerwca 2015

Sobotnik #6

Tydzień widmo. Niby był, ale kiedy minął, to nie mam zielonego pojęcia. Nawet nie zdążyłam popstrykać zdjęć, bo wszystko było na łapu capu ;) Nie za bardzo mam Wam co pokazać, ale w ramach walki z lenistwem coś tam skrobnę. 

środa, 17 czerwca 2015

Co kupuję w Biedronce? cz. I

Zabierałam się do tego postu milion razy, ale zawsze coś. A to w sumie wróciłam z zakupów i nie miałam czasu na fotki, a jak już miałam czas to w sumie nie kupiłam nic sprawdzonego. I tak w kółko. Często pytacie co polecam, więc dzisiaj pomimo niesprzyjających warunków wpis powstanie. Nie będzie idealny, ale zrobione jest zawsze lepsze od zaplanowanego.

Co kupuję w Biedronce? Właśnie to:

WARZYWA I OWOCE

 
Tak, kupuję prawie wszystką zieleninę w marketach. Po pierwsze dlatego, że wszelkie ryneczki mam daleko, a po drugie nie wierzę w wielką różnicę pomiędzy nimi. Po prostu staram się każdy owoc czy warzywo dokładnie umyć przed zjedzeniem. W zasadzie zieleninę kupuję "tam gdzie taniej", ale z Biedronki szczególnie polecam:

1. Pomidorki koktajlowe. Są po prostu pyszne! Tak jak nie przepadam za pomidorami, tak te często podjadam. Idealnie nadają się na kanapki, do sałatek czy właśnie jako przekąska. Pachną i smakują jak u mamy z pod folii ;) 4,99 zł/500g

2. Vital Fresh Mix sałat. Co prawda wychodzi dość drogo, ale dla mnie te mixy są po prostu mega wygodne. Zwykle jak kupię normalną sałatę, to połowę muszę wyrzucić bo nie dajemy rady zjeść. A żeby zrobić fajną, kolorową sałatkę musiałabym kupić co najmniej dwa rodzaje, więc jednak taniej wychodzi mix. Wrzucam do niego pomidorki, jajka, grillowanego kurczaka, do tego sos na bazie jogurtu i kolacja gotowa. 3,99zł.

3. Vital fresh Kiełki. Kupuję je dość rzadko, ale ostatnio mam fazę na kanapki, więc pewnie uda mi się je zjeść. W Biedronce jest kilka rodzajów: brokuła, na patelnie, rzodkiewki, lucerny i chyba cebulki. Próbowałam sama w domu hodować, ale mi nie wychodziło ;) Za 50g zapłacimy 3,99 zł.

MIĘSO


W sumie w Biedronce najczęściej kupuję mielone z szynki, ale teraz mam jeszcze spory zapas w zamrażarce. Dzisiaj dla odmiany kupiłam schab.

4. Kraina Mięsa, Schab bez kości kotlety. Wychodzi dość drogo, ale znowu odzywa się moje wygodnictwo. Schab jest pokrojony na kotlety, zwykle jest to ładne mięso bez ścięgien, same chude. Tzn. trzy kotlety z góry są zawsze idealne, a czasem zdarzają się dwa na dole lekko poprzerastane. 6,99 zł za 360g (5 kotletów)

5. Kraina Wędlin, Szynka Konserwowa. W składzie ma aż 90% mięsa wieperzowego z szynki, co na sklepowe wędliny jest niezłym wynikiem. Przyzwyczaiłam się do niej, jak zajadałam się tostami, bo ma idealny kształt. No i oczywiście jest całkiem smaczna, choć ostatnio troszkę dla mnie za słona. 4,99 zł/200g.

NABIAŁ

 
6. Tolonis, jogurt grecki o obniżonej zawartości tłuszczu. Używam przede wszystkim do sosów, sałatek itp. Co prawda wolałabym o tej normalnej zawartości tłuszczu, ale tylko wersja light jest w małych opakowaniach. 1,29zł/250g.




7. Delikate, Serek wiejski. Moje ulubione serki wiejskie - jeśli już jem, to kupuję właśnie w Biedronce. Mają duuuużo śmietanki. 1,44zł/200g.

KONSERWY

 
8. Nasza spiżarnia, Fasola czerwona konserwowa. Bardzo smaczna, kupuję głównie do chili con carne. 2,19 zł za 400g. 

9. Nasza spiżarnia, Korniszony z chili. To nasz biedronkowy HIT, zawsze mamy słoik w domu. I tak jak korniszonów i octu szczerze nienawidzę, tak te mogę jeść i jeść. Bardzo przyjemnie ostre ;) ok. 5zł za 680g.

PIECZYWO

10. Arroza, Wafle ryżowe naturalne. W składzie mają tylko brązowy ryż - idealna przekąska. 1,99 zł za 100g.

11. Kromka 7 ziaren. To nowe chlebki, które chyba wprowadzona zamiast tych Just Fit. Skład mają w miarę ok, podobno na zakwasie i ziaren też sporo. I jest dość tani jak na taki chlebek - 2,49zł za 390g.

KOSMETYKI


12. Carea, Patyczki do uszu. Po prostu normalne ;) 1,49 zł za 200 sztuk to całkiem przyjemna cena.

13. Carea, Płatki kosmetyczne. Od kilku lat używam tylko tych biedronkowych i sobie chwalę. Zarówno do twarzy jak i do zmywania paznokci ;) I nie mam pojęcia po ile są normalnie, bo zawsze kupuję trójpak i wychodzą po 2zł za 120 sztuk.

14. Smile, płyn do ust. Taki zwyklaczek nie wypalający nam buzi. 5,49 zł za 600ml.

15. BeBeauty, żel micelarny. Co jakiś czas do niego wracam, bo jest bardzo delikatny i bez SLSów. 4,99 zł za 150 ml.

16. BeBeauty SPA, sól do kąpieli. Używam do kąpieli stóp, w upały praktycznie codziennie. Sole BB fajnie pachną, barwią wodę i rzeczywiście sprawiają, że skóra jest bardziej miękka. W promocji (KLIK!) zapłaciłam za nią 2,84 (600g).



Na dzisiaj tyle ;) A może podzielicie się swoimi ulubieńcami z Biedronki?





poniedziałek, 15 czerwca 2015

Przegląd gazetek promocyjnych #41

W ramach odpoczynku po weekendzie zapraszam na przegląd gazetek. Co prawda po ostatnich wyprzedażach mam już awersję do wszelakich sklepów, ale w lodówce tylko echo i światło...


A w niej:
- piersi z kurczaka
- kefiry, maślanki i jogurty -20%
- sok tłoczony
- dżem 100% owoców
- sushi



A w niej:
- pościel satynowa
- piżamy
- materac składany
- skaner
- moda damska
- szlifierka, wkrętarka
- piwa czeskie i słowackie
- filety z mintaja
- masło
- wyciskarka do cytrusów
- kamera endoskopowa
- niszczarka
- laminarka
- trampki
- bielizna damska
- kosmetyki
- stroje kąpielowe



A w niej:
- tydzień amerykański (masło orzechowe, lody orzechowe, syrop klonowy, Jelly Beans)
- ECO środki czystości
- twaróg
- kabanosy
- toster
- gofrownica
- koszule męskie
- moda męska
- bielizna damska
- bielizna męska
- regał na buty
- suszarka z jonizacją
- moda damska
- haremki
- crocsy


A w nich:
- -20% na żele, płyny i sole do kąpieli
- arbuz
- pomidory malinowe
- krokiety z mięsem
- camembert
- Aero
- Pieluchy DADA
- doniczka kaskadowa
- artykuły samochodowe



A w nich:
- ubrania damskie
- ubrania męskie
- buty
- stroje kąpielowe
- kapelusze
- akcesoria do pływania
- piłka siatkowa
- doniczki na wagę
- gry podróżne
- krzesło brazylijskie
- sokowirówka
- piżamy
- książki


 A w niej:
- napoje gazowane (fanta, sprite, coca-cola)
- nektarynki
- kapusta młoda
- makrela
- parówki z szynki
- mozarella


A w niej:
- ogórki gruntowe
- masło
- Pampersy
- biała kasza gryczana
- szampon Head&Shoulders
- latarnie


 A w niej:
- kawa Jacobs
- warzywa na patelnie
- brzoskwinie UFO
- hamak
- cukinia

A w niej:
- sery
- pomidorki koktajlowe
- ser smażony
- wędliny
- kawa Jacobs, Nescafe
- napój aloesowy


A w niej:
- ziemniaki
- płyny, proszk lub kapsułki Persil
- arbuz
- granat
- lody Manhattan
- masło
- olej Złota Kraina
- płyn do płukania Silan

Najbardziej ucieszyła mnie oferta Lidla - kefirów i jogurtów u nas nigdy dość ;) Ogólnie ostatnio coraz częściej przerzucam się z Biedronki na Lidl... A Wy gdzie częściej robicie zakupy?

niedziela, 14 czerwca 2015

Sobotnik #5 (Regaty, puzzle i ratowanie kota)

Dawno nie miałam tak intensywnego a zarazem rozmemłanego tygodnia. Zaczęło się od poniedziałkowego egzaminu z prowadzenia rachunkowości... a potem to już wszystko działo się samo.

Nie pamiętam kiedy ostatnio jedliśmy tak tragicznie jak w tym tygodniu. Zupełnie nie miałam pomysłów na posiłki i musiałam ratować się gotowcami. Coś tam jednak udało mi się przygotować:



No i to by było na tyle ;) Do kulinarnych podbojów mogę jeszcze zaliczyć "torcik" dla siostrzenicy. Teoretycznie to ciasto nazywa się Knoppers, ale trafniejsza jego nazwa to "milion kalorii". 


Nie mając pomysłów na jadłospis nie miałam też pomysłu na zakupy. A ochoty na nie tym bardziej. Ostatni karton mleka w domu zmusił mnie do zrobienia zakupów na e-tesco. Chwała temu, kto wymyślił zakupy przez Internet. 10 minut klikania, a dzień później przynieśli mi to do domu:


Przed czwartkowym egzaminem musiałam się trochę wyciszyć. Szukałam jakichś nowych sposobów i natrafiłam na kolorowanki dla dorosłych. O, boziu, jak to odpręża!


A po egzaminie wzięłam się za układanie puzzli. Padło na Empire State Building w 3D. I powiem tak: układanie ponumerowanych puzzli jest strasznie nudne. Skończyłam układać i nie czułam żadnej satysfakcji, tylko ból palców od zginania narożników. Nie przekonały mnie do siebie... i w sumie teraz nie wiem co z nimi zrobić.


Nie raz i nie dwa pisałam, że uwielbiam Szczecin. W ten weekend odbywają się u nas finały regat - Baltic Tall Ship Regatta 2015. Nie przepadam za masowymi imprezami, ale uwielbiam takie morskie klimaty. 






O! Pochwalę się jeszcze naszą Filharmonią. Podzieliła szczecinian na dwa obozy, ale Architektonicznego Nobla nikt nie kwestionuje. Moim zdaniem jest piękna! Pora się w końcu do niej wybrać, a nie tylko podziwiać...


A na koniec wydarzenie roku na moim nudnym osiedlu. Ktoś zapomniał o kocie na balkonie... Miauczało biedactwo aż się sąsiedzi zlitowali i wezwali straż pożarną. Absolutnie nie krytykuję właścicieli kociaka, bo żadna krzywda mu się tam nie działa i bardzo prawdopodobne, że wyszli tylko na chwilę z domu... No nieważne. Cieszy mnie jednak postawa sąsiadów i strażaków, bo ani jedni ani drudzy nie musieli interweniować. No sami zobaczcie, jaki wzruszający widok:


W tym tygodniu dostałam też nowy aparat, powoli się do siebie przyzwyczajamy i mam nadzieję, że będzie nam się dobrze współpracowało ;) 

To był naprawdę intensywny tydzień i życzę sobie, żeby kolejny był nudny jak flaki z olejem ;) A jak tam u Was? Korzystacie z pogody?