niedziela, 24 stycznia 2016

Niedzielnik 2,3/2016

Jestem bizneswoman od dwóch tygodni i jedyne o czym marzę to urlop. Za mną (za nami) ciężkie i stresujące dwa tygodnie, w których gwiazdy miały chyba najgorszy układ ze wszystkich.  NIC kompletnie nie szło po mojej myśli...

Przez dwa lata uczyłam się na technika rachunkowości i za punkt honoru wzięłam sobie samodzielne prowadzenie księgowości. Wiązało się to z czytaniem ustaw, wyborem programu i milionem pytań bez odpowiedzi. Doskonale wiem, że to początkowe trudności i później będzie już z górki, ale... teraz jest ciężko. 

Do tego wszystkiego doszła złośliwość rzeczy martwych (wirtualnych też!), odkręcanie starych głupich decyzji i kilka rodzinnych uroczystości. Nie pamiętam kiedy miałam kalendarz tak zawalony terminami, ostatecznymi terminami. Chyba pora się do tego przyzwyczaić. 

Ratowałam się wszelkimi możliwymi sposobami. Czasem pomagało mniej, czasem bardziej ;)


Były problemy z odzyskaniem książki od kota, ale jakoś udało się ją przeczytać. Lubię taki rodzaj literatury. Oprócz Małych wielkich odkryć przeczytałam też Hamleta, ale to jednak nie moja bajka ;) 


Z kolorowaniem też mi szło całkiem nieźle. Nowe kredki, nowe kolorowanki - szkoda, że mam na nie coraz mniej czasu.






Po takim ciężkim okresie w końcu pojawiło się światełko w tunelu i... dziś poczuję się jak na studenckiej imprezie :D Nieważne, że siedem lat później :D

A od następnego tygodnia będę miała moce Wonder Woman! ;)



2 komentarze:

  1. Kot mistrz :)
    Mam nadzieje ze te dwa tygodnie to było najgorsze a teraz bedzie już tylko łatwiej (tak jak w trenowaniu) ale ważne że znalazłas te kilka chwil na wytchnienie. Też jestem w klubie kolorowanek :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń