sobota, 2 stycznia 2016

O sprzątaniu z Brait

Nie ma że długi weekend, sobota to sobota, trzeba wziąć się za sprzątanie ;) Oczywiście żartuję, sprząta się tylko wtedy jak jest brudno, a i brudno jest pojęciem względnym. Niestety jestem już w tym wieku, kiedy po prostu lubię mieć w domu czysto. Jednak miłości do sprzątania wcale mi nie przybyło... Dlatego na wszelkie sposoby próbuję sobie to sprzątanie uprzyjemniać. 



Mycie podłogi, niby prozaiczna czynność, ale kilka wyborów trzeba poczynić. Dla mnie najważniejszym jest zapach płynu ;)  Brait w swojej ofercie ma ich cztery, ale najbardziej do gustu przypadł mi Ocean Breeze. Nie jest to typowy morski, ale jest świeży i pachnie dobrze wysprzątanym domem ;) Paradise Flowers jest słodko-kwiatowy, a Lily of the Valley pachnie mi... kwiaciarnią :D


Płyny Brait spełniają wszystkie moje wymogi stawiane tego typu produktom:
  • nie zostawiają smug
  • ładnie pachną
  • nie zostawiają widocznej warstwy (kiedyś przez przypadek umyłam kafelki jakimś uniwersalnym płynem z silikonem, więc i na to zaczęłam zwracać uwagę)
  • są wydajne
  • są dość tanie (ok. 5zł/l)
  • mają wygodną butelkę i karbowaną nakrętkę. 
Dla ciekawskich opis i skład:


Miłego sprzątania! ;)

1 komentarz:

  1. Świetny post :) Bardzo lubię czytać Twoje recenzję środków czystości gdyż później sama chętnie z nich korzystam:) Płyny Brait wydają się dobrym produktem. Mam tylko pytanie gdzie je kupiłaś? Ja chyba nigdy ich wcześniej nie zauważyłam
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń