Niedzielnik 7/2016

No to kolejny tydzień za nami. W skali od 1-10 oceniam go na mocne 6. Mogłam więcej, ale życie to nie tylko odhaczanie celów. W końcu porządnie się wyspałam! :)

Blender kupiłam kilka miesięcy temu i od tamtej pory w planach miałam zrobienie hummusu od A do Z. Najpierw tahini, gotowanie ciecierzycy (okropny zapach:/), a na koniec pyszna gładka masa. Wyszedł naprawdę smaczny, ale przy takich małych ilościach jakie jem, zupełnie nieopłacalny. 



W środę był Dzień Kota. Nie wiem jak wasze, ale moje codziennie mają swój dzień ;) Dzięki Marcie pomogłam jednak kociakowi w schronisku. Dało mi to do myślenia i zastanawiam się jak mogę pomagać bardziej lokalnie. Zawsze chciałam mieć dom tymczasowy, ale niestety moje dwa futra nikogo nie zaakceptują. One nawet ze sobą nawzajem mają problem. Pozostaje chyba tylko wsparcie finansowe. 

Jak już wyciągnęłam blender, to przypomniało mi się o smoothie. Wyśmienicie smakuje zrobione na zielonej herbacie :)


Zmotywowałam się w końcu do ćwiczeń. Weekendowa impreza kosztowała mnie dwa dodatkowe kilogramy, więc trzeba je zrzucić. W tym tygodniu był jeden trening na wszystkie partie ciała, trochę hulania i spacery.



A tu palec pomocnika blogera. Bez niego nie zauważyłabym tych kaczek <sarkazm>. Pomocnik blogera niestety nie rozumie focenia wszystkiego dookoła i zawsze ze mnie z tego powodu śmieszkuje ;)



Najważniejsze, że znaleźliśmy wiosnę. To zdecydowanie moja ulubiona pora roku. Budzę się ze snu zimowego i... zaczynam być w końcu sobą. Na nic nie narzekam i robię milion ciekawych rzeczy ;)

Wróciłam też do kolorowania ;) Luuuubię!

 
Oprócz tego zaliczyłam jeszcze dentystę (mam zakwasy od otwierania gęby:P), obejrzałam durną komedię - Bogate biedaki, skończyłam czytać tasiemcowatą książkę i zaprojektowałam logo mojej firmy. A właśnie, zapraszam na funpage ;)

A teraz zmykam nałożyć maseczkę, żeby być piękną w nowym tygodniu ;)

Share this:

CONVERSATION

4 komentarze:

  1. Jeżeli chodzi o humus to ja go uwielbiam i robię bardzo często. Początkowo też miałam problem z ilością, ale po pewnym czasie znalazłam swoje proporcje tak, że teraz robię akurat tyle, aby starczyło na maksymalnie dwa posiłki. Polecam także eksperymenty i testowanie wersji mniej klasycznych. Humus z dynią lub burakiem jest niesamowity.

    OdpowiedzUsuń
  2. Najbardziej podziwiam pójście do dentysty, ja się zbieram już bardzo długo i nie mogę się przemóc :)

    OdpowiedzUsuń
  3. U mnie niestety hummus zawsze zostaje - jeszcze nie ustaliłam takiej porcji, która byłaby "na styk". Kolorowanki uwielbiam, ale ostatnio czasu brak :(

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń