Akcja Błysk w Lidlu cz. II

Przed każdymi większymi świętami w Lidlu pojawia się Akcja Błysk - KLIK! W ofercie pojawiają się prawdziwe perełki, które dostępne są tylko w czasie tych akcji, dlatego warto czasem zrobić zapas ;) Chemię z Lidla zawsze lubiłam - porządna jakość za rozsądną cenę i ucieszyłam się, że po raz kolejny Lidl zrobił mi niespodziankę i przysłał pakę do testowania. 



Część produktów już znałam i pisałam Wam o nich KLIK! Znalazło się jednak w paczce parę takich produktów, które przetestowałam od razu, bo tak mnie rączki świerzbiły. 10 lat temu dałabym sobie rękę uciąć jakby ktoś się ze mną założył, że polubię sprzątanie ;) Ale jak to mówią "tylko krowa nie zmienia poglądów". 


Na pierwszy ogień poszły chusteczki do czyszczenia ekranów. Telefon, TV, lapek - wszystko dało załatwić się jedną chusteczką. Sprzęty czyściutkie, bez żadnych smug. I może dzięki nim przestanę przeciągać w nieskończoność wycieranie laptopa ;)


"Niestety" zmywarka nie doczekała się jeszcze naprawy, więc tabletki leżą nietknięte. Odświeżacza kiedyś używałam i pamiętam, że był (przynajmniej dla mnie) jednym z najlepszych na rynku w kategorii stosunku jakości do ceny. 


A tu mamy pogromcę tłuszczu. Wystarczy popsikać całe ciało i znikną zbędne kilogramy. Marzenie! ;) W5 przetestowałam na myciu górnych szafek kuchennych, czajnika (świeże zabrudzenia) i kuchence. Poradził sobie na 5! Dodatkowy plus za fajny rozpylacz.


A tu takie zwykłe kostki do WC. W sumie nie takie zwykłe, bo z brokatem! I z całkiem wygodnym koszyczkiem, którego nie trzeba otwierać, żeby wrzucić kolejny wkład. 


Te dwie puszki znam i używam regularnie. Spray do czyszczenia stali nierdzewnej znakomicie nadaje się do czyszczenia zlewu kuchennego i baterii. Trzeba tylko uważać z ilością, bo łatwo można przesadzić. Z kolei piankę do dywanów i tapicerki używam do odświeżania narożnika w salonie. Niby codziennie (no prawie codziennie) czyszczę go z sierści, ale po zastosowaniu pianki okazuje się, że zbiera się na nim całkiem sporo kurzu. 


W5 posiada w swoim asortymencie także produkty ekologiczne, czyli takie troszkę mniej szkodzące środowisku naturalnemu. Żel do WC okazał się całkiem fajny do normalnego sprzątania, ale z płynem do czyszczenia się nie polubiłam. Przyznaję się bez bicia: nie podjęłam nawet próby współpracy. Po prostu NIENAWIDZĘ zapachu octu. Płyn pewnie jest genialny, ale nie jestem w stanie się przemóc ;)


A na koniec zostawiłam największy HIT. Zawsze marzyła mi się taka miotełka do kurzu jak ma każda pokojówka na filmach ;) Lidl poszedł w stronę bardziej higieniczną i wypuścił "zestaw do zbierania kurzu". Zestaw składa się z rączki i wymiennych wkładów w dwóch kolorach. Wkłady to takie bardzo cieniutkie włókna, które dokładnie zbierają każdą odrobinkę kurzu. Zbierają i zatrzymują w sobie. Całość jest całkiem płaska, więc jest w stanie dotrzeć w każdy zakamarek. Ja osobiście jestem zachwycona skutecznością. 

Akcja Błysk jest bardzo popularna, więc pewnie ją znacie i macie sprawdzone produkty. Podzielcie się w komentarzach ;)

Share this:

CONVERSATION

0 komentarze:

Prześlij komentarz