wtorek, 19 kwietnia 2016

Ratunku! Wystrzeliły mi korki!

Większość mężczyzn z mojej rodziny to prawdziwe złote rączki - nie pamiętam, żeby kiedykolwiek do domu wzywano fachowca. Jak tata sobie nie poradził, to poradził sobie wujek - i tak ze wszystkim. Stolarz, mechanik, elektryk - pełen zakres usług. 

P. też lubi majsterkować, więc nie czułam się w obowiązku ogarniać techniczne sprawy w domu. Do dzisiaj. Mężczyzna mi wyjechał w delegację, więc chciałam sobie porządnie dom wysprzątać. Podłączyłam odkurzacz i bum! Ni ma prądu w całej chacie. 


Pierwszy telefon do P:
- Misiek, chyba mi korki wywaliło, co mam zrobić?
- No włącz w tej skrzynce nad drzwiami. 
- Ok.

Stanęłam przed tymi korkami i gapię się jak krowa na malowane wrota. Przecież nawet nie mam pojęcia w jakiej pozycji są włączone, a w jakiej wyłączone. 

Drugi telefon do P.
- Kochanie, ale skąd mam wiedzieć czy mają być na dół czy na górę?
- Na górę.
(Dalej patrzę na te korki i nic nie rozumiem)
- Ok. To ja sobie pokombinuję.


Kombinuję, włączam, wyłączam - o, lodówka zaczęła chodzić. No to super. Wszystkie cypelki do góry. Okazało się, że prąd był w gniazdkach w kuchni i w sypialni. Salon bezprądowy, a światła nie było nigdzie.

Trzeci telefon do P.
- Światła nie ma, ale prąd w gniazdkach jest - będę miałam Internet przy świeczkach. 
- A weź idź do sąsiadów się spytaj, czy mają prąd
- Nie! Nie będę z siebie idiotki robić. Może jeszcze z wiadrem pójdę i się spytam czy mi trochę światła pożyczą? ;)
- Zadzwonić po mojego tatę?
- Nie, Internet przy świeczkach będzie wspaniały. 

Postanowiłam rozwiązać problem przy użyciu wujka Google. Najpierw powiedział mi, że mi się kable przepaliły i że mam się bać pożaru, ale potem trafiłam na właściwy trop. Takie korki zabezpieczające korki znajdujące się gdzieś na klatce schodowej. 

Czwarty telefon do P.:
- Kochanie, a gdzie jest jakaś rozdzielnia na klatce schodowej? Bo tam podobno mamy jeszcze jedne korki.
- Pewnie gdzieś przy garażach, ale znając życie nie ma tam dostępu. Może zadzwoń do administracji?
- To ja sobie spędzę jednak ten wieczór przy świeczkach. 

Wyszłam jednak na klatkę szukać tych korków. Znalazłam tablicę ogłoszeń z wielkim numerem telefonu z dopiskiem "dzwonić w razie awarii". No to dzwonię... tylko co ja mam im powiedzieć? 

Telefon do pana od awarii:
- Dzień dobry, wywaliło mi korki, włączyłam w mieszkaniu, prąd w gniazdkach jest, a światła niet. 
- To sobie pani wymieni korki w piwnicy.
- ?!!! Ale tam jakiś przycisk jest, czy jak?
- Nie, takie starego typu. Wykręci je pani, pójdzie do Castoramy kupić takie same i wkręci.
- Ale że jak?
- Ewentualnie mogę to pani zrobić, ale dopiero po 21.
- Aha, to ja raczej poczekam. Do widzenia.


Piąty telefon do P.
- Pan mi powiedział, że mam wymienić jakieś stare korki w piwnicy, ale mu powiedziałam, że na niego jednak poczekam. Tylko ciekawiło mnie jak ta nasza piwnica wygląda, więc w sumie poszłam i wykręciłam te korki. I teraz idę do Castoramy po nowe. Nie wylecę w powietrze, prawda?
- Kocham Cię

W drodze do Castoramy zaczęli oddzwaniać do mnie wszyscy, do których dzwoniłam po radę co robić, a oni nie odbierali. Na wszelki wypadek ze wszystkimi się pożegnałam :D W Casto jak na typową blondynkę przystało, podeszłam do pana z obsługi i powiedziałam, że szukam dokładnie takiego bezpiecznika. Dostałam.


Piwnica - niech się dzieje wola nieba! Wkręcam te ustrojstwa. Z pierwszym poszło gładko, drugi coś tam zaiskrzył, a trzeci to już w ogóle wystrzelił. Ciul z nimi, jak pan od awarii przyjdzie o 21, to powiem, że nic nie ruszałam. 

Wchodzę do mieszkania, a tam światłość! I prąd w kontaktach! Jednak jestem genialna!

Szósty telefon do P.
- Łiiii, mów do mnie inżynier!
- Dumnym!

Napisałam ładnego smsa do pana od awarii i poszłam patrzeć na światło - nie było prądu godzinę, a ja już za nim zdążyłam zatęsknić. 

Jaki z tego wniosek?
Chłop nie powinien jeździć w delegacje! :D


3 komentarze:

  1. A zapomniałaś ze siostra ci też pomogła???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszyscy mi pomagali, a zginąć mogłam tylko ja! :D

      Usuń
  2. słowo delegacja+ maz przyprawia mnie o dreszcze. zawsze wtedy wynika cos....tez mi wybiło faze kiedys o 1ej w nocy jak zaswieciłam lampe w kuchni. sama byłam w zaawansowanej ciazy.zadzwoniłam po pogotowie energetyczne przyjechali łaskawie na drugi dzien poznym popołudniem (a zakład energetyczny widze z okna) u mnie ta skrzynka z bezpiecznikami jest na zewnatrz i na dodatek zaplombowana. dowiedziałam się ze a) sama se wymienic nie moge bo bede płacic za zerwanie plomby b)zostałam zwyzywana dosłownie ze jak to nie mam korka na wymiane i oni w zasadzie wroca jak se juz ten korek kupie ale jeden pracownik drugiego na bok odciagnal i slyszalam jak mu mowil- wez jej wymien w aucie mamy zapasowe bo znowu bedzie po nocy wydzwaniac:-P
    Takze Emilka zazdroszcze ze mozesz to samodzielnie robic:-D

    OdpowiedzUsuń